Janusz Zemke
Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.
Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.

GALERIE FOTO

Obraz 4867

Uważam, że...

Odpowiedzialność za bezpieczeństwo Europy

– Należę do osób, które uważają, że Europa musi brać większą odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo. Istotny jest oczywiście udział 25 z 28 unijnych państw w NATO, ale coraz ważniejsze będą własne zdolności wojskowe i przemysłowe. To zdolności naukowo-badawcze i przemysłowe decydują ostatecznie o jakości technicznego potencjału wojska.

Niepokojący jest w związku z tym fakt, że pracujące na potrzeby obronności placówki badawcze i przemysł przeżywają w Europie wiele problemów, do których głównie należy mała efektywność rozproszonych badań i wdrożeń oraz szczupłość środków finansowych na obronę.

Warto przypomnieć, że Europa jako całość wydaje na obronę tylko 1,34 % PKB.
Dobrym pomysłem jest zatem powołanie Europejskiego Funduszu Obronnego oraz wyodrębnienie po raz pierwszy w projekcie budżetu unijnego specjalnych środków na poprawę bezpieczeństwa i obrony, które w kolejnej perspektywie budżetowej powinny wynosić 32 miliardy euro.
Jeżeli plany te zostaną zrealizowane, to po roku 2021, powinniśmy zauważyć postęp w poziomie techniki wojskowej w Europie.

Janusz Zemke

Strasburg,

5 lipca 2018 r.

***

Czytaj całość »

GALERIA STAŻYSTÓW POSŁA J. ZEMKE

Obraz 2529

Polska Prezydencja w Radzie UE

1 stycznia 2012 r. po raz siódmy w historii prezydencję w Radzie Unii Europejskiej przejęła DANIA. Tym samym zakończyło się, sprawowane od 1 lipca 2011 roku polskie przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej.

Czytaj całość »

Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.

W UNII EUROPEJSKIEJ

* W UE na jednego emeryta pracuje teraz czterech Europejczyków. W 2020 r. będzie ich pięciu, a w 2060 r. tylko dwoje.

* Średni wiek przejścia na emeryturę w 2010 r. to 61,4 lata.

* Przewidywana dziś długość życia mężczyzn to 76 lat, kobiet - 82. W 2060 r. będzie to już 84 lata dla mężczyzn i 89 lat dla kobiet.

* Odsetek liczby osób pracujących w porównaniu do liczby osób powyżej 75 roku życia wzrośnie z 25,4 proc. dziś do 53,5 proc. w 2060 r.

* W 2060 r. wydatki publiczne związane ze starzejącym się społeczeństwem będą wynosić już 4,75 proc. PKB, a wydatki związane z emeryturami 2,4 proc. PKB.

Czytaj całość »

Internauci piszą...

Dla głosów wyborców w Warszawie - PiS zrezygnuje z dezubekizacji?

- Wielu już publicystów doszukiwało się właściwego dna w opinii  Komisji Ustawowdawczej, uznającej jednak sugestie swoich sejmowych prawników, że ustawa tzw. dezubekizacyjna jest niekonstytucyjna. Stanie się to stanowiskiem Sejmu (jeśli podpisze marszałek Marek Kuchciński), wysłanym do Trybunału Konstytucyjnego, zanim ten (Julia Przyłębska) orzeknie jak ma być. Najlepiej przed wyborami.

Zachecam Państwa do przeczytania wpisu z 12 października br. na blogu "Śląsk z bliska" Jana Dziadula pt. Dezubekizacja - do de?, zawierającego wiele trafnych spostrzeń i opinii.

"Znajomy śląski polityk PiS – bywają też porządni ludzie po tej stronie mocy – wytłumaczył mi, na czym polega to całe zamieszanie związane z de-dezubekizacją.

Że rządzący chcą ustawę dezubekizacyjną złagodzić, że niby niekonstytucyjna… Z jakiej paki nagle chcą zwracać honory i pieniądze ludziom służącym z oddaniem Polsce po 1990 r., choć urodzonym – za przeproszeniem – w PRL? Z jakiej racji robią suwerenowi wodę z mózgu?

Sprawa jest prosta jak budowa cepa. Chodzi o wybory w Warszawie. Przepraszam, że wchodzę w stołeczną szkodę i tym samym mieszam się w nieswoje – wszak ze stolicą łączy mnie tylko praca i przynależne patriotycznie uczucie.

Jednak swoje powiedzieć muszę. Warszawa, jak wiadomo, nasączona jest byłymi funkcjonariuszami SB, UOP, WOP (Wojska Ochrony Pogranicza), WSI (Wojskowe Służby Informacyjne), WSW (Wojskowe Służby Wewnętrzne), ABW itd. – jak dobra wielkanocna baba rodzynkami. Mieszkania i meldunki przydzielano tu komu popadnie. Dzisiaj to całe tałatajstwo ma prawo głosu. Z rodzinami to niezła wyborcza siła. I wyobraźcie sobie, wyobraża sobie polityk PiS, że niejaki Jaki z Trzaskowskim idą w wyborach łeb w łeb. Każdy poszczególny głos jest na miarę zwycięstwa!

A tu do urny zbliża się niejedna peereolwska kanalia, dajmy na to gen. Gromosław Czempiński. Nie byłbym skłonny szastać takim określeniem na lewo i prawo, szczególnie na łamach, gdyby nie przetarł drogi Mały Klasyk – w Sejmie. Tu znowu dygresja – „mały klasyk” nie znaczy bynajmniej w tym przypadku nic obraźliwego, o nie! Był przecież Mały Rycerz, Mały Korsykanin – Mały Prezes jedynie uświetni ten szereg i to jest oczywista oczywistość."

Czytaj dalej...

Jak skądinąd wiadomo, marszałek M. Kuchciński wysłał do Trybunału Konstytucyjnego już 5 października 2018 r. stanowisko Sejmu RP w sprawie o sygn. akt P 4/18, ale 12 października złożył w TK oświadczenie, że je wycofuje, a nowe stanowisko przedstawi w terminie poźniejszym. Przypomnijmy, że Komisja Ustawodawcza Sejmu obradowała 4 października. Piłka nadal w grze...

(dane adresowe do wiadomości posła J. Zemke, 13 października 2018 r.)

***
Sprawa pokrętna jak drogi do decyzji marszałka Kuchcińskiego

Leszek Orkisz opublikował post w grupie "Emeryci policyjni" na Facebooku, który wszystko niby wyjaśnia, a jest cytatem artykułu w "Gazecie Wyborczej" Ustawa dezubekizacyjna. Kto wrobił Marka Kuchcińskiego? (Wojciech Czuchnowski, Leszek Kostrzewski 15 października 2018 r.):

"Marszałek Sejmu Marek Kuchciński musiał wycofać wysłane do Trybunału Konstytucyjnego stanowisko Sejmu dotyczące tego, że zasadnicza część ustawy dezubekizacyjnej jest niezgodna z ustawą zasadniczą. W Kancelarii Sejmu trwa szukanie winnych. W piątek po południu na oficjalnej stronie Sejmu ukazało się krótkie pismo Kuchcińskiego do prezes TK Julii Przyłębskiej. Tytuł: „Oświadczenie uczestnika postępowania o cofnięciu pisma procesowego”. W dokumencie czytamy m.in.: „Niniejszym oświadczam, iż cofam stanowisko Sejmu RP z 5 października przedstawione w sprawie o sygn. akt P 4/18. Jednocześnie informuję, że nowe stanowisko Sejmu zostanie przedstawione w późniejszym terminie”.

Kręta droga pisowskiej ustawy

Wystąpienie Kuchcińskiego kończy toczącą się od 4 października tajemniczą historię nieoczekiwanego „złagodzenia” przez PiS ustawy odbierającej renty i emerytury mundurowe funkcjonariuszom policji oraz służb specjalnych, którzy pracowali w nich po 1 sierpnia 1990 r. W grudniu 2016 r. PiS uznał, że każdy, kto choć dzień służył w organach represji PRL, nie zasługuje na pieniądze należne funkcjonariuszom. W ten sposób drastycznie obcięto emerytury i renty ok. 30 tys. osób, które pracowały dla wolnej Polski nawet po 25 lat. 4 października tego roku nastąpił nieoczekiwany zwrot: sejmowa komisja ustawodawcza – głosami posłów PiS – nagle wycofała się z punktu, który ludzi służących po 1990 r. zrównywał z funkcjonariuszami systemu komunistycznego. Kilka dni później potwierdził to jej przewodniczący Marek Ast. Potem na stronie Sejmu ukazało się „stanowisko procesowe” Kuchcińskiego datowane na 5 października. Sejm podzielał w nim zdanie komisji i wskazywał TK, że kontrowersyjny przepis trzeba uchylić. Losy chwilowego „złagodzenia” dezubekizacji „Wyborcza” opisywała dzień po dniu. 10 października nastąpił kolejny zwrot akcji. Marszałek Kuchciński ogłasza na Twitterze: „Informuję, że nie podzielam opinii Komisji Ustawodawczej w części dotyczącej niezgodności art. 15c ust. 2 i 3 ustawy z Konstytucją. Do TK przesłane zostanie stanowisko, zgodnie z którym ustawa jest w całości zgodna z Konstytucją”. Ale pismo z dokładnie odwrotnym stanowiskiem dalej widniało na stronie Sejmu. Przez kilka dni próbowaliśmy ustalić w Kancelarii Sejmu, w jakim trybie marszałek wycofuje się z własnej opinii. Odpowiedzi były szokujące. Dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu Andrzej Grzegrzółka pisał nam, że obowiązujący jest… komunikat z Twittera. Ostatecznie w piątek Kuchciński skapitulował i oficjalnie przyznał, że wycofuje z TK wcześniejsze „stanowisko procesowe”."

***

Czytaj całość »

Kurs obsługi komputera

Obraz 2227

EUROPEJSKIE DROGI – radio Pomorza i Kujaw

Polecamy Państwu wysłuchanie audycji Wojciecha Sobocińskiego pt. "Europejskie drogi", które cyklicznie nadawane są w środy o 12,15 na antenie Polskiego Radia Pomorza i Kujaw. 

 

Czytaj całość »

Licznik odwiedzin

11824337
Obecnie stronę przegląda
84 użytkownik(-ów)
  • RSS RSS: Aktualności
  • RSS RSS: Komunikaty
  • Uwaga członkowie ZEMKE TEAM! 20 października br. w w Warszawie poseł Janusz Zemke wylosuje następne dwa adresy e-mail z bazy grupy ZEMKE TEAM. Ich właściciele zaproszeni zostaną na wyjazd do Brukseli w dniach 1-5 grudnia 2018 r.

Komunikaty

* 17 października br. poseł Janusz Zemke miał być gościem inauguracji nowego roku akademickiego w Kazimierzowskim Uniwersytecie Trzeciego Wieku dla ok. 300 jego słuchaczy.  Niestety, na lotnisku we Frankfurcie dowiedział się, że wszystkie loty do Bydgoszczy są odwołane. Poseł przeprasza i obiecuje, że wygłosi wykład  w  najbliższym  terminie. Podczas inauguracji pozdrowienia i życzenia od Janusza Zemke przekazał dyrektor biura poselskiego Ireneusz Nitkiewicz.

* Uwaga członkowie ZEMKE TEAM! W sobotę, 20 października br. w Warszawie poseł Janusz Zemke wylosuje następne dwa adresy e-mail z bazy grupy ZEMKE TEAM. Ich właściciele zaproszeni zostaną na wyjazd do Brukseli w dniach 1-5 grudnia 2018 r. Wskutek kłopotów lądowaniem samolotów w Bydgoszczy (17 października), wcześniejszy termin losowania został przesunięty.

* 13 października br. poseł Janusz Zemke przebywał na spotkaniach przedwyborczych w Olsztynie, Ostródzie i Iławie (woj. warmińsko-mazurskie).

– godz. 12,oo – konferencja prasowa przed budynkiem Sejmiku i Urzędu Marszałkowskiego w Olsztynie, ul. E. Plater 1

– godz. 15,oo – spotkanie z kandydatami na radnych samorządów do Sejmiku, powiatu i miasta z KKW SLD Lewica Razem w sali zamku w Ostródzie, prezentacja kandydatów, wystąpienie posła J. Zemke, konferencja prasowa o godz. 16,3o

– godz. 18,oo – spotkanie z członkami SLD oraz kandydatami na radnych samorządów z KKW SLD Lewica Razem w sali Portu Iława nad Jeziorakiem, ul. Chodkiewicza 5

* Wobec informacji medialnych i zapytań emerytów mundurowych, kierowanych do posła Janusza Zemke, o możliwości cofnięcia tzw. ustaw dezubekizacyjnych - zapraszamy do zakładki "Poradnik dla emerytów...", gdzie przypominamy jak zdecydowanie głosowali za tymi ustawami obecnie rządzący, członkowie PO, a nawet PSL, a także do zakładki "Internauci piszą..." z nowymi komentarzami.

* 5 października br. poseł Janusz Zemke przebywał we Włocławku, gdzie poparł kandydatów lewicy KKW SLD Lewica Razem w wyborach samorządowych:
godz. 12:3o – spotkanie z kandydatami na radnych w biurze RM SLD przy ul. Kościuszki 12;
godz. 13:oo – spacer ulicami Włocławka


godz. 13:3o – konferencja prasowa dla lokalnych mediów oraz nagranie wypowiedzi dla TV Kujawy i w audycji Radia HIT


godz. 18:oo – "Spotkanie Pokoleń" w uzdrowisku Wieniec Zdrój.

* Od 1 do 4 października br. obradować będzie w Strasburgu Parlament Europejski. Z porządkiem obrad można zapoznać się TUTAJ

* 29 września br. od godz. 9 poseł Janusz Zemke uczestniczył w XV inauguracji Roku Akademickiego w Bydgoskiej Szkole Wyższej. Poseł Zemke wziął udział po raz 15. w uroczystościach uczelni, czyli corocznie od chwili jej powstania w Bydgoszczy.

* Zapraszamy do zakładki "Poradnika dla emerytów...", gdzie m.in. zamieszczony jest protokół posiedzenia Zarządu FSSM z 21 września oraz informacje o Manifestacji Służb Mundurowych przygotowywanej na 2 października.

* 27 września br. w siedzibie Parlamentu Europejskiego w Brukseli poseł Janusz Zemke spotkał się z grupą 25 studentów ze swej macierzystej uczelni, tj. Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Byli to słuchacze kierunków stosunki międzynarodowe i bezpieczeństwo narodowe. W spotkaniu uczestniczył marszałek województwa kujawsko-pomorskiego Piotr Całbecki.

* 20 września br. poseł Janusz Zemke komentował w Faktach TVN projekt utworzenia stałej bazy wojsk amerykańskich w Polsce, zdeklarowany podczas wizyty prezydenta RP Andrzeja Dudy w USA.

* Do wyborów samorządowych w Polsce (21.10) – poseł Janusz Zemke odbędzie w regionie kujawsko-pomorskim ponad 20 spotkań poselskich, m.in.:
# 14 września – Inowrocław
godz. 17:oo – miejsko-powiatowa inauguracja kampanii wyborczej KKW SLD Lewica Razem, ul. Fabryczna 4. Więcej zdjęć w GALERII.


godz. 19:oo – spotkanie ze środowiskiem mundurowych, jw.
# 16 września – Suchary
godz. 13:oo – udział w dożynkach gminy Nakło
# 20 września – Grudziądz
z udziałem kandydujących w wyborach samorządowych w okręgu grudziądzkim nr 3 do Sejmiku: Jerzym Wenderlichem, Katarzyną Hapką i Krzysztofem Jakubiakiem, zobacz wideo TUTAJ


godz. 12:15 – briefing z dziennikarzami lokalnych mediów –  grudziądzkie spichrze, Brama Wodna


godz. 14:oo z działaczami SLD w biurze poselskim przy ul. Kosynierów Gdyńskich 27
godz. 15:oo – spotkanie ze środowiskiem mundurowych, jw.
godz. 17:oo – spotkanie otwarte w sali restauracji Loft przy Rynku
# 21 września – Mogilno
- godz. 9:oo -spotkanie z burmistrzem i Zarządem Powiatowym SLD w siedzibie Urzędu Miejskiego


- godz. 10:oo - prezentacja kandydatów na radnych SLD Lewica Razem przed siedzibą urzędu z udziałem prasy lokalnej i regionalnej


# 21 września - Żnin
godz. 13:oo – spotkanie ze środowiskiem mundurowych, hotel Martina, ul. A. Mickiewicza 37


godz. 14:3o – powiatowa inauguracja kampanii wyborczej KKW  SLD Lewica Razem w Żninie, jw.


# 21 września – Turzyn
godz. 17:oo – gminna inauguracja kampanii wyborczej KKW SLD Lewica Razem w gminie Kcynia


Czytaj więcej...     Zobacz zdjęcia w GALERII

* 17 września br. poseł Janusz Zemke był gościem redaktora Piotra Kraśki w "Poranku Radia TOK FM" o godz. 7,40. Zapraszamy do słuchania w kolumnie obok i w internecie.

* 14 września br. w dyskusji o postanowieniach ostatniej sesji Parlamentu Europejskiego w TVP Info ("Minęła 8"), wraz z europosłem Zbigniewem Kuźmiukiem, wziął udział poseł Janusz Zemke. Rozmawiano m.in. o wdrożeniu art. 7 wobec Węgier oraz dyrektywie unijnej dot. praw autorskich na cyfrowym rynku.

Sonda

Jak PE powinien wpływać na przyszłość Europy?

Komentarz na gorąco...

Pomoc Unii dla ofiar kataklizmu w Kujawsko-Pomorskiem

– Podczas posiedzenia plenarnego Parlamentu Europejskiego w Strasburgu wypowiedziałem się w debacie dotyczącej uruchomienia środków z Funduszu Solidarności Unii Europejskiej w celu udzielenia pomocy Bułgarii, Grecji, Litwie i Polsce.

Z pełnym przekonaniem poparłem decyzję o przyznaniu pomocy w wysokości 34 mln euro dla Polski, Grecji, Litwy i Bułgarii. Z tej puli, Polska otrzyma ponad 12 mln euro na naprawę szkód spowodowanych w sierpniu 2017 r. przez gwałtowne burze i niezwykle silne opady.

Najdotkliwiej kataklizmem zostało dotknięte województwo kujawsko-pomorskie, z którego mam zaszczyt piastować mandat do PE.

Unia Europejska potwierdziła, że jest w stanie realnie wspierać region dotknięty przez klęskę żywiołową. Warto jednak podkreślić, że środki z UE stanowią jedynie uzupełnienie środków publicznych w Polsce oraz różnych odszkodowań za poniesione straty. Unia wspiera bowiem naprawianie szkód, które nie podlegają ubezpieczeniom.

Na kanwie tej decyzji, chcę jednak podnieść dwie sprawy.

Po pierwsze, w naprawę szkód i pomoc w województwie kujawsko-pomorskim zaangażowało się wiele osób i instytucji. Tym ludziom, niosącym na miejscu pomoc poszkodowanym należy się ogromny szacunek. Podobnie, jak strażakom, energetykom i przedstawicielom innych instytucji, które aktywnie pomagały i pomagają w likwidacji skutków klęski żywiołowej w województwie kujawsko-pomorskim.

Muszę jednak także zasygnalizować drugi problem. To, niestety, zbyt biurokratyczna i zbyt długa procedura przyznawania środków z Europejskiego Funduszu Solidarności dla regionów dotkniętych klęską. Krytycznie oceniam fakt, że proces przyznawania pomocy trwał... aż cały rok. W sytuacji klęski, działanie Unii Europejskiej musi być zdecydowanie szybsze.

Janusz Zemke

Strasburg,
11 września 2018 r.

***

Czytaj całość »

GALERIA LAUREATÓW KONKURSÓW

Obraz 1255

FUNDACJA im. JERZEGO SZMAJDZIŃSKIEGO

Obraz 1327

Strona Komisji Europejskiej po polsku

* Funkcjonuje specjalna strona internetowa Komisji Europejskiej w języku polskim. Zapraszamy do korzystania z jej treści TUTAJ

Staże i wizyty naukowe
w Parlamencie Europejskim

Pragnąc wnieść swój wkład w rozwój edukacji europejskiej i szkolenie zawodowe oraz umożliwić obywatelom poznanie zasad funkcjonowania instytucji, Parlament Europejski oferuje różne rodzaje staży i „wizyt naukowych” w Sekretariacie Generalnym PE oraz w innych instytucjach europejskich.

Czytaj całość »

Kalendarz

17 Października 2018
Środa
Imieniny obchodzą: Ignacy, Lucyna i Małgorzata
Do końca roku zostało
75 dni.

Ostatnia aktualizacja

0

Komentarz na gorąco...

Strona: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10 z 13

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

ANAKONDA w Polsce

– W Polsce odbywają się największe od 1989 roku ćwiczenia wojsk NATO pod kryptonimem ANAKONDA. Są one prowadzone w części północno-zachodniej kraju, w tym wiele zadań wojskowych realizowanych jest na poligonach województwa kujawsko-pomorskiego, był Toruń, Chełmno, ale za chwilę będzie Ustka, Drawsko Pomorskie. Jest taka logika ćwiczeń, że odbywa się je w pewnej odległości od potencjalnego miejsca teatru działań, a poza tym Bydgoszcz jest siedzibą brygady logistycznej, Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych, obejmujących całą polska armię.

Jednym z efektów owych ćwiczeń może być sprawdzenie się jednostek w Bydgoszczy, wskazanie na potrzebę inwestowania w śmigłowce w Inowrocławiu, albo, że przykładowo jednostka w Chełmnie będzie musiała być troszeczkę większa…

Polskie wojsko zmniejszyło się w ostatnich 20 latach aż trzykrotnie. Na wojskowej mapie Polski nasze województwo ma relatywnie duży potencjał wojskowy – Bydgoszcz, Toruń, Inowrocław, Chełmno, Grudziądz. Mamy też kilka przedsiębiorstw pracujących dla wojska, np. Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 2, Belma, Polon w Bydgoszczy, WZU w Grudziądzu. Są to firmy, które przy programie modernizacji polskiego wojska, przy zwiększanych środkach na te modernizacje – będą miały co robić. Ten strumień środków finansowych na potrzeby wojska będzie też w jakimś stopniu trafiać do naszego województwa.

Będąc pytany: Czy z tak dużą infrastrukturą wojskową nasz region jest narażony na skutki ewentualnego konfliktu, będąc jednym z pierwszych celów ataku? – odpowiadam, że takich celów teoretycznie jest znacznie więcej. Ja nie przewiduję żadnych sytuacji uderzenia zbrojnego na Polskę w bliższej perspektywie. Zadania realizowane podczas manewrów przewidują ćwiczenia o charakterze sztabowym, bo niewątpliwie Rosjanie mają na świecie kilka tysięcy celów dla swoich rakiet, w tym w Polsce.

Ćwiczenia prowadzone w ramach ANAKONDY obejmują ponad 30 tys. żołnierzy z 24 państw, ale pokazują, że nie ma wewnątrz NATO takiego samego podejścia wszystkich państw wobec potencjalnych zagrożeń. Obserwujemy większą aktywność żołnierzy ze Stanów Zjednoczonych (po raz pierwszy od 26 lat, czyli zakończenia zimnej wojny Amerykanie wykonali pod Toruniem tak duży desant spadochronowy, gdzie przerzucili na ponad 10 tys. kilometrów żołnierzy elitarnej 82 Dywizji Powietrznodesantowej). Mamy natomiast dość symboliczny udział Francuzów (przypomnę, że jeszcze 2 lata temu było ich 1200) oraz relatywnie niski udział żołnierzy Bundeswehry.
Np. Niemcy uważają, że blisko Rosjan tak dużych ćwiczeń nie powinno się przeprowadzać, a Francuzi – przypuszczam, mają pretensje do Polski o to, że nie rozstrzyga przetargu na śmigłowiec, który w pierwszym etapie mogli wygrać, a teraz nie wiadomo.

Te ćwiczenia pokazują też, że państwa Europy, od Niemiec na południe, czyli myślę o Francuzach, Włochach, Hiszpanach czy Portugalczykach – inaczej dzisiaj oceniają zagrożenia. Bo z ich punktu widzenia, główne zagrożenie w Europie stanowi codzienna fala uchodźców. Podkreślam, że tak jest dzisiaj, bo gdyby to się zmieniało i zagrożenie ze Wschodu miało rzeczywiście realny charakter, podkreślam – realny, a nie jak się niektórym politykom wydaje, że ono już wisi nad nami, to zakładam, że w takiej sytuacji mamy prawo liczyć także na wsparcie armii tych państw.

Inne są też wyobrażenia konfliktu. Nie jest tak, jak kilkadziesiąt lat temu, że mamy front i zgromadzone po obu stronach wrogie siły. Dziś rakiety mają zasięg po kilka tysięcy kilometrów. Obecnie technika wojskowa umożliwia rażenie celów na innym terenie oddalonym o wiele tysięcy kilometrów. Nie ma potrzeby by na naszym terytorium były takie środki do rażenia.

Co oznacza stwierdzenie Rosji, że odpowie adekwatnie na manewry NATO w Polsce? Już teraz Rosja wzmacnia wojskowo swoje zachodnie granice do 30 tys. żołnierzy, a w Kaliningradzie znajdą się zapewne rakiety i inne rosyjskie uzbrojenie. Nasza odpowiedź zaś winna być taka: my nie szukamy konfliktów, musimy sami mieć dobry potencjał wojskowy, oćwiczony z sojusznikami. Te manewry pokazują, że jesteśmy w stanie z sojusznikami współdziałać. Wojsko musi się szkolić.

Janusz Zemke
Strasburg, 9 czerwca 2016 r.

***
 

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Groźba Brexitu

– Przed nami referendum w Wielkiej Brytanii o ewentualnym wyjściu z Unii Europejskiej (23 czerwca 2016 r.). Prawnie – gdyby to referendum było na TAK, czyli ponad 50 proc. osób chciało wyjścia z Unii, to wtedy zacznie się długi proces wychodzenia. To nie oznacza wyjścia z dnia na dzień.

Przewiduje się, że „wychodzenie” trwałoby ok. dwóch lat, ale w praktyce oznaczałoby, że po samym referendum – zarówno Unia, jaki i Wielka Brytania – musiałyby zacząć na nowo układać swoją współpracę. Gdybyśmy dzisiaj spojrzeli się na Wielką Brytanię, to na 10 partnerów handlowych ważniejszych dla tego państwa, aż 8 są to członkowie Unii Europejskiej (oraz USA i Chiny).

Są oczywiście do przyjęcia różne modele, bo mamy tego typu sytuacje, że Unia utrzymuje dobre gospodarcze stosunki z państwami, które do Unii nie należą (np. Norwegia, Szwajcaria). Dla przykładu współpracę Unii ze Szwajcarią reguluje aż 120 dwustronnych umów sektorowych.

W przypadku Wielkiej Brytanii zacząłby się proces negocjacji owych umów z Unią. Dodam tylko, że w przypadku Szwajcarii te negocjacje trwały aż 10 lat. W wyniku pozytywnego wyniku czerwcowego referendum, zacząłby się czas chaosu gospodarczego, ale ja się boję także – oprócz tego, że Unia byłaby słabsza – początku dużych kłopotów dla licznej grupy Polaków w Wielkiej Brytanii.
W Wielkiej Brytanii, w wielu jej częściach obserwujemy bardzo różny stosunek do Unii, co może przełożyć się na wynik referendum. Np. bardzo prounijna jest cała Szkocja.

To tam niedawno odbyło się referendum czy Szkocja ma być częścią Wielkiej Brytanii. Większość głosujących opowiedziała się za pozostaniem. Gdyby teraz większość mieszkańców Wielkiej Brytanii powiedziałoby NIE Unii, to wtedy Szkoci (na poziomie 70 proc. prounijni) odpowiedzieliby – to my chcemy kolejnego referendum na temat niepodległości, a boję się, że wtedy wynik byłby inny. Czyli – cała Wielka Brytania mogłaby mieć szereg wewnętrznych kłopotów.
Może zdecydować też stosunek Brytyjczyków do imigrantów, ale także dwa inne czynniki – Wielka Brytania historycznie nigdy częścią Europy nie była. Była to zawsze wyspa, mocarstwo światowe, dlatego izolacja od Europy była dla części Brytyjczyków czymś istotnym. Poza tym narasta w Wielkiej Brytanii, może nie tyle niechęć do imigrantów, ale do tego, by im płacić przyzwoite pensje, by otrzymywali taką pomoc socjalną, jaką otrzymują obywatele Wielkiej Brytanii.

I tutaj dotykamy istotnej sprawy dla setek tysięcy Polaków, którzy szybko staliby się ofiarami wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii.
Po wyjściu z Unii, nieobowiązujące już unijne powiązania o charakterze socjalnym mogłyby skłonić Brytyjczyków do niewypłacania świadczeń obywatelom spoza Wielkiej Brytanii. Trzeba by też mieć pozwolenie na legalną pracę, o co imigrantom jest trudno.

Efektem mogłaby być fala wielkich powrotów Polaków z Wielkiej Brytanii do kraju.
Osoby, które tam są podejmowałyby próby uzyskania obywatelstwa brytyjskiego – też nieproste, trwające długo i kosztownie. Należałoby też się spodziewać ostrzejszych kontroli na zewnątrz (lotniska, porty). Wyjście Wielkiej Brytanii z Unii byłoby dotkliwe w wymiarze całej Unii, Wielkiej Brytanii, ale też mogłoby zaboleć setki tysięcy osób.

Ze statystyki wynika, że na Wyspach znajduje się ok. 850 tys. Polaków. Załóżmy, że w efekcie Brexitu część z nich decyduje się na powrót do kraju, co przekłada się na gospodarkę polską, są większe kłopoty z zatrudnieniem młodych ludzi, pojawia się grupa osób, która już zaczęła inne życie, przekazywali część zarobionych pieniędzy rodzinom w Polsce, teraz sytuacja by się zmieniła. Pojawiłaby się frustracja wobec gorszego traktowania Polaków w Wielkiej Brytanii.

Gospodarka brytyjska stanowi 18 proc. PKB Unii. Gdyby to odpadło, to przewartościowaniu musiałyby ulec fundusze unijne, nawet już zaprogramowane na lata 2014–2020. W tych latach Polska powinna otrzymać z unijnego budżetu ponad 100 mld euro. Tylko, żebyśmy je dostali, ktoś musi je do unijnego budżetu wpłacić. Wygląda to tak, że my dostajemy rocznie do budżetu państwa, samorządów terenowych kilkanaście miliardów euro. Inwestycje powstałe z unijną pomocą są dziś w każdej gminie, mieście zauważalne.

Są takie państwa (jak Niemcy czy Wielka Brytania), które co roku na czysto wpłacają do budżetu unijnego kilka miliardów euro. (W tym Wielka Brytania wpłaca od 7 do 9 mld euro).

Po czerwcowym referendum na NIE, zacząłby się proces wychodzenia z Unii, ale nie wiemy co Wielka Brytania zrobi ze swoją składką do budżetu UE. Może od razu wstrzymać płatności, co jest bardzo prawdopodobne. Nagle w budżecie UE zaczyna brakować iluś miliardów euro. Unia nie może zaciągać kredytów ani emitować obligacji, jak np. banki, może wydawać wyłącznie tyle, ile ma dochodów.

Unia Europejska ma wtedy dwa wyjścia –może wystąpić do państw członkowskich żeby zwiększyły swoją składkę do unijnego budżetu (teraz – 1 proc. PKB) – na co raczej nie będzie zgody. Drugie wyjście – skorygowanie budżetu Unii na kolejne lata. To oznacza cięcia w różnych zakresach wydatków. Tymczasem w Polsce zaczynamy właśnie rozpędzać kolejny program inwestycyjny, np. budowę S-5 w województwie kujawsko-pomorskim na kwotę kilku miliardów złotych, modernizację dworców, torów kolejowych, odtwarzania dróg wodnych.

Te cięcia bardzo mocno dotknęłyby Polski, o czym stwierdzam z dużym bólem. Mam bowiem wrażenie, że część osób w naszym kraju nawet z sympatią przygląda się temu, co się w Wielkiej Brytanii dzieje. „– Skoro Unia sobie nie radzi z różnymi problemami, to nawet dobrze, żeby ta Brytania wyszła…”.

Podkreślam z całą mocą, jeżeli Wielka Brytania wyszłaby z Unii, to na tym straci Unia, także Wielka Brytania, ale jedną z ofiar będzie też Polska.

Janusz Zemke
Strasburg, 12 maja 2016 r.

***


 

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

1 Maja i unijna rocznica

– Data 1 maja ma dla lewicy dwa wymiary, jeden odnosi się do kontynuowania tradycji obchodów Międzynarodowego Święta Pracy, a drugi to kolejna, w tym roku – dwunasta rocznica wstąpienia Polski do Unii Europejskiej, co stało się faktem za czasów lewicowych rządu i prezydenta RP.

Tuż przed rozpoczęciem majowego świętowania i dłuższego weekendu, PiS obwieścił, że przedłożył w Sejmie projekt ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, który w zamyśle autorów miał przyczynić się do rozładowania napiętej sytuacji prawnej i pokazać goszczącej w Polsce delegacji Komisji Weneckiej, że oto PiS jest otwarty na oczekiwany kompromis.

Po zapoznaniu się ze wspomnianym projektem ustawy, nie sądzę, by zaproponowane w nim rozwiązania przyczyniły się do zażegnania sporu w Polsce.

Tak naprawdę nie prowadzą do żadnego kompromisu. Projekt ten nie odpowiada ani na pytanie, czy orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 10 marca będzie opublikowane, ani co zrobić w sytuacji, gdy mamy tak naprawdę nie 15 (jak określa Konstytucja), a 18 sędziów.
Moim zdaniem, do kompromisu doprowadzić mogłoby następujące rozwiązanie. Trójka sędziów wybrana legalnie przez poprzedni Sejm dobrowolnie wygasiłaby swoje mandaty, podobnie uczyniłaby trójka sędziów zaprzysiężonych przez prezydenta A. Dudę. Po czym obecny Sejm, liczbą 2/3 głosów wybrałby trzech sędziów.

12. rocznica członkostwa Polski w Unii Europejskiej przejdzie pewnie niepostrzeżenie, a co najwyżej kojarzyć się będzie z procedurą badania praworządności w Polsce, a w jej kolejnym etapie – określeniu sankcji Komisji Europejskiej, wobec niestosowania się do zaleceń Komisji Weneckiej.

Nie można się zgodzić z poglądem, że ocenia nas jakiś zagraniczny wrogi organ, bo przecież Polska jest członkiem Unii Europejskiej i tworzy tę Unię. Wstępując, ratyfikowała wiele traktatów, a polski Sejm mozolnie przystosowywał krajowe prawo do unijnych standardów państwa prawnego. Teraz Unia domaga się stosowania tych standardów przez kraj członkowski – Polskę. Stąd rezolucja podjęta przez Parlament Europejski i propozycje Komisji Weneckiej, która – przypomnę – zaproszona została do Polski przez ministra spraw zagranicznych.

Pragnę jednak jasno podkreślić, że jestem przeciwko ukaraniu Polski sankcjami, bo ucierpi na tym całe społeczeństwo, a nie tylko rząd, który nie przestrzega zapisów polskiej Konstytucji i demokratycznych zasad państwa prawnego, trójpodziału i równowagi władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej. Skrajne sankcje, a myślimy tu o finansowych, uderzałyby w polską gospodarkę, które odczulibyśmy wszyscy. Dlatego trzeba zrobić wszystko, by do nałożenia sankcji na Polskę nie dopuścić.

Janusz Zemke

Warszawa, 1 maja 2016 r.

***


 

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Dlaczego głosowałem za przyjęciem rezolucji Parlamentu Europejskiego ws. Polski

– Podczas sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego 13 kwietnia 2016 r. odbyło się głosowanie nad rezolucją w sprawie sytuacji w Polsce.  Przyjęta znaczną większością głosów eurodeputowanych (513 głosów "za", przy 142 przeciwnych i 30 wstrzymujących się) - budzi żywe zainteresowanie, wyrażane także w licznej korespondencji e-mailowej o podobnej krytycznej treści, w której polscy europosłowie z parlamentarnych frakcji popierających rezolucję, zaliczani są do grona zdrajców narodu. Dlatego poniżej przedstawiam swój pogląd na ten temat.

W styczniu odbyła się w Parlamencie Europejskim debata o przestrzeganiu praworządności w Polsce. Wbrew przyjętej praktyce, nie uchwalono wówczas żadnej rezolucji, gdyż Parlament Europejski liczył, że kryzys zostanie w Polsce szybko przezwyciężony.

Pozytywnie oceniono fakt, że polski rząd z własnej inicjatywy, zwrócił się do Komisji Weneckiej o ocenę sytuacji. Miesiąc temu, Komisja Wenecka przekazała Polsce dokument, który – moim zdaniem – rzetelnie analizuje przestrzeganie praworządności i formułuje propozycje działań dla polskiego rządu.

Niestety, w praktyce ani jedna z tych propozycji nie weszła w życie i pat wokół Trybunału Konstytucyjnego trwa nadal.

Moim zdaniem, w tej sytuacji Parlament Europejski ma obowiązek wyrażenia swojej opinii o sytuacji w Polsce. Nie można się bowiem godzić na paraliżowanie działalności Trybunału Konstytucyjnego, gdyż osłabia to niezawisłość całego wymiaru sprawiedliwości – jednego z filarów każdego demokratycznego państwa i bezpieczeństwa prawnego obywateli.

W rezolucji Parlamentu Europejskiego słusznie oczekuje się, że Komisja Europejska będzie nadal oceniała przestrzeganie podstawowych zasad, na których opiera się Unia. To bowiem Komisja Europejska jest strażnikiem traktatów europejskich, które Polska dobrowolnie ratyfikowała.

Oczekuję jednak, że wszystkie państwa członkowskie Unii Europejskiej będą traktowane w obszarze prawno-ustrojowym równo. Podobnie jak oczekuję, że polski rząd będzie rzetelnie współdziałał z Komisją Europejską, a wszelkie zmiany w Polsce będą przeprowadzane w zgodzie z obowiązującą Konstytucją RP.

Janusz Zemke

Strasburg, 14 kwietnia 2016 r.

***

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Miliony lipcowych gości w Polsce

– W lipcu Polska gościć będzie nawet do trzech milionów osób z całego świata. Spotkanie z papieżem będzie nie tylko przeżyciem duchowym ale przede wszystkim testem dla funkcjonowania państwa, jego administracji i służb, by w dzisiejszym niespokojnym świecie zapewnić polskim gościom bezpieczeństwo. Po zamachach w Brukseli pojawiają się nawet głosy powątpiewania, czy Światowe Dni Młodzieży w Krakowie w ogóle się odbędą, a może trzeba będzie wprowadzić jakieś zmiany gwarantujące uniknięcie zagrożeń terrorystycznych.

W środku lata czeka nas zarówno szczyt NATO w Warszawie, jak i Światowe Dni Młodzieży w Krakowie. Eksperci twierdzą, że o ile szczyt NATO nie jest w dużym stopniu narażony na atak terrorystów, a to ze względu na stosunkowo małą liczbę gości, którzy będą doskonale chronieni, o tyle Dni Młodzieży mogą się stać celem ataku.

To będzie dla polskich służb wyzwanie najwyższego rzędu. Główny powodem jest planowana skala imprezy. Miliony osób będą stłoczone na dość małej przestrzeni. Młodzi ludzie będą się też przemieszczać, spotykać, jeździć po Polsce. Według służb ryzykowna może być też lokalizacja imprezy na krakowskich Błoniach. Teren z jednej strony jest odgrodzony Wisłą, z drugiej autostradą, a to może powodować kłopoty z ewentualną ewakuacją.

Niestety, atak w Krakowie może być także atrakcyjny dla terrorystów z powodów ideologicznych. Pamiętajmy, że są nimi przecież absolutnie skrajni muzułmanie, którzy uważają, że wyznawcy innej religii to ich wrogowie.

Ostateczną decyzję w sprawie organizacji spotkania w Krakowie muszą podjąć polskie władze w porozumieniu z Watykanem i Episkopatem. Korzystając z informacji płynących ze służb całego świata, liczę, że w tej sprawie zachowają się odpowiedzialnie.

Janusz Zemke

Bruksela, 30 marca 2016 r.

***

 

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Ataki terrorystów w Brukseli

– Na lotnisku Zeventem byłem kilkadziesiąt minut przed eksplozją, ale w momencie zamachu znajdowałem się już kilka przecznic dalej. Nie zauważyłem nic, co mogłoby zapowiadać taką tragedię...

Dzisiejsze wybuchy na lotnisku i w metrze w Brukseli są kontynuacją planu terrorystów po atakach w Paryżu. Bruksela jest nie tylko dobrym miejscem dla wykonania celu zamachowców, gdyż jest centrum europejskiego życia politycznego, dużych skupisk ludzi przemieszczających się środkami komunikacji, ale także stosunkowo łatwo tu o osoby chętne do udziału w przeprowadzeniu aktów terroru.

Musimy pamiętać, że to do Brukseli w latach 60. znaczne grupy muzułmanów przybywały do prac budowlanych i inwestycyjnych, a ich dzieci i wnuki bardzo się zradykalizowały.

Jestem tu siedem lat i Bruksela była zawsze miastem radosnym, pełnym młodzieży. Teraz od zamachów w Paryżu, kiedy w Brukseli aresztowano kilku wykonawców wybuchów w Paryżu, Bruksela stała się bardziej ponura, a wojsko jest obecne na ulicach.
Kiedy ktoś znajomy ma teraz zamiar przyjechać do Brukseli czy turystycznie czy na staż – uprzedzam, że dziś jest miasto niebezpieczne.

W Parlamencie Europejskim staramy się pracować normalnie.  Dziś uczestniczyłem w obradach Komisji Spraw Zagranicznych. Co dalej, nie wiem. Pewnie każdy z nas chciałby wrócić do domu na święta, ale jak wiemy - lotnisko jest zamknięte…

Sparaliżowanie miasta i Parlamentu Europejskiego byłoby sukcesem terrorystów, więc musimy funkcjonować normalnie, i mam nadzieję, że władzom Brukseli uda się przywrócić ład.

Janusz Zemke

Bruksela, 22 marca 2016 r.

***
 

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Czy ustalenia szczytu Unii są dobre dla Polski?

– Odnoszę się do ustaleń szczytu państw unijnych ws. pozostania Wielkiej Brytanii w składzie Unii Europejskiej. Ustalenia są kompromisowe. Są one na pewno dobre dla Europy, a jeśli dla Europy, to także dla Polski. No bo jaki był wybór?

Jeśli np. nie doszłoby do porozumienia między Unią a Wielką Brytanią i wtedy mamy – jak w banku – że Wielka Brytania w referendum mówi Unii – NIE. Zarówno z punktu widzenia Unii, jak i Polski, obecność Wielkiej Brytanii w Unii jest pożądana i korzystna. Myślę, że tu wątpliwości nie ma.

Wreszcie, gdyby Wielka Brytania wystąpiła z Unii Europejskiej, to natychmiast odczuliby to Polacy, bo wówczas nie musiałaby się stosować do tych wszystkich reguł dotyczących dla przykładu świadczeń socjalnych, tylko wprowadziłaby rozwiązania wyłącznie własne.

Decyzja szczytu to jest kompromis, ale – moim zdaniem – byłoby w obecnej sytuacji uzyskać kompromis korzystniejszy dla Polski.
Gdyby Wielka Brytania opuściłaby Unię, to fundusze strukturalne uległyby ogromnej zmianie i o tym też musimy pamiętać, jako dotąd największy beneficjent takich funduszy w ostatnich latach.
Ustalenia szczytu oczywiście nie przesądzają o tym, czy Wielka Brytania pozostanie, czy też opuści Unię. O tym ostatecznie zdecydują Brytyjczycy w czerwcowym referendum.

Ale rząd brytyjski, nie mając porozumienia z Unią, byłby dosyć bezbronny, jeśli chodzi o promowanie integracji ze wspólnotą europejską. Brak porozumienia, oznaczałby bardzo jasny wynik w referendum – negatywny! Nic nie jest przesądzone, a sondaże pokazują, że jest tam sytuacja podziału pół na pół, mniej więcej połowa osób uważa, że Wielka Brytania powinna w Unii pozostać, a druga połowa, że wyjść.

Wyjście Wielkiej Brytanii bardzo by uderzyło nie tylko w Unię, ale także w Polskę. Warto wiedzieć, że Wielka Brytania należy do największych płatników finansowych do unijnego budżetu, gdyż na czysto wpłaca co roku ok. 6,5 miliarda euro! My też korzystamy w dużym stopniu z tych pieniędzy, bo dzięki nim stać nas na liczne inwestycje infrastrukturalne czy dopłaty dla rolnictwa. Wyjście z Unii musiałoby doprowadzić szybko do korekty unijnego budżetu, a mogłaby być ona tylko w jedną stronę. Obniżenie wydatków Unii oznaczałoby szukanie oszczędności w wydatkach poszczególnych krajów członkowskich i uderzyłoby także w Polskę. Odbiłoby się także na ograniczeniu świadczeń socjalnych dla 800 tysięcy Polaków pracujących na Wyspach, bo wówczas Wielka Brytania nie musiałby się liczyć z żadnymi rozstrzygnięciami obowiązującymi na poziomie Unii.

Dlaczego nieco inaczej traktuje się pojmowanie solidarności europejskiej wobec Wielkiej Brytanii? Otóż od początku właśnie ten kraj wywalczył sobie różne rozwiązania, specyficzne tylko dla niego. Dla przykładu można podać, że Wielka Brytania zastrzegła sobie, że nigdy nie wprowadzi euro, obowiązuje tam nieco inny system dopłat dla brytyjskich rolników niż w pozostałej części Unii. To jest cena, jaką płaci Unia Europejska za udział Wielkiej Brytanii w wielkim projekcie unijnym. Pamiętajmy, że zawsze coś jest za coś. Osłabiona Unia jednak pozostaje, a wyjście Wielkiej Brytanii oznaczałyby na poziomie unijnym gigantyczne kłopoty.

Dzisiaj zaryzykowałbym tezę, że w referendum 23 czerwca większość Brytyjczyków zagłosuje za pozostaniem w Unii, ale na wynik referendum mogą mieć wpływ różne czynniki mające miejsce w najbliższym czasie przed głosowaniem – jakiś zamach terrorystyczny (odpukuję, by do tego nie doszło), jakaś wielka fala uchodźców szturmujących Wyspy, itp.

Janusz Zemke
Bruksela, 24 lutego 2016 r.

***


 

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Podkomisja bez mocy prawnej?

– Wczoraj minister obrony narodowej Antoni Macierewicz ogłosił powałanie nowej podkomisji, która ma od początku badać przyczyny kastrofy polskiego samolotu pod Smoleńskiem w 2010 roku.

Moim zdaniem, ustalenia tej podkomisji nie mają żadnej mocy prawnej, i – jakie by nie były – nie mogą zmienić decyzji komisji kierowanej przez ministra Jerzego Millera.

Skoro tak, a na pewno tak, to jest to podkomisja wyłącznie o charakterze propagandowym!
Będzie tylko mnożyła różne wątpliwości, bo przecież zamachu żadną miarą udowodnić się nie da, będzie zasiewała wątpliwości.

Problem polega na tym, że ta PiS-owska, propagandowa wersja, zostanie przygotowana za pieniądze podatników. Prace takiej komisji są kosztowne i ta obłędna koncepcja zamachu – na co nie ma żadnego poważnego dowodu – będzie drążona na koszt nas wszystkich.


Druga sprawa polega na tym, że powołanie tego typu komisji przez Antoniego Macierewicza ośmiesza zasady i sposób badania katastrof lotniczych. Organy państwa, które to robią, składają się z ludzi, którzy mają certyfikaty i kompetencje. A tu mamy grono osób, które się wpisały w pisowską propagandę.


Po trzecie, to jest bezceremonialne i bezwzględne przeniesienie zespołu politycznego PiS-u z Sejmu na grunt państwowy. To jest próba stopienia państwa i poważnego resortu, jakim powinno być Ministerstwo Obrony Narodowe oraz Wojsko Polskie, z polityką PiS-u.

To prowadzi do bezpośredniego upolitycznienia MON-u. Wszyscy poprzedni ministrowie byli oczywiście politykami, ale bardzo dbali o to, żeby ministerstwo nie uczestniczyło w działaniach politycznych i propagandowych jakiejkolwiek partii. Prawica nie ma cienia tego typu wątpliwości. Żadnych!

Uważa, że administracja rządowa po to tylko jest, by wykonywać wolę polityczną rządzącej w danym momencie partii. Ci, którzy biorą w tym udział, kiedyś będą musieli się za to, co najmniej mocno się wstydzić. Przestrzegam poważnych ludzi, żeby nie angażowali się w tego typu polityczne, propagandowe przedsięwzięcia.

Janusz Zemke

Warszawa, 5 lutego 2016 r.

***
 

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Rozmowy o Polsce w Parlamencie Europejskim

– Prezydent i premier wśród europejskich polityków. Miłe słowa pana prezydenta RP o polskiej demokracji i zgodzie, to za mało. Spodziewałem się, że Andrzej Duda powie, iż włączy się w rozwiązanie naszych kłopotów.
 Nie rozumiem twardego stanowiska pana Kaczyńskiego. To przypomina mi taką sytuację: oto mąż bije w domu żonę i jest przekonany, że sąsiedzi nie powinni się do tego wtrącać. Mają siedzieć cicho i udawać, że nic się nie dzieje.

Nasz kłopot polega na tym, że nie mieszkamy w wolno stojącym domku, tylko w bloku o nazwie Unia Europejska.

W debacie o Polsce w Parlamencie Europejskim nie będzie tak, że każdy może zabrać głos. Potrwa ona ok. 90 minut i na każdą frakcję polityczną w PE - a jest ich osiem - przypadają trzy wypowiedzi. Czas jest więc ograniczony.

W tych frakcjach, w których są Polacy, na pewno nie zabraknie ich głosu.

Na pewno żadne decyzje czy konkretne zalecenia nie zapadną. Mimo że to debata, którą można nazwać "informacyjną" i nie niesie ona żadnych konsekwencji, to pogłębi niekorzystny obraz naszego kraju.

Każde z 28 państw ma swoje problemy, ale nikomu nie zależy na tym, by mówić o nich na europejskim forum. Co portugalski eurodeputowany wie o polskich problemach? Niewiele, natomiast dziś się przekona, że u nas źle się dzieje, np. ze zmianą prawa czy mediami publicznymi.

Janusz Zemke w "Gazecie Pomorskiej", 19 stycznia 2016 r.

***

Strona: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10 z 13