Janusz Zemke
Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.
Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.

Uważam, że...

Europejski Fundusz Solidarności – uprościć procedury

– Podczas posiedzenia Parlamentu Europejskiego w Brukseli – głosowałem pozytywnie za uruchomieniem Funduszu Solidarności Europejskiej w 2018 roku.

Fundusz Solidarności powstał w 2002 roku, by umożliwić Unii szybką reakcję w przypadku wystąpienia nadzwyczajnych klęsk żywiołowych. Rokrocznie planuje się wydatkowanie z tego funduszu 500 mln euro. Obecna decyzja Parlamentu nie dotyczy jednak pomocy w przezwyciężeniu konkretnej klęski żywiołowej. Istotą tej decyzji jest wyodrębnienie z funduszu 50 mln euro na szybką wypłatę zaliczek. Jest to dobry sposób postępowania, gdyż uzyskanie pełniejszej pomocy UE wymaga przygotowania wielu dokumentów, co jest siłą rzeczy czasochłonne.

Słusznie zatem, dopuszcza się możliwość, by dokonywać najpilniejszych płatności dosłownie w ciągu kilku lub kilkunastu dni, gdyż szybka i skuteczna pomoc wymaga natychmiastowych decyzji. Równocześnie jednak chcę zasygnalizować fakt, że w moim przekonaniu, obowiązujące procedury uzyskiwania pomocy z Funduszu Solidarności UE są nadmiernie zbiurokratyzowane.

Myślę także, że zbyt rygorystyczne są kryteria w przypadku udzielania pomocy, gdy wystąpiła regionalna klęska żywiołowa. Wiele dużych klęsk żywiołowych ma bowiem ze swojej istoty charakter regionalny, jak nawałnice, pożary, trzęsienia ziemi, czy powodzie. Proponowałbym zatem dokonanie analizy rozporządzenia UE nr 661/2014, gdyż jego postanowienia w moim przekonaniu prowadzą do ograniczenia pomocy Unii Europejskiej, gdy jest ona konieczna.

Potwierdza to fakt, że w ciągu 15 lat istnienia Funduszu, nigdy nie wykorzystano w skali jednego roku kwoty 500 mln euro na pomoc w sytuacjach nadzwyczajnych.

Janusz Zemke
Bruksela,
29 listopada 2017 r.

***

Czytaj całość »

GALERIA STAŻYSTÓW POSŁA J. ZEMKE

Obraz 2314

Polska Prezydencja w Radzie UE

1 stycznia 2012 r. po raz siódmy w historii prezydencję w Radzie Unii Europejskiej przejęła DANIA. Tym samym zakończyło się, sprawowane od 1 lipca 2011 roku polskie przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej.

Czytaj całość »

Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.

W UNII EUROPEJSKIEJ

* W UE na jednego emeryta pracuje teraz czterech Europejczyków. W 2020 r. będzie ich pięciu, a w 2060 r. tylko dwoje.

* Średni wiek przejścia na emeryturę w 2010 r. to 61,4 lata.

* Przewidywana dziś długość życia mężczyzn to 76 lat, kobiet - 82. W 2060 r. będzie to już 84 lata dla mężczyzn i 89 lat dla kobiet.

* Odsetek liczby osób pracujących w porównaniu do liczby osób powyżej 75 roku życia wzrośnie z 25,4 proc. dziś do 53,5 proc. w 2060 r.

* W 2060 r. wydatki publiczne związane ze starzejącym się społeczeństwem będą wynosić już 4,75 proc. PKB, a wydatki związane z emeryturami 2,4 proc. PKB.

Czytaj całość »

GALERIE FOTO

Obraz 1400

Internauci piszą...

Ludzkie to. Człowiekowi po przeszczepie serca odebrano rentę...

– Nie brakuje przykładów na dramatyczne oddziaływanie tzw. ustawy dezubekizacyjnej na życie konkretnych, starszych, doświdczonych przez los ludzi. Kolejny przypadek opisano w listopadowym numerze Newsweeka: "Jest 21 lat po przeszczepie serca, na mocy ustawy dezubekizacyjnej właśnie odebrano mu rentę".

"Ma 72 lata i jest najdłużej żyjącym pacjentem z przeszczepionym sercem w Polsce. Aby żyć dalej, musi zostawiać w aptece około 400 zł miesięcznie. Odkąd na mocy ustawy dezubekizacyjnej obcięto tu rentę, nie wystarcza mu pieniędzy na wykup leków. – Państwo skazuje mojego ojca na śmierć – mówi córka Macieja Baranowskiego.

(...) – Nie mam sobie nic do zarzucenia. Nie wyrządziłem nikomu żadnej krzywdy – zapewnia Baranowski. – Przez ponad 20 lat walczę o własne zdrowie i życie. Teraz muszę walczyć o przeżycie – dodaje."

czytaj więcej...

***

- emeryt, (dane adresowe do wiadomości posła J. Zemke),16 grudnia 2017 r.

Czytaj całość »

Kurs obsługi komputera

Obraz 3753

EUROPEJSKIE DROGI – radio Pomorza i Kujaw

Polecamy Państwu wysłuchanie audycji Wojciecha Sobocińskiego pt. "Europejskie drogi", które cyklicznie nadawane są w środy o 12,15 na antenie Polskiego Radia Pomorza i Kujaw. 

 

Czytaj całość »

Licznik odwiedzin

9335924
Obecnie stronę przegląda
86 użytkownik(-ów)
  • RSS RSS: Aktualności
  • RSS RSS: Komunikaty
  • Zapraszamy seniorów z Kujaw i Pomorza na bezpłatne kursy “Komputer oknem na świat”. Zgłoszenia przyjmują biura poselskie Janusza Zemke w Bydgoszczy (tel. 737 48 75 71), Toruniu (tel. 736 83 29 27), Włocławku (tel. 736 83 29 28), Inowrocławiu (tel. 736 83 29 29), Grudziądzu (tel. 736 83 29 30) oraz Piotrkowie Kujawskim (tel. 604 43 83 72).

Komunikaty

* Zapraszamy do czytania artykułów w "Poradniku dla emerytów...", gdzie znajdują się m.in. teksty listu Federacji Stowarzyszeń Służb Mundurowych do dyrektora Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej w Wiedniu oraz odpowiedź dyrektora ZER MSWiA o liczbie odwołań od jego decyzji i spraw skierowanych do Sądu Okręgowego w Warszawie.

* 16 grudnia br. poseł Janusz Zemke uczestniczył w obradach Rady Krajowej Sojuszu Lewicy Demokratycznej w Warszawie.

* 15 grudnia br. w programie "Prawy do Lewego. Lewy do Prawego" w Polsat News 2, jednym z gości poseł Janusz Zemke ze studia w Lublinie. Dyskusja z europosłem Adamem Szejnfeldem (PO) dotyczyła m.in. europejskiego debiutu polskiego premiera Mateusza Morawieckiego.

* 15 grudnia br. poseł Janusz Zemke przebywa na spotkaniach poselskich w Lublinie:

  • godz. 14,30 – spotkanie z samorządowcami lewicy z województwa lubelskiego

  • godz. 16,00 – konferencja prasowa dla dziennikarzy lokalnych mediów, sala przy ul. Beliniaków 7;
  • godz. 17,00 – otwarte spotkanie z mieszkańcami na temat aktualnej sytuacji w Unii Europejskiej, ul. Beliniaków 7.

* Od 11 do 14 grudnia br. europosłowie obradowali na sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego w Strasburgu. Zobacz tematykę posiedzeń TUTAJ oraz treść wystąpień posła Janusza Zemke w debacie o polityce zagranicznej, bezpieczeństwa i obrony TUTAJ

* 8 grudnia br. o godz. 20,30 w programie Polsat News "TAK czy NIE" jednym z uczestników dyskusji o konsekwencjach zmiany premiera polskiego rządu był poseł Janusz Zemke.

* 7 grudnia br. poseł Janusz Zemke skierował pismo do marszałka województwa kujawsko-pomorskiego, w którym informuje o decyzji PKP SA ujmującej inwestycję modernizacji dworca we Włocławku na liście podstawowych realizacji do 2023 roku, czytaj więcej...

* 7 grudnia br. opublikowany został wywiad z posłem Januszem Zemke w grudniowym wydaniu miesięcznika gminy Żnin "Żniniok". Wywiad pt. "Z 13. piętra Parlamentu" przeprowadziła niedawna stażystka w brukselskim biurze posła – Paula Stońska, czytaj więcej...

* 5 grudnia br. poseł Janusz Zemke w holu brukselskiej siedziby Parlamentu Europejskiego nagrał część materiału dla telewizji Polsat News, który wyemitowany będzie w święta. Z posłem rozmawiała redaktor Dorota Bawołek.

* 5 grudnia br. kończy się staż europejski w biurze posła Janusza Zemke w Brukseli dwóm studentkom – Justynie Jankowskiej i Pauli Stońskiej, które pełniły jeszcze rolę opiekunów grupy wycieczkowej z Polski i razem z nią wracają do kraju. Powrót do Bydgoszczy 6 grudnia ok. godz. 8,oo. Szczęśliwej drogi!

* 5 grudnia br. poseł Janusz Zemke spędził z grupą wycieczkową z Polski, oprowadzając jej uczestników po siedzibie Parlamentu Europejskiego w Brukseli. Było wiele okazji do wspólnych fotografii. Poniżej z delegacją Forum Równych Szans i Praw Kobiet z województwa pomorskiego:

* 4 grudnia br. poseł Janusz Zemke spełniał poselskie obowiązki i uczestniczył w obradach swoich komisji TRAN i AFET, a zaproszeni do Brukseli goście z Polski zwiedzali miasto. W 53-osobowej grupie przyjechali laureaci konkursów europejskich, wolontariusze prowadzący kursy komputerowe dla seniorów i języka angielskiego dla dzieci, działacze społeczni oraz na fot. przedstawiciele grup "Spotkań pokoleń" oraz Zemke Teamu.

* 2 grudnia br. o godz. 21,oo wyjechała z Bydgoszczy na kilka dni do Brukseli grupa 53 mieszkańców, głównie województwa kujawsko-pomorskiego, ale także 4-osobowe delegacje z województw łódzkiego, pomorskiego i warmińsko-mazurskiego. Na zaproszenie posła Janusza Zemke zwiedzą siedzibę Parlamentu Europejskiego oraz zabytki Brukseli, poznają jej uroki w przedświątecznych dekoracjach oraz tradycje kulinarne.


Barbórkowe święto górnik solny z Inowrocławia Alojzy Cykulski obchodzić będzie w Brukseli. Na pamiątkę spotkania wręczył posłowi Januszowi Zemke górniczą lampkę. W inowrocławskiej delegacji jest także Henryk Ligocki (z lewej), którego adres e-mail poseł wylosował z grona członków ZEMKE TEAM.

Sonda

Jak PE powinien wpływać na przyszłość Europy?

Komentarz na gorąco...

O budżecie Unii na rok 2018

– Parlament Europejski na swej sesji plenarnej w Brukseli debatował m.in. nad kształtem budzetu Unii Europejskiej na rok 2018.

Dokładnie przeanalizowałem proponowany budżet Unii na rok przyszły. Pozytywnie oceniam fakt, że przewidziano środki na zobowiązania w wysokości 160 mld euro.

Niestety, przewiduje się znacznie niższe środki na płatności, jedynie w wysokości 145 mld euro. Oznacza to, że w wielu państwach UE są opóźnienia w realizacji inwestycji współfinansowanych przez Unię Europejską. Powinniśmy zatem szukać sposobów, by owe opóźnienia ograniczać. Być może, nazbyt zbiurokratyzowany jest cały system uzyskiwania zgody na rozpoczęcie inwestycji. Efektem tego będzie przesunięcie wielu płatności z budżetu UE po zakończeniu obecnej perspektywy finansowej, czyli po 2020 roku.

Drugim problemem, który budzi mój duży niepokój są planowane środki na walkę z przestępczością, w tym z terroryzmem. Nie da się skutecznie walczyć z tymi zjawiskami, bez zacieśniania współpracy policji i innych służb na poziomie europejskim. Przestępcy, w tym terroryści nie ograniczają bowiem swojej aktywności tylko do jednego państwa. Unia ciągle zapowiada wzmożenie walki z terroryzmem. Niestety nie znajduje to odzwierciedlenia w budżecie.

W podstawowej agencji europejskiej – Europolu planuje się wzrost zatrudnienia jedynie o 10 osób i dodatkowe środki jedynie w wysokości 3,7 mln euro. Tak samo planuje się niewielkie przyrosty środków w Europejskim Urzędzie ds. Azylu oraz Europejskiej Jednostce ds. Współpracy Sądowej (Eurojust). Moim zdaniem, utrudni to działalność tych fundamentalnych agencji do walki z przestępczością i terroryzmem, w sytuacji gdy zwiększamy ciągle zakres ich obowiązków.

Janusz Zemke

Bruksela,

29 listopada 2017 r.

***

Czytaj całość »

GALERIA LAUREATÓW KONKURSÓW

Obraz 1245

FUNDACJA im. JERZEGO SZMAJDZIŃSKIEGO

Obraz 1326

Strona Komisji Europejskiej po polsku

* Funkcjonuje specjalna strona internetowa Komisji Europejskiej w języku polskim. Zapraszamy do korzystania z jej treści TUTAJ

Staże i wizyty naukowe
w Parlamencie Europejskim

Pragnąc wnieść swój wkład w rozwój edukacji europejskiej i szkolenie zawodowe oraz umożliwić obywatelom poznanie zasad funkcjonowania instytucji, Parlament Europejski oferuje różne rodzaje staży i „wizyt naukowych” w Sekretariacie Generalnym PE oraz w innych instytucjach europejskich.

Czytaj całość »

Kalendarz

18 Grudnia 2017
Poniedziałek
Imieniny obchodzą: Laurencja, Bogusław i Gracjan
Do końca roku zostało
13 dni.

Ostatnia aktualizacja

0

Komentarz na gorąco...

Strona: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10 z 11

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Czy wydatki na wojsko są uzasadnione?

Obecnie na armię wydajemy relatywnie mniej niż w przeszłości.
Jak Polska wstępowała 15 lat temu do NATO, to nasza armia liczyła wtedy 230 tys. żołnierzy, a wydatki na wojsko wynosiły 2,3 proc. PKB. Dzisiaj mamy wojsko 90-tysięczne i nie wydajemy – jakby to wynikało z ustaw - 1,95 proc. PKB, ale 1,7. Relatywnie w stosunku do PKB polskie wydatki na armię spadły.

Tylko –  chcę to podkreślić – powstaje pytanie, czy mamy w ogóle posiadać wojsko? Otóż ja uważam, że każde suwerenne państwo musi mieć wojsko! A jeżeli musimy mieć wojsko, to trzeba mu zapewnić zdolność do działania. Nie chodzi o to, by żołnierze siedzieli w biurowcach, koszarach, tylko żeby mieli sprzęt i żeby mieli za co się szkolić.

Znamy przykłady, że jak kogoś nie było stać na obronę, to potem się płaciło straszliwą cenę za wolność i bezpieczeństwo własne. Niestety, nie ma wolności i bezpieczeństwa za darmo. Wojsko kosztuje. Dam jeden przykład. My jesteśmy województwem, w którym jest Inspektorat Wsparcia Sił Zbrojnych, są różne dowództwa i jednostki, ale my dzisiaj nie mamy w praktyce środków do obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej.

Ja nie mówię, że na terytorium Polski musi wlecieć jakiś obcy samolot, ale nad terytorium Polski mogłyby swobodnie latać różne bezpilotowce… Te dwa obszary (obrona przeciwlotnicza i przeciwrakietowa), to są słuszne priorytety unowocześniania polskiej armii, ale, niestety, opieszale wprowadzane w życie.

Nie można być 40-milionowym państwem na obrzeżach NATO, (bo my nie leżymy w centrum Europy), który nie ma własnej zdolności do obrony, tylko liczy na to, że ktoś w razie zagrożenia przyjdzie nam z pomocą.

Historia nas też nauczyła, że różnie z tą pomocą bywało. Święta zasada polega na tym, żeby najpierw liczyć na siebie. To, niestety kosztuje.

Jeżeli chcemy w najbliższych latach wydać spore środki finansowe na modernizację wojska, to nie rzecz tylko w tym, żebyśmy gdzieś na zachodzie kupowali gotowe uzbrojenie, ale chodzi o to, by te pieniądze wydać głównie na sprowadzenie do Polski nowoczesnych technologii. Z kolei, żeby te technologie tworzyły nowe miejsca pracy w polskim przemyśle obronnym i różnych placówkach naukowo-badawczych.

Janusz Zemke
Bruksela, 27 marca 2014 r.


 

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Korytarze transportowe – dwa problemy

W budżecie na 2014-2020 Unia Europejska przewiduje po raz pierwszy wydzielenie na poziomie europejskim specjalnej puli, w wysokości 33 mld euro, na rozwój wspólnej infrastruktury w ramach projektu "Łącząc Europę". Nareszcie zdefiniowano priorytetowe europejskie korytarze w dziedzinie transportu, energetyki i telekomunikacji.

Dwa spośród dziesięciu korytarzy mają prowadzić przez terytorium Polski. Jeden z północy na południe, łączący kraje bałtyckie z krajami adriatyckimi, a drugi – przez Berlin, Poznań i Warszawę do wschodniej granicy Polski.

Z tym przedsięwzięciem wiążą się dwa ważne problemy.

Po pierwsze, trzeba doprowadzić do tego, by inwestycje dotyczyły wszystkich rodzajów transportu, a nie tylko transportu drogowego i kolejowego. Poważnym błędem jest niedocenianie transportu śródlądowego, którego rozwój jest ważny dla wielu regionów, w tym dla mojego województwa kujawsko-pomorskiego.

Po drugie, Komisja Europejska powinna aktywnie weryfikować szczegółowe propozycje infrastrukturalne, zgłaszane przez poszczególne państwa, co jak wiemy, wymaga zawsze zgody Komisji Europejskiej (w przypadku inwestycji przekraczających swoją wartością 50 mln euro).

Powstająca sieć musi łączyć najważniejsze miasta w poszczególnych regionach, gdyż w przeciwnym przypadku budowane drogi i linie kolejowe nie będą należycie wykorzystywane.

Janusz Zemke, Strasburg, 21 listopada 2013 r.

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Polityka bezpieczeństwa i obrony w Europie

Pomimo różnych przeszkód, postępuje stopniowo integracja Unii Europejskiej, obejmując coraz więcej dziedzin życia społeczeństw. Prowadzimy unijną politykę handlową, infrastrukturalną, finansową i w wielu innych sferach.

Wystarczających postępów nie notujemy jednak w obszarze wspólnej polityki bezpieczeństwa i obrony. Co prawda, od 2003 roku, Unia Europejska przeprowadziła kilkanaście wspólnych operacji cywilno-wojskowych, jak na przykład w Demokratycznej Republice Konga, Somalii, czy Czadzie. Jednak jest prawdą, że większego postępu w tym obszarze nie widać. Są tutaj problemy zarówno w sferze politycznej, jak i wojskowej.

W obszarze politycznym, niestety, utrzymuje się dalej stała różnica w podstawowych interesach bezpieczeństwa poszczególnych państw. Słabe jest wspólne artykułowanie celów, bo nadal każde z 28 państw inaczej definiuje strategię bezpieczeństwa UE. Nie zmieni się to szybko.

W dziedzinie wojskowej zaś, słabością Unii jest brak wspólnych struktur dowódczych i niedostatek wspólnych zdolności wojskowych. Poseł zaproponował, by położyć większy nacisk na rozwiązania pragmatyczne. W szczególności powinno to dotyczyć tworzenia wspólnego transportu powietrznego, ujednolicenia wzorów broni, czy oprzyrządowania, zwłaszcza teleinformacyjnego.

Brakuje również wspólnych zdolności wywiadowczych i rozpoznawczych.

Jeżeli w tych obszarach uda się uczynić postęp, wówczas będzie znacznie więcej elementów integralnych wspólnej polityki bezpieczeństwa i obrony w Europie.

Janusz Zemke

Strasburg, 23 października 2013 r.

Czytaj całość »

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Programy modernizacji polskiej armii

Do 2023 roku na nowy sprzęt polskie wojsko wyda 130 miliardów złotych. Nasz system jest jasny i przejrzysty. Większość zakupów odbywa się w procedurze przetargowej, czasami z wolnej ręki. Komisja przetargowa składa się ze specjalistów z konkretnych dziedzin, a także przedstawicieli służb specjalnych. Do pomocy ma zespoły: techniczny, prawny, finansowy. Jednak ostateczną decyzję w zasadzie podejmuje minister.

Przy każdym wielkim przetargu kręcą się lobbyści. Generał Skrzypczak (wiceminister MON) próbuje to ukrócić, wprowadzając zasadę bezpośrednich kontaktów MON z producentami, gdy w przeszłości odbywało się to przeważnie za pośrednictwem kancelarii prawniczych. Wywołało to wściekłość ludzi, którzy żyli z lobbowania.

W przypadku zamówień wojskowych rywalizacja producentów jest o wiele ostrzejsza niż w świecie cywilnym. Głównym tego powodem jest to, że transporter albo samolot kupujemy na 30 – 40 lat. Przez ten czas producent czerpie korzyści z serwisowania, modernizowania sprzętu, sprzedaży części.

Polski program obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej będzie kosztował więcej niż zakup F-16. Gdzie kupimy rakiety, tego jeszcze nie wiadomo, ale będziemy starali się kupić technologię, a nie produkt, żeby wytwarzać wszystko w kraju. W niewiele lepszym stanie od rakiet są nasze śmigłowce. Na początek musimy kupić ich 70, a docelowo – 150. Mają to być śmigłowce bojowe, transportowe, rozpoznawcze i ewakuacyjne. Trzeci program dotyczy samolotów bezzałogowych. Czwarty – okrętów. Jeszcze w latach osiemdziesiątych mieliśmy ponad sto jednostek. Dziś średni wiek tych nielicznych, które nam zostały, wynosi 29 lat.

Gdy w Europie większość państw znacznie ogranicza zakupy wojskowe, my w tym czasie mamy duży program modernizacyjny i dlatego jesteśmy szczególnie atrakcyjnym partnerem dla wielkich zbrojeniowych koncernów.

Walka na polskim rynku robi się więc niebywale brutalna.

Janusz Zemke

(Angora, 6 października 2013 r.)

***


 

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Interwencja w Syrii

Uczestniczyłem wczoraj w posiedzeniu Komisji Spraw Zagranicznych Parlamentu Europejskiego, zwołanej nadzwyczajnie i poświęconej sytuacji w Syrii i Egipcie.

W odniesieniu do Syrii są dwa problemy: jaki może być cel ewentualnej interwencji i czy uda się wskazać sprawców użycia broni chemicznej.

W Syrii toczy się wojna domowa, jeśli upadnie w wyniku interwencji rząd Assada, to nie wiadomo kto mógłby przejąć władzę. A druga sprawa to – czy i w jaki sposób ukarać sprawców użycia broni chemicznej w Syrii. Podkreślam – sprawców użycia, bo – moim zdaniem – tak na 100 procent, to jeszcze nic do końca nie jest pewne. Istnieją silne przypuszczenia, że za użyciem broni chemicznej stoją syryjskie władze, ale to są tylko silne przypuszczenia. Żadnych ostatecznych twardych dowodów nie ma!

Trzeba uwzględniać różne scenariusze. Może być taka sytuacja, że broń została użyta po decyzjach władz syryjskich, choć to mi się wydaje dość absurdalne. Dlaczego te władze miałyby wydać takie polecenie, akurat w momencie, kiedy na terenie Syrii przebywali wysłannicy ONZ-etu? Albo też, być może, została użyta w jakiś niekontrolowany sposób przez któregoś z dowódców na niższych szczeblach, czego się wykluczyć nie da. Jest bardzo wysokie prawdopodobieństwo, że użyto broni chemicznej, a w wyniku tego zginęły setki niewinnych ludzi i świat musi na to zareagować w jakiś sposób, ale niekoniecznie zaraz używając całej potęgi Stanów Zjednoczonych.

Gotowość sił USA do interwencji jest elementem silnego nacisku na syryjskie władze, tak to oceniam w tym momencie. Z interwencją jest związana masa problemów. Załóżmy teoretycznie taką sytuację, że dochodzi do użycia siły przez wojska Stanów Zjednoczonych i jeszcze kilku innych państw (bo już na pewno wiadomo, że to nie będzie interwencja NATO). To użycie siły mogłoby nieszczęścia w Syrii spotęgować, bo dla przykładu, niszcząc wojskowe cele można by zniszczyć składowiska broni chemicznej czy biologicznej (jaką na pewno Syryjczycy mają). A mogą one być umyślnie wystawiane jako cel. Może to spowodować kataklizm w skali wielokrotnie większej. Wszystko to nakazuje zachowanie wyjątkowej wstrzemięźliwości.

Na rozwiązanie spraw Syrii świat ma inny pomysł, pokojowy. Równolegle z pomysłem użycia siły przygotowywana jest konferencja pokojowa w Genewie, o nazwie Genewa 2 i oczywiście, optymalnym wariantem byłaby taka sytuacja, że zarówno przedstawiciele syryjskich władz, jak i przedstawiciele opozycji siadają za stołem do rozmów w Genewie. Póki co się na to nie zanosi, ale każdy konflikt wojskowy, każda wojna domowa kiedyś się – na szczęście – musi skończyć, a koniec konfliktu oznacza, że ludzie muszą siąść i rozmawiać z sobą.

Moim zdaniem, Polska nie powinna brać udziału w ewentualnej interwencji wojskowej w Syrii.

Po pierwsze, gdyby do takiej interwencji doszło, to nie ma ona podstaw w prawie międzynarodowym, bo póki co nie ma żadnego stanowiska Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Po drugie, to nie będzie operacja całego NATO, bo mówimy o wojnie domowej, która się toczy w państwie poza NATO-wskim. Czyli, inaczej mówiąc, byłaby to interwencja zorganizowana głównie wokół wojsk amerykańskich i brytyjskich. Jeżeli tak, to my w takiej interwencji nie mamy obowiązku uczestniczyć. To jest powód polityczny.

Jest i sprawa inna – Polska nie ma zdolności do takiej operacji. Być może, na nasze szczęście – ani nie mamy bombowców strategicznych, ani niszczycieli albo wyrzutni rakietowych, które byłyby w stanie rakietami manewrującymi niszczyć cele w odległości kilkuset kilometrów. Czasem nas martwi, że czegoś nie mamy, ale  czasem, kiedy są stany takich napięć, to być może lepiej, że się pewnych rzeczy nie ma.

Janusz Zemke

Bruksela, 29 sierpnia 2013 r.

Czytaj całość »

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Koniec misji w Afganistanie w 2014 r.

Prezydent Bronisław Komorowski i premier Donald Tusk w dniu Święta Wojska Polskiego zapowiedzieli koniec polskich misji wojskowych na antypodach i akcję „powrót do domu”. Jest to moim zdaniem decyzja kierunkowo słuszna. Trzeba jednak pamiętać, że jesteśmy członkiem NATO i obowiązują nas wspólne działania.

Na tej zasadzie, jako jeden z członków NATO zaangażowaliśmy się w misje w Afganistanie. Na początku charakter naszej misji był wspomagający, mieliśmy tam tylko logistyków i saperów. Od 2008 r. Polska zmieniła charakter tej misji na bojowy, a to oznacza, że jest ona bardzo ciężka, ryzykowna i przynosząca straty.

Warto przypomnieć, że czołowi polscy politycy zapowiadali, iż nasza polska misja w Afganistanie zakończy się w roku 2014. Bardzo liczę na to, że data zostanie dotrzymana, że to będzie ostatni rok, kiedy polscy żołnierze będą uczestniczyli – jak to się ładnie mówi: w stabilizowaniu sytuacji w Afganistanie. Dobrze wiemy, że tam stabilizacji długo nie będzie. I tę misję trzeba po prostu skończyć. Ja należę do tych, którzy uważają. że musi być data graniczna końca tej misji…

Myślę, że w połowie 2014 roku ostatni polski żołnierz powinien z Afganistanu wyjechać, a tym ostatnim żołnierzem będzie logistyk, pewnie z Bydgoszczy. Bo to jest tak, że logistycy są zawsze pierwsi, gdyż trzeba przygotować bazę i potem zjeżdżają ostatni. Bardzo bym chciał, by ostatni polski żołnierz za tych kilka miesięcy wrócił do Polski. Ale legalnemu afgańskiemu rządowi powinniśmy w jakiś sposób pomagać. Taką pomocą mogłoby być szkolenie żołnierzy czy też dowódców afgańskich w bydgoskim Centrum Szkolenia Sił Połączonych NATO, pod warunkiem, że NATO taką decyzję by podjęło, i takie szkolenie w pełni sfinansowało.

W Afganistanie jest strasznie skomplikowana sytuacja, bo społeczeństwo afgańskie jest od wieków bardzo podzielone. To jest kraj, w którym się żyje w permanentnym stanie wojny, podzielony narodowościowo, historycznie, religijnie itd. Co będzie dalej nie wiadomo. Ja mogę powiedzieć tylko, że jest tam legalny rząd i życzmy sobie, by ten legalny rząd był w stanie zapanować nad terytorium tego państwa, co też nie jest proste, bo 90 proc. tego kraju stanowią góry, a ich średnia wysokość wynosi ponad 4,5 tys. m. W Afganistanie są możliwe różne scenariusze, w tym taki, że talibowie mogą ponownie zdobyć władzę, albo może dojść do jakiejś długotrwałej wewnętrznej wojny domowej. Moim zdaniem, niestety, długo tam spokoju nie będzie.

Janusz Zemke

Bydgoszcz, 15 sierpnia 2013 r.

Czytaj całość »

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Armia bez techniki, firmy bez zamówień...

Szukając pieniędzy na załatanie dziury budżetowej ministra Rostowskiego, tylkow tym roku wydatki państwa mają być obcięte o ponad 8 mld zł, z tego w przypadku wojska o 3,5 mld. Mówi się: dobrze, że się wojsku pieniądze zabierze. Nie pamiętamy jednak, że jeżeli polskie wojsko nie wyda tych pieniędzy, to ileś podmiotów polskich tych pieniędzy nie zarobi. A te firmy liczyły na zamówienia z wojska. Ja się boję, że mogą to odczuć przedsiębiorstwa przemysłu obronnego, których sporo mamy w województwie kujawsko-pomorskim. Obraz cięć  jest więc bardziej skomplikowany.

Ustalono, by łożyć z budżetu na obronność teoretycznie 1,95 proc. PKB, ale tylko teoretycznie, bo nigdy w ostatnich kilku latach wojsko tyle nie dostało i nie wydało. W ubiegłym roku wojsko nie dostało 1,3 mld zł, w br. – 3,5 mld. Efektywne środki, jakie otrzymuje polskie wojsko to jest poziom ok. 1,7 proc. PKB i to klasyfikuje Polskę na bardzo przeciętnym poziomie w NATO.
Chciałbym przypomnieć, że jeszcze 20 lat temu przekazywaliśmy na wojsko ok. 6 proc. PKB.
Wydatki na wojsko w sumie, w dłuższym horyzoncie czasowym, w Polsce, podobnie jak i w innych europejskich krajach, drastycznie spadły.
Jest pytanie, kiedy chcemy mieć wojsko? Bo jeżeli chcemy mieć teraz wojsko, to musi ono mieć nowoczesną technikę, która sporo kosztuje. Uważam, że jeżeli stać nas tylko na armię 100-tysięczną, a przypominam, że mamy niecałe sto tysięcy żołnierzy, to ta armia winna być wyposażona w dobrą technikę. Inaczej takie wojsko nie ma sensu. Zamiast żołnierzy, będą urzędnicy wojskowi, którzy nie będą w stanie wykonywać żadnych zadań. Ja bym był bardzo ostrożny w takim ostrym cięciu środków na wojsko, bo pamiętajmy cały czas – że wojsko jest jednym z największych zamawiających w każdym państwie, w Polsce także, że bardzo wiele firm żyje z zamówień dla wojska, więc tnąc wydatki na wojsko – utrzymamy te 100 tysięcy żołnierzy, tylko przemysł dookoła wojska przestanie istnieć!
Jestem w stanie wymienić w naszym regionie kilka przedsiębiorstw, które są wprost uzależnione od zamówień wojskowych. Dla przykładu: Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 2 w Bydgoszczy, Wojskowe Zakłady Uzbrojenia w Grudziądzu, Belma, Nitrochem i Polon w Bydgoszczy. Mógłbym wskazać więcej. Jest tak, że jak się tnie, to te cięcia nie mogą ograniczać zamówień, bo wtedy trzeba zwalniać ludzi, wpadamy w spiralę…

Janusz Zemke

Bory Tucholskie, 24 lipca 2013 r.

***
 

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

W Strasburgu nie rozpatrzono skarg funkcjonariuszy z Polski

Jak już wiadomo, skargi byłych funkcjonariuszy SB na polskie przepisy związane z ustawą dezubekizacyjną i obniżeniem emerytur byłym funkcjonariuszom nie zostały dopuszczone do rozpatrzenia przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu.
Decyzja Trybunału, podjęta przez izbę siedmiu sędziów, jest ostateczna.

Podzielam rozżalenie wielu osób zawiedzionych tą decyzją. Zawsze uważałem ustawę dezubekizacyjną za niesprawiedliwą, represyjną i niezgodną z konstytucją RP. Dawałem temu wyraz nie tylko w wypowiedziach publicznych, ale także jako współautor wniosku, razem z profesorem Janem Widackim, zaskarżającego ją do Trybunału Konstytucyjnego.
Trybunał Konstytucyjny, przy 5 zdaniach odrębnych, uznał jednak rację polskiego ustawodawcy – parlamentu.

Z goryczą pragnę zauważyć, że jedynym klubem poselskim, który konsekwentnie sprzeciwiał się tej ustawie był klub „Lewica”, do którego należeli posłowie SLD. Spośród 37 głosujących, wszyscy byli przeciwko przyjęciu ustawy.

Kto i jak głosował wtedy w Sejmie w odniesieniu do tej ustawy – można zobaczyć TUTAJ.

Trzeba przypomnieć, że aby zmienić ustawę w Sejmie potrzeba 231 głosów poselskich. SLD ma ich teraz 25 i żadnego senatora...

Janusz Zemke

Bruksela, 6 czerwca 2013 r.
 

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

BBN reformuje armię?

Niedawno podano informację o nominacji generała Marka Tomaszewskiego na nowego dowódcę operacyjnego polskiej armii.

Zmiana ta ma związek z przeprowadzaną właśnie reformą systemu dowodzenia, która polega na tym, że przestaną istnieć dowództwa rodzajów sił zbrojnych i będzie jedno dowództwo generalne i jedno dowództwo operacyjne.

Wobec tej reformy mam osobiście krytyczny osąd, bo jej istota polega na zupełnym zdeprecjonowaniu roli Sztabu Generalnego, a uważam, że Sztab Generalny ma wielki potencjał ludzki, intelektualny, doświadczenie, itd.

To jest po prostu błąd, ponadto trzeba już skończyć z reformami w wojsku, bo wojsko nie może co roku przechodzić gruntownych reform. To jest instytucja, która musi mieć trochę stabilizacji, a zwłaszcza kiedy zdecydowaliśmy się na armię zawodową. I w sytuacji, kiedy w końcu w polskim wojsku trzeba rozstrzygnąć wiele przetargów związanych z zakupami nowoczesnej techniki.

Dam taki przykład, byłem w sobotę, 18 maja na 50-leciu 56. Bazy Lotniczej w Inowrocławiu. Była to wielka wzruszająca uroczystość. Mamy w Inowrocławiu brygadę, a tak przy okazji – jest to największy pracodawca w tym mieście, bo tylko w tej brygadzie służy ponad 1500 żołnierzy zawodowych, a pracuje tam jeszcze wielu cywili.

Często padało pytanie: kiedy rozstrzygniemy przetargi za zakup śmigłowców? Dominuje tam bowiem nadal technika radziecka, która się powoli kończy. No to jak się ma takie wyzwania (a wiele jeszcze mógłbym wymienić), to się nie dokonuje reform strukturalnych.

Jeśli zaś chodzi o gen. Tomaszewskiego, to jest to – moim zdaniem – bardzo dobra propozycja. To człowiek, który był dowódcą brygady i dywizji, był na misji w Iraku i w Afganistanie, odpowiadał za szkolenie w Sztabie Generalnym, po prostu doświadczony i mądry generał.

Niepokoi mnie jednak to, że z pomysłami reorganizacji dowództw występuje nie ministerstwo, tylko Biuro Bezpieczeństwa Narodowego. Coś się zaczyna niedobrego w tym obszarze dziać, bo ileś takich pomysłów zgłasza BBN – a to zupełna reorganizacja dowództw, a to słyszę o reorganizacji szkolnictwa wojskowego i jestem tym zaskoczony, bo wydawało mi się, że BBN powinno być głównie instytucją opiniodawczą i analityczną a nie powinno kreować kolejnych rewolucji w wojsku.

Minister obrony narodowej jest tu w sytuacji trudnej, bo ma dwóch szefów – jednym jest premier, a drugim prezydent. Minister milczy na temat reform. Siłą, która prze do zmian jest Biuro Bezpieczeństwa Narodowego. Jako człowiek, który się na tym zna – twierdzę, że są to koncepcje błędne.

Janusz Zemke


Strasburg, 21 maja 2013 r.

***

Czytaj całość »

Strona: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10 z 11