Janusz Zemke
Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.
Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.

GALERIE FOTO

Obraz 4863

Uważam, że...

Odpowiedzialność za bezpieczeństwo Europy

– Należę do osób, które uważają, że Europa musi brać większą odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo. Istotny jest oczywiście udział 25 z 28 unijnych państw w NATO, ale coraz ważniejsze będą własne zdolności wojskowe i przemysłowe. To zdolności naukowo-badawcze i przemysłowe decydują ostatecznie o jakości technicznego potencjału wojska.

Niepokojący jest w związku z tym fakt, że pracujące na potrzeby obronności placówki badawcze i przemysł przeżywają w Europie wiele problemów, do których głównie należy mała efektywność rozproszonych badań i wdrożeń oraz szczupłość środków finansowych na obronę.

Warto przypomnieć, że Europa jako całość wydaje na obronę tylko 1,34 % PKB.
Dobrym pomysłem jest zatem powołanie Europejskiego Funduszu Obronnego oraz wyodrębnienie po raz pierwszy w projekcie budżetu unijnego specjalnych środków na poprawę bezpieczeństwa i obrony, które w kolejnej perspektywie budżetowej powinny wynosić 32 miliardy euro.
Jeżeli plany te zostaną zrealizowane, to po roku 2021, powinniśmy zauważyć postęp w poziomie techniki wojskowej w Europie.

Janusz Zemke

Strasburg,

5 lipca 2018 r.

***

Czytaj całość »

GALERIA STAŻYSTÓW POSŁA J. ZEMKE

Obraz 3051

Polska Prezydencja w Radzie UE

1 stycznia 2012 r. po raz siódmy w historii prezydencję w Radzie Unii Europejskiej przejęła DANIA. Tym samym zakończyło się, sprawowane od 1 lipca 2011 roku polskie przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej.

Czytaj całość »

Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.

W UNII EUROPEJSKIEJ

* W UE na jednego emeryta pracuje teraz czterech Europejczyków. W 2020 r. będzie ich pięciu, a w 2060 r. tylko dwoje.

* Średni wiek przejścia na emeryturę w 2010 r. to 61,4 lata.

* Przewidywana dziś długość życia mężczyzn to 76 lat, kobiet - 82. W 2060 r. będzie to już 84 lata dla mężczyzn i 89 lat dla kobiet.

* Odsetek liczby osób pracujących w porównaniu do liczby osób powyżej 75 roku życia wzrośnie z 25,4 proc. dziś do 53,5 proc. w 2060 r.

* W 2060 r. wydatki publiczne związane ze starzejącym się społeczeństwem będą wynosić już 4,75 proc. PKB, a wydatki związane z emeryturami 2,4 proc. PKB.

Czytaj całość »

Internauci piszą...

Piszmy, że obniżono emerytury także tym, którzy pracowali po 26 lat w wolnej Polsce

Szanowny Panie Pośle!
Jest Pan jednym z niewielu polityków, którzy zajmują się ustawą represyjną i dlatego chciałabym Panu za to serdecznie podziękować.

Jednocześnie zwracam się do Pana z ogromną prośbą w imieniu represjonowanych, aby w pismach pisać WPROST, tj., że obniżane są funkcjonariuszom emerytury za służbę w wolnej Polsce nawet za okresy do 26 lat.

Pana pisma oczywiście zawierają wszystkie bardzo ważne argumenty (ost. pismo z dn. 11.07.2018 r. do p. Jourovej ), ale brakuje prostego, bo oczywistego tylko dla represjonowanych wniosku, że obniża się emeryturę np. nawet za 26-letnią służbę w Policji w wolnej Polsce po roku 90. To oczywiście wynika z Pana pisma do p. Jourovej, ale nie jest tak wprost, prosto napisane, bo temat, gdy mówimy o procentach itd. wydaje się być skomplikowany, więc tym bardziej, powinniśmy kończyć te wszechstronne wyjaśnienia prostym i oczywistym dla wszystkich ww. przekazem.

Często w pismach czy wypowiedziach mówi się, że obniżono emerytury nawet za przysłowiowy jeden dzień służby w PRL-u, tylko nie kończy się tej wypowiedzi w ten sposób, że obniżono za to emerytury wypracowane w wolnej Polsce. Gdy nie podajemy kwestii wolnej Polski, to można to interpretować zgodnie z pisowskim przekazem: że obniżono emerytury za służbę w PRL-u, a to przecież nie jest cała prawda - całe wyrządzone zło.

Czytaj całość »

Kurs obsługi komputera

Obraz 1953

EUROPEJSKIE DROGI – radio Pomorza i Kujaw

Polecamy Państwu wysłuchanie audycji Wojciecha Sobocińskiego pt. "Europejskie drogi", które cyklicznie nadawane są w środy o 12,15 na antenie Polskiego Radia Pomorza i Kujaw. 

 

Czytaj całość »

Licznik odwiedzin

11356831
Obecnie stronę przegląda
107 użytkownik(-ów)
  • RSS RSS: Aktualności
  • RSS RSS: Komunikaty
  • Zapraszamy seniorów z Kujaw i Pomorza na bezpłatne kursy komputerowe "Komputer oknem na świat". Zgłoszenia przyjmują biura poselskie w Bydgoszczy (tel. 737 48 75 71), Inowrocławiu (tel. 737 48 75 71), Grudziądzu (tel. 736 83 29 30), Toruniu (737 48 75 71), Włocławku (736 83 29 28 ) oraz Piotrkowie Kujawskim (tel. 604 43 83 72).

Komunikaty

* 15 sierpnia br. o 18,50 w "Wydarzeniach" Polsat News, a o 19,25 w  "Faktach po Faktach" stacji TVN24, poseł Janusz Zemke komentował sytuację w armii po jej prezentacji na defiladzie w dniu Święta Wojska Polskiego. Zapraszamy do oglądania w internecie.

Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć film.

* 14 sierpnia br. zapraszamy do oglądania programów "Fakty po południu" TVN24 o godz. 16,oo oraz "TAK czy NIE" w Polsat News o godz. 20,3o, gdzie jednym z gości redaktor Agnieszki Gozdyry będzie poseł Janusz Zemke.

* 13 sierpnia br. o godz. 14,40 poseł Janusz Zemke był gościem redaktora Macieja Zakrockiego w "Magazynie europejskim" TOK FM. Zapraszamy do słuchania w internecie oraz w kolumnie obok.

* 9 sierpnia br. Prezydium Zarządu Głównego Związku Żołnierzy Wojska Polskiego wystąpiło z apelem w sprawie udziału w wyborach samorządowych, czytaj więcej w "Poradniku".

* 8 sierpnia br. Federacja Stowarzyszeń Służb Mundurowych ogłosiła, że wsparła w pełni Inicjatywę Ustawodawczą "Emerytura bez podatku", działającą pod egidą Polskiego Stronnictwa Ludowego. Zachęcamy także do udziału w akcji zbierania podpisów pod projektem ustawy, o czym więcej informacji jest w "Poradniku dla emerytów..."

* 1 sierpnia br. na łamach papierowego wydania "Expressu Bydgoskiego" opublikowano rozmowę z posłem Januszem Zemke pt. "Wszelkie decyzje po wyborach", którą przeprowadził red. Krzysztof Błażejewski. Zapraszamy do czytania, także TUTAJ

* 20 lipca br. Sejm RP przyjął nową ordynację wyborczą do Parlamentu Europejskiego. Na antenie TVN24 w "Faktach po południu" komentował ten fakt europoseł Janusz Zemke:

Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć film.

* 20 i 21 lipca br. poseł Janusz Zemke uczestniczył w seminarium dla ok. 200 samorządowców lewicy (z trzech województw: zachodniopomorskiego, lubuskiego i dolnośląskiego) w Łagowie. Wiodącym tematem były  perspektywy Unii Europejskiej. Europoseł Janusz Zemke wygłosił wykład pt. "Wspólna polityka obrony i bezpieczeństwa Unii Europejskiej".

* 19 lipca br. gościem Rozmowy "W samo południe" w RMF FM był poseł Janusz Zemke. Zapraszamy do wysłuchania audycji w internecie.

* 17 lipca br. opublikowaliśmy odpowiedź komisarz Marianne Thyssen na interpelację posła Janusza Zemke ws. dyskryminacji osób niewierzących w dostępie do edukacji (wymóg przedłożenia zaświadczenia od proboszcza, by studiować na Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu w programie współfinansowanym przez EFS), czytaj więcej...

* 13 lipca br. europoseł Janusz Zemke (SLD) i poseł Zbigniew Gryglas (PiS-Porozumienie) byli gośćmi redaktor Agnieszki Gozdyry w programie Polsatu "Tak czy Nie". Zapraszamy do oglądania w internecie.

* 11 lipca br. -  posłowie do PE Bogusław Liberadzki, Krystyna Łybacka i Janusz Zemke wystosowali odpowiedź na pismo komisarz ds. sprawiedliwości w Komisji Europejskiej Věry Jourovej ws. emerytur mundurowych w ustawie represyjnej z 16 grudnia 2016 r. Czytaj więcej w "Poradniku dla emerytów..."

* Od 9 lipca br. trwa tydzień pracy europosłów w komisjach Parlamentu Europejskiego. Poseł Janusz Zemke 9 i 10 lipca uczestniczył w obradach Komisji Transportu i Turystyki (TRAN), której jest członkiem od początku sprawowania mandatu w PE, czytaj więcej w kolumnie obok.

Sonda

Jak PE powinien wpływać na przyszłość Europy?

Komentarz na gorąco...

Nowoczesność w armii to remonty starego uzbrojenia?

– Niedawno ogłoszono decyzję MON o podjęciu remontów kilkudziesięciu 40-letnich czołgów T-72. Moim zdaniem, to nie ma sensu z punktu widzenia obrony, a jedynie służy przekazaniu milionów złotych Zakładom Mechanicznym Bumar-Łabędy, które będą te remonty wykonywać.

Przyjmuje się, że za armię nowoczesną uważa się taką, która ma 30 proc. najnowszego uzbrojenia. Polska armia nie spełnia takiego wymogu.

Aby armia była nowoczesna powinno być realizowanych w Polsce 15 programów modernizacyjnych. Z tego rząd PiS realizuje zaledwie dwa programy.
Jednym jest obrona przeciwlotnicza i przeciwrakietowa. Kupiliśmy pierwszą partię Patriotów, które trafią do Polski dopiero za cztery lata. Drugi program, to artyleria dalekiego zasięgu Krab. Kraby są  produkowane w hucie Stalowa Wola, z brytyjskimi wieżami i południowokoreańskimi podwoziami.

Pozostałe programy albo nie są realizowane, albo panuje w nich chaos. Np. program śmigłowcowy. W Inowrocławiu stacjonuje jednostka śmigłowców szturmowych. Rząd PO wybrał 50 francuskich wielozadaniowych Caracali. Antoni Macierewicz unieważnił przetarg i zapowiedział kupno amerykańskich maszyn Black Hawk. Do dziś nie ma ani jednego, nawet tych ośmiu, które miały być dla jednostek specjalnych. Później najważniejsze miały być śmigłowce dla marynarki wojennej. Jedne do zwalczania okrętów podwodnych, pozostałe do akcji ratowniczych. Miesiąc temu MON zapowiedziało... modernizację starych poradzieckich Mi-24, natomiast w tych dniach wiceminister obrony oświadczył, że... kupimy 32 nowe śmigłowce szturmowe. Po rozpisaniu na nie przetargu, dopiero po ok. 6 latach można oczekiwać pierwszych dostaw. Podobnie jest z zakupem okrętów podwodnych i zapowiedzianych 1000 dronów.

Faktem jest, że budżet na wojsko jest w Polsce duży i sięga 2 proc. PKB, to więcej niż np. wydają Węgry (poniżej 1 proc.). Nominalnie było to w 2017 r. było 36 miliardów, w tym jest 41, a w przyszłym będzie 46 miliardów, ale pieniądze te w dużej mierze rozchodzą się na inne cele.

Przykładowo z pieniędzy MON kupiono samoloty dla VIP-ów. Pierwotnie zakładano, że będą one kosztować 1,7 miliarda
zl, a wyszło 3,1 miliarda! Dużą część pieniędzy resort wydaje na zaliczki, np. a konto kupna armatohaubic Krab. Natomiast
rzeczywiście mądrze wydano pieniądze na osiem włoskich samolotów szkolnych – to był dobry zakup umożliwiający szkolenie pilotów na F-16. Jeśli podatnik zapyta szefa MON – co konkretnie ma wojsko za te miliardy, ten będzie miał kłopoty z odpowiedzią. W najlepszym razie odpowiedź może brzmieć, że armia ma z tych miliardów niewiele.

Na morzu już faktycznie nic nie mamy. Okręt podwodny „Orzeł" po pożarze idzie na złom, a norweskie Kobbeny mają po 45 lat.

Zamiast przetargów mamy resortowe opowieści.

Janusz Zemke

Bruksela,

25 czerwca 2018 r.

***

Czytaj całość »

GALERIA LAUREATÓW KONKURSÓW

Obraz 1249

FUNDACJA im. JERZEGO SZMAJDZIŃSKIEGO

Obraz 1325

Strona Komisji Europejskiej po polsku

* Funkcjonuje specjalna strona internetowa Komisji Europejskiej w języku polskim. Zapraszamy do korzystania z jej treści TUTAJ

Staże i wizyty naukowe
w Parlamencie Europejskim

Pragnąc wnieść swój wkład w rozwój edukacji europejskiej i szkolenie zawodowe oraz umożliwić obywatelom poznanie zasad funkcjonowania instytucji, Parlament Europejski oferuje różne rodzaje staży i „wizyt naukowych” w Sekretariacie Generalnym PE oraz w innych instytucjach europejskich.

Czytaj całość »

Kalendarz

16 Sierpnia 2018
Czwartek
Imieniny obchodzą: Ambroży, Joachim i Roch
Do końca roku zostało
137 dni.

Ostatnia aktualizacja

0

Komentarz na gorąco...

Strona: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10 z 12

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Uchodźcy w Polsce

* 17 września na sesji Parlamentu Europejskiego w Brukseli głosowaliśmy, po dyskusji nad wnioskiem przewodniczącego Komisji Europejskiej w sprawie przyjęcia w Europie 120 tys. uchodźców. Łącznie z wcześniejszą zgodą na przyjęcie 40 tys. azylantów, proponowana „kwota” wyniosłaby 160 tys. ludzi. Podobnie jak większość moich kolegów z Polski i z frakcji S&D wstrzymałem się od głosu. Propozycja jednak przeszła większością głosów. Moim zdaniem kwestia nie rozwiąże się w chwili ustalenia takich liczb. Opowiedziałem się przeciwko narzucaniu takich kwot państwom członkowskim Unii.

Warto wiedzieć, że zajmowanie się uchodźcami nie leży w kompetencjach Parlamentu Europejskiego, lecz Komisji Europejskiej. Ale kiedy dojdzie do sytuacji i potrzeby przesunięć w unijnym budżecie, wtedy wypowie się Parlament.

Obecnie mówi się o kilkunastu tysiącach euro na każdego uchodźcę, ale w budżecie są jeszcze pieniądze przewidziane na pomoc humanitarną, które także pozostaną do dyspozycji Komisji.
Moim zdaniem, pieniądze powinny „iść za uchodźcą” i trafiać do gminy, do której będzie skierowany. Mamy w Polsce 2 tys. gmin, więc licząc po jednej rodzinie na gminę, to problemu by nie było.

Naszym politycznym i moralnym obowiązkiem jest pomagać i nie wyobrażam sobie, by Polska tego obowiązku nie udźwignęła.
Musimy mieć jednak plan co zrobimy z tymi ok. siedmioma tysiącami azylantów, którzy mogą trafić do naszego kraju. Nie słyszałem jednak o takim planie. Nie jest sztuką przyjąć potrzebujących, ale zadbać o ich bezpieczeństwo i integrację z lokalnym środowiskiem. Nie zakładam, że będą oni zgromadzeni w jakimś ośrodku czy koszarach.

Nie jest słuszna obawa, że uchodźcy uciekający przed wojną to terroryści. Oczywiście są możliwe takie jednostkowe przypadki, ale przecież mamy polskie służby, które są w stanie rozpoznać powiązanych z organizacjami terrorystycznymi. Zadaniem służb, a przypomnijmy, że jest tam ok. 10 tys. oficerów, jest stworzenie takiej bazy danych, by nawet ci, co nie mają dokumentów lub będą chcieli ukryć swoją tożsamość, to mają odciski palców – mogli być rozpoznani.

Ponadto, założyć trzeba, że będą stabilizowane obszary zajęte teraz wojną i po pobycie czasowym uchodźcy będą wracali do swych krajów.

Janusz Zemke
Bruksela, 23 września 2015 r.

***

 

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Uzbrojenie dla batalionu USA w Polsce

* Projekt uruchomienia magazynów sprzętu armii amerykańskiej w kilku krajach na wschodniej flance NATO wzbudził zaniepokojenie strony rosyjskiej, twierdzącej, że narusza to porozumienie Rosji z NATO z 1997 r.

Chciałbym wyjaśnić, iż Polska i cała grupa innych państw weszły do NATO w 1999 roku. Kilkanaście miesięcy wcześniej NATO zawarło wspomniane porozumienie z Rosją, w którym jest zapisane, że na terenie takich państw, jak Polska, Litwa, Łotwa, Estonia, Rumunia czy Bułgaria nie będzie dużych zgrupowań wojska.

Moim zdaniem, to co się ma stać obecnie nie narusza tego porozumienia. Zwracam uwagę na takie czynniki: Amerykanie chcą w tych kilku państwach, w sumie dziesięciu, ulokować jedną brygadę, czyli ok. 5 tysięcy żołnierzy. To nie są żadne wielkie siły, rozłożone na kilka państw. Ale to mają być bazy, w których byłby sprzęt dla tej brygady. W przypadku Polski przewiduje się, że byłby to sprzęt, w tym także ciężki, dla 750 żołnierzy amerykańskich, czyli że byłoby to uzbrojenie dla jednego batalionu armii USA.

Nikt nie może powiedzieć, że jeden 750-osobowy batalion stanowi jakiekolwiek zagrożenie dla armii rosyjskiej, która ma w sumie 850 tys. żołnierzy. To jest jak 1:1000.

W porozumieniu jest zapisane, że nie mogą być „duże zgrupowania wojska”, nie określając konkretnej liczby. Ja podkreślam z całą mocą, że mówimy o jednej brygadzie 5-tysięcznej, której komponenty materialne – sprzęt i uzbrojenie, znajdą się w kilku państwach i z tego uzbrojenie dla 1 batalionu byłoby usytuowane na terenie Polski.

Dla polskiej armii, która liczy ok. 100 tysięcy żołnierzy, też nie możemy mówić, że te 750 osób wpłynie w znaczący sposób na jej potencjał. Fakt ten ma znaczenie w sytuacji wspólnego szkolenia, zgrywania się jednostek i techniki wojskowej. Ale jeśli chodzi o zdolność do ofensywnego działania, o czym mówią Rosjanie, to myślę, że Rosja ma o sobie znacznie lepsze zdanie niż opinia, że 5 tysięcy żołnierzy amerykańskich mogłoby zagrozić takiemu mocarstwu wojskowemu, jak Rosja.

Rosjanie stosują tu nienową retorykę, pisząc w komentarzach, że trzeba powstrzymać „zmierzanie do konfrontacji wojennej w Europie”.

Uważam, że mimo dużych napięć, jakie są obecnie pomiędzy Rosją i NATO, ale przypomnijmy – zostały wywołane agresją Rosji na Krym przede wszystkim, że mimo tego, należy z Rosją pewne kontakty utrzymywać. Dla przykładu – powinna być cały czas czynna gorąca linia telefoniczna pomiędzy Kwaterą Główną NATO a dowództwem rosyjskim, że powinny być zespoły, które by analizowały różne zagrożenia i incydenty, inaczej mówiąc – jeśli jest sytuacja gorąca, a z taką mamy dziś do czynienia, to nie oznacza, że wszystkie kontakty powinny być pozrywane. Uważam, że wręcz przeciwnie – te nici kontaktowe powinny być w rękach po obu stronach po to, żeby reagować właściwie na różne incydenty.

Mówię o tym często, a ostatnio przykładowo w minionym tygodniu podczas debaty plenarnej Parlamentu Europejskiego w Strasburgu. Namawiam do tego, żeby jednak kontakty, łączność, bezpośrednie komunikowanie się najwyższych dowódców były utrzymywane, bo na pewno nie zaszkodzą, a mogą pomóc.

Wielu parlamentarzystów popiera ten pogląd, ale jest cześć osób i w Unii i także w Polsce, które swoją pozycję polityczną budują wyłącznie na zapiekłej antyrosyjskości. To jest linia zła.
Oceniam bardzo negatywnie to, co Rosja zrobiła, przejmując na Krymie fragment niepodległego i suwerennego państwa – i to musi być zawsze naganne – tylko to nie znaczy, że musimy szczelnie zamknąć granice. Żadne władze nie są władzami stałymi, także w Rosji się zmienią i byłoby dobrze, by w takiej sytuacji pewne nici porozumienia istniały.

Janusz Zemke
Bruksela, 16 czerwca 2015 r.

***


 

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Przetargi dla wojska w toku

Prezydent RP Bronisław Komorowski poinformował na specjalnej konferencji prasowej w BBN o spotkaniu z premier Ewą Kopacz i wicepremierem, ministrem obrony narodowej Tomaszem Siemoniakiem, na którym ogłoszono decyzje w sprawie przetargów na zakupy uzbrojenia dla polskiej armii.

Jednym z trzech uczestników przetargu na zakup wielozadaniowego śmigłowca jest francuskie konsorcjum Airbus Helicopter i właśnie ono przejdzie do etapu przetargowych testów, zaś antyrakiety w programie "Wisła", po negocjacjach międzyrządowych, sprzeda Polsce amerykański Raytheon z zestawami Patriot.

Bardzo dziwi mnie, że te decyzje przekazuje prezydent państwa. Ja rozumiem, że są to decyzje bardzo ważne, ale - albo mamy przetarg i jest to wybór komisji przetargowej, albo decyzje komisji przetargowej ogłasza prezydent państwa? Ja odpowiadałem za przetargi w polskim wojsku i szczerze powiem, że nigdy byśmy z ówczesnym ministrem J. Szmajdzińskim, czy premierami nie wpadli na taki pomysł, żeby to prezydent państwa ogłaszał takie decyzje. Dziś niestety, to się wpisuje w kampanię wyborczą. Dobrze wiemy, że te decyzje podjęto w sposób celowy teraz, po to, by przez te kilkanaście dni do wyborów prezydenckich mówić, że właśnie prezydent doprowadził do tego, że nareszcie po 10 latach polski MON był w stanie rozstrzygnąć jakiś duży przetarg.

Cieszę się, że obydwa przetargi zmierzają ku końcowi, bo są one dosyć różne. Jeśli chodzi o wybór śmigłowca to mamy do czynienia z przetargiem, natomiast przy wyborze systemu obrony przeciwrakietowej – to jest zamówienie z wolnej ręki, z pominięciem szczegółowych procedur przetargowych i to zamówienie oznacza tak naprawdę, z tego co widać dzisiaj – negocjacje z Amerykanami.

Odnośnie do śmigłowca, bardzo ważną rzeczą będzie, jak ten stosunkowo nowy śmigłowiec będzie się sprawdzał, dlatego że Polska podjęła dosyć odważną decyzję, polegającą na tym, że chcemy kupić ten sam śmigłowiec do wykonywania różnych misji. Do tej pory inne śmigłowce miały wojska lądowe, inne były ewakuacyjne, a jeszcze inne miała marynarka wojenna.

Ten wybór ma oznaczać, że chcemy kupić 50 śmigłowców, ale ich przeznaczenie będzie różne, czyli one będą używane do wspierania wojsk lądowych (największa grupa), kilka będzie do celów ewakuacyjnych i trzecia grupa - do działań na morzu. Fachowcy powiadają, że to nie jest takie proste, żeby na tej samej platformie śmigłowca uzyskiwać bardzo różne zdolności. Dlatego ja bym kładł duży nacisk na praktyczne testy, które się mają zacząć i życzmy sobie, by te testy potwierdziły bardzo różne możliwości wykorzystania tego śmigłowca.

W oczekiwaniach wobec oferentów w przetargu było wskazanie powiązania produkcji śmigłowca z potrzebami i możliwościami polskiego przemysłu zbrojeniowego (zatrudnienie, nowe technologie). Firmy w Polsce posiadają producenci amerykańscy i włosko-brytyjscy, dlatego jeśli wybór padnie na firmę francuską, będzie musiał powstać w Polsce nowy zakład produkcyjny.

Uważam, że te śmigłowce, jako broń bardzo nowoczesna, powinny spełniać walory wojskowe i być produkowane w Polsce, dlatego że Polska ma duże tradycje np. to Mielec-Świdnik i Łódź. Tylko teraz produkujemy dwa typy śmigłowców – Black Hawki w Mielcu i AgustaWestland w Świdniku, a to oznacza, że w Łodzi trzeba będzie stworzyć w dużym stopniu nowy zakład (choć są tam Wojskowe Zakłady Lotnicze) i będą konieczne pewne inwestycje w Dęblinie (kwestia produkcji silników turbinowych). Powstaje pytanie, czy ten wybór nie doprowadzi do jakichś perturbacji w Mielcu i Świdniku.

Pozostaje jeszcze do rozstrzygnięcia przetarg na śmigłowce szturmowe i być może zamysł MON-u jest taki, że jakiś z tych zakładów, które już są dzisiaj byłby producentem podstawowym śmigłowców szturmowych. Jest to trochę skomplikowane przedsięwzięcie.

Odnośnie do systemu przeciwrakietowego był wybór między oferentem europejskim i amerykańskim. Od dziś wiemy, że zdecydowano się na amerykański. To jest system bardzo sprawdzony już, z patriotów korzysta 12 państw. Europejski system jest nowszy i nie tak powszechnie stosowany.

Czytaj całość »

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Czy Europa powinna mieć wspólną armię?

Pomysł J-C. Junckera, szefa Komisji Europejskiej, dotyczący utworzenia wspólnej europejskiej armii jest na razie dość odległy od realizacji, ale bardzo ciekawy.

Mamy w Europie taką sytuację, że w ostatnich latach, poza np. Polską, spadły w wielu państwach w znaczący sposób nakłady na wojsko, do tego te mniejsze nakłady są wydawane czasem bez sensu. Np. wiele państw prowadzi jednocześnie takie same prace dot. transporterów, czy jakichś typów rakiet, więc te wydatki się pokrywają i dublują.
Tymczasem powstaje sytuacja, że ponad 500 mln ludzi, mieszkających w większości w dość bogatych państwach Europy uważa, że powinno nas bronić 300 mln Amerykanów. Tak się nie da żyć na dłuższą metę.

Europejczycy powinni sami zacząć poważnie myśleć o własnym bezpieczeństwie. Oceniam, że to poszukiwanie idei wspólnej armii, to jest może taki zaczyn do rozmowy, ale bardzo bym chciał, by zaczęły się poważne dyskusje na ten temat. Bo co z tego, że mamy w sumie w Europie ponad 20 armii, których zdolność bojowa, niestety, zbyt duża nie jest. Gdyby doszło do synergii w sytuacji szybkiego działania, to wydaje mi się, że te wojskowe możliwości byłyby większe, ale zapewniłoby to także Europie bezpieczeństwo w znacznie większej skali. Cały czas liczymy, że Amerykanie przyjdą i Europie pomogą. Amerykanów mamy ok. 70 tys. To już nie te czasy, kiedy było w Europie 400 tys. żołnierzy amerykańskich. Wreszcie – jest to sytuacja bardzo dziwna, dlaczego cały ciężar odpowiedzialności za bezpieczeństwo europejskie mają brać na siebie Stany Zjednoczone?

W ostatnich latach także USA ograniczyły środki na wojsko, choć angażują się w wielu punktach świata, będą tam na pewno długo i moim zdaniem – mamy poważny problem. Ja należę do tych, którzy uważają, że trzeba mieć swoje zdolności wojskowe i że Europa, takie większe zdolności powinna z czasem stworzyć, bo to jest proces, który – gdyby się zaczął – będzie trwał wiele lat.

Nie chodzi tu o to, by połączyć wszystkie armie europejskie, tylko by stworzyć własne siły. Zgadzam się z poglądem, żeby Europa miała własny korpus liczący ok. 40 tysięcy żołnierzy. To jest ten kierunek, w którym należałoby zmierzać.

Mamy do czynienia z takim stanem, że państwa członkowskie Unii bardzo podkreślają swoją suwerenność, a jednym z elementów suwerenności jest zawsze posiadanie własnego wojska. Tak się dalej nie da, bo dookoła naszego kontynentu mamy, niestety, coraz więcej różnych zapalnych punktów.
W związku z tym, albo będziemy polegali wyłącznie na NATO, albo postaramy się stworzyć własne europejskie zdolności wojskowe. Chcę podkreślić, tu nie chodzi o jakąś wielką kilkusettysięczną armię, chodzi raczej o kilkudziesięciotysięczny korpus, który mógłby być decyzjami Unii przerzucany tam, gdzie będą najważniejsze i najcięższe – z naszego punktu widzenia – ogniska zapalne.
Proces taki będzie trwał długo, ale są już pewne zalążki, bo wspomnę chociaż o bardzo dobrym współdziałaniu wojska niemieckiego, francuskiego i holenderskiego, teraz zacieśni się polskie współdziałanie dla przykładu z żołnierzami Bundeswehry… i tak trzeba iść krok dalej.

Janusz Zemke
Strasburg, 10 marca 2015 r.

***

 

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

W Brukseli o sankcjach wobec Rosji

29 stycznia w Brukseli odbędzie się nadzwyczajne spotkanie szefów ministerstw spraw zagranicznych państw unijnych poświęcone konfliktowi na Ukrainie. Można się zastanawiać, czy Unia Europejska zechce jeszcze w jakiś sposób ukarać Rosję za złamanie praw międzynarodowych?

Podkreślam zawsze z cała mocą, że Unia nie jest sojuszem wojskowym, Unia nie ma własnego wojska, natomiast Unia ma inne możliwości oddziaływania międzynarodowego. Są to instrumenty polityczne, ekonomiczne i dyplomatyczne oraz oczywiście humanitarne.

W aktualnej sytuacji – moim zdaniem – winny być zastosowane dwa instrumenty podstawowe: – pierwszy, to ciągła pomoc dla Ukrainy. Przeżywa ona kolosalne kłopoty, tam często nie ma prądu, wielu ludzi nie ma co jeść, na niektórych terenach mamy do czynienia z katastrofą humanitarną, i w tym zakresie Unia musi Ukrainie pomagać.
Druga sfera pomocy, to wpływać na Rosję tak, żeby cena, jaką płaci ona za interwencję na Ukrainie wschodniej była każdego dnia wyższa.

Wspomniane posiedzenie w Brukseli jest o tyle ważne, że powoli kończą się sankcje, jakie Unia przyjęła kilka miesięcy temu. Te sankcje przewidziano na jeden rok, więc powoli czas ten się kończy.
Trzeba teraz ustalić czy te sankcje mają być kontynuowane i czy rozszerzać ich zakres. Moim zdaniem, jeśli chodzi o kontynuację sankcji, to wątpliwości nie będzie, natomiast czy rozszerzenie zakresu?

Dotychczasowe sankcje dotyczą z jednej strony - ok. 200 osób, które mają zakaz wjazdu do krajów Unii i USA, ta lista może być poszerzona, a druga grupa sankcji dotyczy sfery finansowej. Dotykają one przedsiębiorstw i banków w Rosji. Myślę, że i ta lista też zostanie poszerzona.

Janusz Zemke

Bruksela, 29 stycznia 2015 r.

***

 

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Wypowiedź ministra Schetyny o wyzwoleniu hitlerowskiego obozu w Auschwitz

– Trochę bym się przejął konsekwencjami słów ministra spraw zagranicznych Schetyny na temat wyzwalania niemieckiego obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Rosja to nasz sąsiad i dzisiaj mamy do czynienia z taką sytuacją, że nie ma żadnych kontaktów politycznych najwyższych władz.

Tam, gdzie się w Europie dyskutuje o przyszłości Ukrainy także nie ma Polski (robią to Francuzi, Niemcy, a Polska tak naprawdę w tym nie uczestniczy). W zakresie kontaktów gospodarczych jest coraz gorzej.

To, co się stało z wypowiedzią ministra, znakomicie pokazuje, że spory przenoszą się do sfery symboli i historii, a ja myślałem, że te obchody – bardzo ważne – były jednak pewną szansą, żeby zaprosić do Polski najważniejsze osoby z Rosji, Ukrainy, Białorusi… Wolałbym, by do takiego spotkania doszło w Polsce, przy udziale polskich władz.

Mamy w polskim MSZ problem polegający na tym, że trzeba kolejnego ministra tłumaczyć, że nie do końca powiedział, to co myślał.

Janusz Zemke

Warszawa, 24 stycznia 2015 r.

***
 

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Wola wyborców nieodzwierciedlona

W wyborach samorządowych doszło, niestety jednak, do dużego wypaczenia woli wyborców. Ja nie mam żadnych wątpliwości, że wybory prezydentów, burmistrzów czy wójtów odbywały się absolutnie prawidłowo, bo tam na kartach były osoby w kolejności alfabetycznej. Nie mam także żadnych uwag do wyborów w okręgach jednomandatowych, bo tam była lista alfabetyczna. 

Kłopoty zaczynają się, gdy mówimy o wyborach do rad miast, powiatów oraz do sejmików wojewódzkich. Wiele osób mówi mi, że po prostu informacja o sposobie głosowania wprowadziła te osoby w błąd, bowiem informacje były takie, że na karcie można oddać jeden głos, czyli postawić w kratce jeden krzyżyk. Dużo osób zrozumiało, że albo można glosować tylko na tę pierwszą stronę, a tam był PSL, albo też zrozumiało tak, że na każdej kartce „książeczki” postawiło krzyżyk w jednej kratce. Stąd mamy wyjątkowo dużą liczbę nieważnych głosów. Uważam jednak, że skoro ludzie idą do wyborów, to idą, by na kogoś konkretnego głosować, a nie oddać głos nieważny, bo wtedy równie dobrze pozostaliby w domach.

Wynik wyborczy uzyskany na poziomie miasta, powiatu czy sejmiku jest absolutnie wynikiem wypaczonym. Nie twierdzę, że ktoś sfałszował wybory, jestem tu dość ostrożny, ale nie ma wątpliwości , jeżeli będzie prawdą, że ta liczba nieważnych głosów wykazuje 20 czy 30 proc., to jak można uznać, że 1/3 wyborców poszła po to, by świadomie oddać głos nieważny. Ludzie po prostu nie byli w stanie do końca zrozumieć instrukcji do głosowania, przygotowanej przez Państwową Komisję Wyborczą.

Moim zdaniem jest to podstawowy powód tego bałaganu, jaki mamy, a to oznacza obniżenie powagi wyborów i powagi państwa. Nie mam wątpliwości, że – w związku z tym – rzeczywista wola wyborców została na tych wyższych poziomach samorządu w wyniku wyborczym nieodzwierciedlona. Ma to zasięg masowy.

Nie ma teraz skutecznej drogi prawnej, żeby się z tym problemem uporać. Według polskiego prawa – ponowne wybory zarządzić mogą wyłącznie sady okręgowe. Nie bardzo wyobrażam sobie teraz, żeby sądy te rozpatrując odrębnie wybory do każdego szczebla samorządu byłyby w ogóle w stanie to zrobić. Mamy teraz takie sytuacje kuriozalne np. w sejmikach, że partia, która była akurat na 1. stronie, uzyskuje reprezentację 3 razy większą, a inne partie z dalszych stron notują poparcie o śladowym charakterze. PSL uzyskało wyjątkowo dobry wynik i jest to w dużej mierze zasługa tej partii, ale też usytuowaniu na 1. stronie „książeczki” i pomyłek wyborców.

Sejmiki się niebawem ukonstytuują według wyników wyborów, ale mandat społeczny tych władz będzie niepełny. Nikt mnie nie jest w stanie przekonać, że np. w województwie kujawsko-pomorskim poparcie dla PSL-u wzrosło 2-3 razy. Proponuje się nie oszukiwać, ale to, że ktoś był na tej pierwszej kartce „książeczki” wywarło jakiś wpływ na wynik wyborów. I to jest poważny problem.

Janusz Zemke

Bruksela, 20 listopada 2014 r.

***
 

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

NATO wraca do korzeni

Nie jestem entuzjastą ustaleń NATO w Newport w sprawie konfliktu na Ukrainie. Zawsze staram się oddzielać PR od rzeczywistych faktów, a fakty są takie, że:

1. NATO zamierza zaangażować się w walkę z Państwem Islamskim, chcąc zorganizować operację liczy na wsparcie 10 państw, w tym Polski.

2. Zaproponowano utworzenie tzw. szpicy, czyli sił szybkiego reagowania NATO, co oceniam jako dobry kierunek, choć wiele w tym niewiadomych. W obecnej sytuacji ważna jest szybka reakcja, bo opóźniona już nie ma sensu. Tymczasem „szpica” tej szybkości nie zapewni. Dowództwo wielonarodowych sił (ok. 200 osób z Polski, Niemiec, Danii) w Szczecinie ma być wzmocnione o 150 żołnierzy. Natomiast jakie państwa skierują swoje siły do szpicy nie wiadomo. Potwierdziła jedynie udział swojego wojska Wielka Brytania i to dobra wiadomość. Jednakże pododdziały sił szybkiego reagowania (ok. 4000 osób) na stałe stacjonować będą w swoich macierzystych krajach.
Będą one reagowały w sytuacjach awaryjnych, które nie dotyczą Polski, ale już inaczej wygląda w krajach bałtyckich, które są konglomeratem narodowościowym, pozostałością po czasach stalinowskich, kiedy to w miejsce zsyłanych rodowitych mieszkańców osiedlano Rosjan.

W konsekwencji ustaleń w Newport obserwujemy większe zainteresowanie NATO sprawami wschodnich państw – członków Paktu i swoiste przeorientowanie polityki NATO, czyli powrót do korzeni. NATO powstało, by bronić obszarów swoich członków („Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”). Tymczasem w ostatnich 3 latach działało na zewnątrz (Irak, Afganistan). Teraz trzeba przygotować się do skutecznej obrony swoich obszarów.

Istotna zmiana dotyczy nie tylko sfery polityki. Trzeba umacniać potencjał obronny państw, w tym Polski, np. lotnisk specjalnych, portów wojennych, magazynów paliw i sprzętu. My już od 15 lat przynależności do NATO poczyniliśmy w tym kierunku sporo inwestycji, także w czasie, kiedy byłem wiceministrem obrony. Powstały agendy NATO m.in. w Bydgoszczy, przebudowano wiele lotnisk.

Idea, by w Polsce stacjonowały stałe bazy NATO jest nierealna. Musiałoby to stać się kosztem przesunięcia wojsk z 2 baz w Niemczech i Włoszech, a te kraje się na to nie zgadzają.

Dobrym rozwiązaniem są ćwiczenia wojsk NATO na terenie Polski, więcej zajęć winno mieć Centrum NATO w Bydgoszczy. Tu także należałoby przyśpieszyć i dokończyć organizację batalionu łączności NATO, winno otrzymać znaczące doinwestowanie. Byłaby to nowoczesna technologicznie komórka wojskowa. To ważne także dla mieszkańców cywilnych miasta, bo funkcjonowanie batalionu oznaczałoby nowe miejsca pracy.

Janusz Zemke
Bruksela, 10 września 2014 r.

***


 

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Skutki wojny na Ukrainie

Sytuacja na Ukrainie jest bardzo skomplikowana, bo toczy się tam wojna. Na Ukrainie ucierpiało setki tysięcy cywilów, żyjąc bez prądu, bez wody, bez podstawowej żywności.
Pomoc humanitarna jest tam potrzebna, bez wątpienia. Jednak za bardzo nie widać, aby ktoś z innych państw chciał tej pomocy udzielić. Jeżeli Rosjanie chcą Ukrainie pomóc, to powiedziałbym – mają do tego prawo i to jest dobrze. Ale równocześnie gołym okiem widać, że konwój humanitarny jadacy spod Moskwy, został przygotowany w wojsku, takich samych ciężarówek używa armia rosyjska, i Ukraińcy słusznie się obawiają, by ten konwój nie został wykorzystany do przykładowo przemieszczenia broni, żołnierzy sił specjalnych, itd.

Moim zdaniem, odpowiedzialność za ten konwój powinna wziąć organizacja międzynarodowa – OBWE albo Międzynarodowy Czerwony Krzyż. Powinno to wyglądać w taki sposób, że po dojechaniu konwoju do granicy, dalszą odpowiedzialność za transport winna wziąć któraś z tych organizacji i także za to, żeby ta pomoc trafiła rzeczywiście do potrzebujących, a nie przykładowo do separatystów.

Mimo trwającej wojny na Ukrainie – Polsce żadne niebezpieczeństwo bezpośrednio nie grozi. Mamy polisę ubezpieczeniową w postaci naszej przynależności do NATO. Ale, to co się dzieje na wschodzie niesie także skutki dla nas, które już dzisiaj odczuwamy w gospodarce, a najbardziej dotkliwie rolnicy. Gdyby doszło na Ukrainie do ruchów migracyjnych, to możemy się spodziewać większej fali ludzi, którzy nie chcą brać bezpośredniego udziału w wojnie. To ma na nas wpływ, ale podkreślam z całą mocą – żadnej groźby dotyczącej polskiego terytorium nie ma. Jeżeli ktoś straszy, a są w Polsce takie siły, które to czynią, mówiąc, że u polskich granic czyha wróg, który chce wkroczyć na nasze terytorium, to mówi nieprawdę, robi to dla różnych doraźnych politycznych celów, bo Polska bezpośrednio zagrożona nie jest!

Janusz Zemke
13 sierpnia 2014 r.

***


 

Strona: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10 z 12