Janusz Zemke
Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.
Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.

GALERIE FOTO

Obraz 4895

Uważam, że...

Odpowiedzialność za bezpieczeństwo Europy

– Należę do osób, które uważają, że Europa musi brać większą odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo. Istotny jest oczywiście udział 25 z 28 unijnych państw w NATO, ale coraz ważniejsze będą własne zdolności wojskowe i przemysłowe. To zdolności naukowo-badawcze i przemysłowe decydują ostatecznie o jakości technicznego potencjału wojska.

Niepokojący jest w związku z tym fakt, że pracujące na potrzeby obronności placówki badawcze i przemysł przeżywają w Europie wiele problemów, do których głównie należy mała efektywność rozproszonych badań i wdrożeń oraz szczupłość środków finansowych na obronę.

Warto przypomnieć, że Europa jako całość wydaje na obronę tylko 1,34 % PKB.
Dobrym pomysłem jest zatem powołanie Europejskiego Funduszu Obronnego oraz wyodrębnienie po raz pierwszy w projekcie budżetu unijnego specjalnych środków na poprawę bezpieczeństwa i obrony, które w kolejnej perspektywie budżetowej powinny wynosić 32 miliardy euro.
Jeżeli plany te zostaną zrealizowane, to po roku 2021, powinniśmy zauważyć postęp w poziomie techniki wojskowej w Europie.

Janusz Zemke

Strasburg,

5 lipca 2018 r.

***

Czytaj całość »

GALERIA STAŻYSTÓW POSŁA J. ZEMKE

Obraz 2103

Polska Prezydencja w Radzie UE

1 stycznia 2012 r. po raz siódmy w historii prezydencję w Radzie Unii Europejskiej przejęła DANIA. Tym samym zakończyło się, sprawowane od 1 lipca 2011 roku polskie przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej.

Czytaj całość »

Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.

W UNII EUROPEJSKIEJ

* W UE na jednego emeryta pracuje teraz czterech Europejczyków. W 2020 r. będzie ich pięciu, a w 2060 r. tylko dwoje.

* Średni wiek przejścia na emeryturę w 2010 r. to 61,4 lata.

* Przewidywana dziś długość życia mężczyzn to 76 lat, kobiet - 82. W 2060 r. będzie to już 84 lata dla mężczyzn i 89 lat dla kobiet.

* Odsetek liczby osób pracujących w porównaniu do liczby osób powyżej 75 roku życia wzrośnie z 25,4 proc. dziś do 53,5 proc. w 2060 r.

* W 2060 r. wydatki publiczne związane ze starzejącym się społeczeństwem będą wynosić już 4,75 proc. PKB, a wydatki związane z emeryturami 2,4 proc. PKB.

Czytaj całość »

Internauci piszą...

Piszmy, że obniżono emerytury także tym, którzy pracowali po 26 lat w wolnej Polsce

Szanowny Panie Pośle!
Jest Pan jednym z niewielu polityków, którzy zajmują się ustawą represyjną i dlatego chciałabym Panu za to serdecznie podziękować.

Jednocześnie zwracam się do Pana z ogromną prośbą w imieniu represjonowanych, aby w pismach pisać WPROST, tj., że obniżane są funkcjonariuszom emerytury za służbę w wolnej Polsce nawet za okresy do 26 lat.

Pana pisma oczywiście zawierają wszystkie bardzo ważne argumenty (ost. pismo z dn. 11.07.2018 r. do p. Jourovej ), ale brakuje prostego, bo oczywistego tylko dla represjonowanych wniosku, że obniża się emeryturę np. nawet za 26-letnią służbę w Policji w wolnej Polsce po roku 90. To oczywiście wynika z Pana pisma do p. Jourovej, ale nie jest tak wprost, prosto napisane, bo temat, gdy mówimy o procentach itd. wydaje się być skomplikowany, więc tym bardziej, powinniśmy kończyć te wszechstronne wyjaśnienia prostym i oczywistym dla wszystkich ww. przekazem.

Często w pismach czy wypowiedziach mówi się, że obniżono emerytury nawet za przysłowiowy jeden dzień służby w PRL-u, tylko nie kończy się tej wypowiedzi w ten sposób, że obniżono za to emerytury wypracowane w wolnej Polsce. Gdy nie podajemy kwestii wolnej Polski, to można to interpretować zgodnie z pisowskim przekazem: że obniżono emerytury za służbę w PRL-u, a to przecież nie jest cała prawda - całe wyrządzone zło.

Czytaj całość »

Kurs obsługi komputera

Obraz 2784

EUROPEJSKIE DROGI – radio Pomorza i Kujaw

Polecamy Państwu wysłuchanie audycji Wojciecha Sobocińskiego pt. "Europejskie drogi", które cyklicznie nadawane są w środy o 12,15 na antenie Polskiego Radia Pomorza i Kujaw. 

 

Czytaj całość »

Licznik odwiedzin

11356834
Obecnie stronę przegląda
108 użytkownik(-ów)
  • RSS RSS: Aktualności
  • RSS RSS: Komunikaty
  • Zapraszamy seniorów z Kujaw i Pomorza na bezpłatne kursy komputerowe "Komputer oknem na świat". Zgłoszenia przyjmują biura poselskie w Bydgoszczy (tel. 737 48 75 71), Inowrocławiu (tel. 737 48 75 71), Grudziądzu (tel. 736 83 29 30), Toruniu (737 48 75 71), Włocławku (736 83 29 28 ) oraz Piotrkowie Kujawskim (tel. 604 43 83 72).

Komunikaty

* 15 sierpnia br. o 18,50 w "Wydarzeniach" Polsat News, a o 19,25 w  "Faktach po Faktach" stacji TVN24, poseł Janusz Zemke komentował sytuację w armii po jej prezentacji na defiladzie w dniu Święta Wojska Polskiego. Zapraszamy do oglądania w internecie.

Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć film.

* 14 sierpnia br. zapraszamy do oglądania programów "Fakty po południu" TVN24 o godz. 16,oo oraz "TAK czy NIE" w Polsat News o godz. 20,3o, gdzie jednym z gości redaktor Agnieszki Gozdyry będzie poseł Janusz Zemke.

* 13 sierpnia br. o godz. 14,40 poseł Janusz Zemke był gościem redaktora Macieja Zakrockiego w "Magazynie europejskim" TOK FM. Zapraszamy do słuchania w internecie oraz w kolumnie obok.

* 9 sierpnia br. Prezydium Zarządu Głównego Związku Żołnierzy Wojska Polskiego wystąpiło z apelem w sprawie udziału w wyborach samorządowych, czytaj więcej w "Poradniku".

* 8 sierpnia br. Federacja Stowarzyszeń Służb Mundurowych ogłosiła, że wsparła w pełni Inicjatywę Ustawodawczą "Emerytura bez podatku", działającą pod egidą Polskiego Stronnictwa Ludowego. Zachęcamy także do udziału w akcji zbierania podpisów pod projektem ustawy, o czym więcej informacji jest w "Poradniku dla emerytów..."

* 1 sierpnia br. na łamach papierowego wydania "Expressu Bydgoskiego" opublikowano rozmowę z posłem Januszem Zemke pt. "Wszelkie decyzje po wyborach", którą przeprowadził red. Krzysztof Błażejewski. Zapraszamy do czytania, także TUTAJ

* 20 lipca br. Sejm RP przyjął nową ordynację wyborczą do Parlamentu Europejskiego. Na antenie TVN24 w "Faktach po południu" komentował ten fakt europoseł Janusz Zemke:

Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć film.

* 20 i 21 lipca br. poseł Janusz Zemke uczestniczył w seminarium dla ok. 200 samorządowców lewicy (z trzech województw: zachodniopomorskiego, lubuskiego i dolnośląskiego) w Łagowie. Wiodącym tematem były  perspektywy Unii Europejskiej. Europoseł Janusz Zemke wygłosił wykład pt. "Wspólna polityka obrony i bezpieczeństwa Unii Europejskiej".

* 19 lipca br. gościem Rozmowy "W samo południe" w RMF FM był poseł Janusz Zemke. Zapraszamy do wysłuchania audycji w internecie.

* 17 lipca br. opublikowaliśmy odpowiedź komisarz Marianne Thyssen na interpelację posła Janusza Zemke ws. dyskryminacji osób niewierzących w dostępie do edukacji (wymóg przedłożenia zaświadczenia od proboszcza, by studiować na Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu w programie współfinansowanym przez EFS), czytaj więcej...

* 13 lipca br. europoseł Janusz Zemke (SLD) i poseł Zbigniew Gryglas (PiS-Porozumienie) byli gośćmi redaktor Agnieszki Gozdyry w programie Polsatu "Tak czy Nie". Zapraszamy do oglądania w internecie.

* 11 lipca br. -  posłowie do PE Bogusław Liberadzki, Krystyna Łybacka i Janusz Zemke wystosowali odpowiedź na pismo komisarz ds. sprawiedliwości w Komisji Europejskiej Věry Jourovej ws. emerytur mundurowych w ustawie represyjnej z 16 grudnia 2016 r. Czytaj więcej w "Poradniku dla emerytów..."

* Od 9 lipca br. trwa tydzień pracy europosłów w komisjach Parlamentu Europejskiego. Poseł Janusz Zemke 9 i 10 lipca uczestniczył w obradach Komisji Transportu i Turystyki (TRAN), której jest członkiem od początku sprawowania mandatu w PE, czytaj więcej w kolumnie obok.

Sonda

Jak PE powinien wpływać na przyszłość Europy?

Komentarz na gorąco...

Nowoczesność w armii to remonty starego uzbrojenia?

– Niedawno ogłoszono decyzję MON o podjęciu remontów kilkudziesięciu 40-letnich czołgów T-72. Moim zdaniem, to nie ma sensu z punktu widzenia obrony, a jedynie służy przekazaniu milionów złotych Zakładom Mechanicznym Bumar-Łabędy, które będą te remonty wykonywać.

Przyjmuje się, że za armię nowoczesną uważa się taką, która ma 30 proc. najnowszego uzbrojenia. Polska armia nie spełnia takiego wymogu.

Aby armia była nowoczesna powinno być realizowanych w Polsce 15 programów modernizacyjnych. Z tego rząd PiS realizuje zaledwie dwa programy.
Jednym jest obrona przeciwlotnicza i przeciwrakietowa. Kupiliśmy pierwszą partię Patriotów, które trafią do Polski dopiero za cztery lata. Drugi program, to artyleria dalekiego zasięgu Krab. Kraby są  produkowane w hucie Stalowa Wola, z brytyjskimi wieżami i południowokoreańskimi podwoziami.

Pozostałe programy albo nie są realizowane, albo panuje w nich chaos. Np. program śmigłowcowy. W Inowrocławiu stacjonuje jednostka śmigłowców szturmowych. Rząd PO wybrał 50 francuskich wielozadaniowych Caracali. Antoni Macierewicz unieważnił przetarg i zapowiedział kupno amerykańskich maszyn Black Hawk. Do dziś nie ma ani jednego, nawet tych ośmiu, które miały być dla jednostek specjalnych. Później najważniejsze miały być śmigłowce dla marynarki wojennej. Jedne do zwalczania okrętów podwodnych, pozostałe do akcji ratowniczych. Miesiąc temu MON zapowiedziało... modernizację starych poradzieckich Mi-24, natomiast w tych dniach wiceminister obrony oświadczył, że... kupimy 32 nowe śmigłowce szturmowe. Po rozpisaniu na nie przetargu, dopiero po ok. 6 latach można oczekiwać pierwszych dostaw. Podobnie jest z zakupem okrętów podwodnych i zapowiedzianych 1000 dronów.

Faktem jest, że budżet na wojsko jest w Polsce duży i sięga 2 proc. PKB, to więcej niż np. wydają Węgry (poniżej 1 proc.). Nominalnie było to w 2017 r. było 36 miliardów, w tym jest 41, a w przyszłym będzie 46 miliardów, ale pieniądze te w dużej mierze rozchodzą się na inne cele.

Przykładowo z pieniędzy MON kupiono samoloty dla VIP-ów. Pierwotnie zakładano, że będą one kosztować 1,7 miliarda
zl, a wyszło 3,1 miliarda! Dużą część pieniędzy resort wydaje na zaliczki, np. a konto kupna armatohaubic Krab. Natomiast
rzeczywiście mądrze wydano pieniądze na osiem włoskich samolotów szkolnych – to był dobry zakup umożliwiający szkolenie pilotów na F-16. Jeśli podatnik zapyta szefa MON – co konkretnie ma wojsko za te miliardy, ten będzie miał kłopoty z odpowiedzią. W najlepszym razie odpowiedź może brzmieć, że armia ma z tych miliardów niewiele.

Na morzu już faktycznie nic nie mamy. Okręt podwodny „Orzeł" po pożarze idzie na złom, a norweskie Kobbeny mają po 45 lat.

Zamiast przetargów mamy resortowe opowieści.

Janusz Zemke

Bruksela,

25 czerwca 2018 r.

***

Czytaj całość »

GALERIA LAUREATÓW KONKURSÓW

Obraz 1249

FUNDACJA im. JERZEGO SZMAJDZIŃSKIEGO

Obraz 1296

Strona Komisji Europejskiej po polsku

* Funkcjonuje specjalna strona internetowa Komisji Europejskiej w języku polskim. Zapraszamy do korzystania z jej treści TUTAJ

Staże i wizyty naukowe
w Parlamencie Europejskim

Pragnąc wnieść swój wkład w rozwój edukacji europejskiej i szkolenie zawodowe oraz umożliwić obywatelom poznanie zasad funkcjonowania instytucji, Parlament Europejski oferuje różne rodzaje staży i „wizyt naukowych” w Sekretariacie Generalnym PE oraz w innych instytucjach europejskich.

Czytaj całość »

Kalendarz

16 Sierpnia 2018
Czwartek
Imieniny obchodzą: Ambroży, Joachim i Roch
Do końca roku zostało
137 dni.

Ostatnia aktualizacja

0

Komentarz na gorąco...

Strona: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11 z 12

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Czy powrót Ameryki do Europy?

W ostatnich latach Stany Zjednoczone wycofały z większej obecności na naszym kontynencie. Jest prawdą także, że USA utrzymują swoje wojsko w dużym stopniu poza terytorium USA. Na utrzymanie tego wojska USA przeznaczają rocznie nieco ponad 90 mld dolarów. Z tych 90 mld dol. Stany Zjednoczone chcą wydać ekstra miliard dol. na pobyt i na szkolenie swoich żołnierzy w Polsce i krajach bałtyckich. To krok w dobrym kierunku, bo obecność USA w Europie, a u nas w szczególności, ma charakter bardzo symboliczny.

Dzisiaj wiemy, że nie ma szansy, by na terytorium Polski znalazły się jakieś większe komponenty wojska amerykańskiego, ale bardzo powinno nam zależeć na tym, żeby polscy żołnierze szkolili się z najlepszą armią świata, bo dziś bez wątpienia taką armią jest armia USA. Jeżeli ta armia będzie miała więcej środków na przerzuty do Polski, na pełnienie tutaj różnych dyżurów bojowych, na szkolenia, to jest to dobry kierunek, ale chcę podkreślić – pierwszy krok.

Ja to tak rozumiem, bo trzeba słuchać uważnie tego, co jest powiedziane, ale i tego, czego się nie mówi. Tu akurat myślę o wystąpieniu prezydenta Baracka Obamy w Polsce. Nie padło w nim ani jedno słowo, by w Polsce czy krajach bałtyckich miały się znaleźć w jakiejś bliskiej przyszłości większe komponenty armii USA.

Inaczej mówiąc, jest to odpowiedź na ideę przedłożoną przez ministra R. Sikorskiego, który oczekiwał, że się pojawią w Polsce dwie ciężkie brygady (ok. 10 tysięcy żołnierzy) amerykańskie. Otóż prezydent Stanów Zjednoczonych, mówiąc w taki a nie inny sposób, odpowiedział, że tych dużych jednostek, póki co nie będzie.

Prawdopodobnie USA oceniają, że nie ma takiego zagrożenia, które by wymagało dzisiaj, czy w najbliższej przyszłości, przerzucenia licznych amerykańskich sił na terytorium Polski. Ale trzeba się szkolić… To jest pierwszy krok, symbol, ale też pewne fakty. Może ten miliard dolarów to bardzo mało, ale dobrze, że jest miliard dolarów.

Janusz Zemke
Bydgoszcz, 5 czerwca 2014 r.

 


 

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Polityka wschodnia i obronna Unii Europejskiej

W Unii Europejskiej występują zasadnicze różnice poglądów dotyczące celowości prowadzenia wspólnej polityki obronnej.
Grupa państw, jak np. Wielka Brytania, czy Holandia – uważają, że sprawy obronne powinny być wyłącznie w gestii NATO, gdyż – ich zdaniem – inne rozwiązanie oznaczałoby dublowanie działań.

Moim zdaniem, jest to założenie błędne.
USA, które są trzonem NATO, radykalnie zmniejszyły swoją obecność w Europie, a pojawiające się zagrożenia wokół Unii Europejskiej wymuszają większą odpowiedzialność państw unijnych za swoje bezpieczeństwo.
Spadające w Europie wydatki na zbrojenia i obniżenie gotowości bojowej armii z pewnością dały Rosji niepokojący sygnał słabości Europy, która traci swój potencjał odstraszania. Powstaje zatem pytanie, co byłoby nieodzowne.

Po pierwsze – umocnienie wspólnego rozpoznania i wymiany danych wywiadowczych między państwami Unii Europejskiej.
Po drugie – należałoby na poziomie Unii stworzyć kompetentny sztab wojskowy, zdolny do szybkiej oceny sytuacji i prowadzenia wspólnych unijnych działań.
Po trzecie – należałoby wykorzystać istniejące już wspólne grupy bojowe. Zupełnie niezrozumiałe jest, dlaczego nie mogą być one używane w operacjach, na które zgadza się cała Unia.
Po czwarte – należałoby stworzyć kilkunastotysięczny korpus szybkiego reagowania, finansowany z budżetu Unii Europejskiej. Wreszcie po piąte – Unia Europejska musi zwiększyć środki na tworzenie wspólnych zdolności, zwłaszcza transportu lotniczego, zdolności do tankowania w powietrzu, czy też środki na wspólne badania.

Jeśli chodzi o unijny wymiar polityki wschodniej, uważam, że Unia Europejska powinna swoimi działaniami dopingować Ukrainę w procesie demokratycznej transformacji.

Polski rząd z kolei, który tak aktywnie walczy w Unii o sankcje dla Rosji – powinien pamiętać o polskich interesach na Wschodzie i że w ostatecznym rozrachunku, to Polska poniesie wymierne straty. Już teraz widać, że pozostałe państwa, w tym duże Niemcy i Francja – nie pozwolą na zachwianie więzi gospodarczych z Rosją, a inne, jak np. Węgry, czy Słowacja są wyraźnie sceptyczne, jeśli chodzi o udzielenie Ukrainie wszelkiej pomocy.

Janusz Zemke

Bruksela, 10 kwietnia 2014 r.


 

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Czy wydatki na wojsko są uzasadnione?

Obecnie na armię wydajemy relatywnie mniej niż w przeszłości.
Jak Polska wstępowała 15 lat temu do NATO, to nasza armia liczyła wtedy 230 tys. żołnierzy, a wydatki na wojsko wynosiły 2,3 proc. PKB. Dzisiaj mamy wojsko 90-tysięczne i nie wydajemy – jakby to wynikało z ustaw - 1,95 proc. PKB, ale 1,7. Relatywnie w stosunku do PKB polskie wydatki na armię spadły.

Tylko –  chcę to podkreślić – powstaje pytanie, czy mamy w ogóle posiadać wojsko? Otóż ja uważam, że każde suwerenne państwo musi mieć wojsko! A jeżeli musimy mieć wojsko, to trzeba mu zapewnić zdolność do działania. Nie chodzi o to, by żołnierze siedzieli w biurowcach, koszarach, tylko żeby mieli sprzęt i żeby mieli za co się szkolić.

Znamy przykłady, że jak kogoś nie było stać na obronę, to potem się płaciło straszliwą cenę za wolność i bezpieczeństwo własne. Niestety, nie ma wolności i bezpieczeństwa za darmo. Wojsko kosztuje. Dam jeden przykład. My jesteśmy województwem, w którym jest Inspektorat Wsparcia Sił Zbrojnych, są różne dowództwa i jednostki, ale my dzisiaj nie mamy w praktyce środków do obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej.

Ja nie mówię, że na terytorium Polski musi wlecieć jakiś obcy samolot, ale nad terytorium Polski mogłyby swobodnie latać różne bezpilotowce… Te dwa obszary (obrona przeciwlotnicza i przeciwrakietowa), to są słuszne priorytety unowocześniania polskiej armii, ale, niestety, opieszale wprowadzane w życie.

Nie można być 40-milionowym państwem na obrzeżach NATO, (bo my nie leżymy w centrum Europy), który nie ma własnej zdolności do obrony, tylko liczy na to, że ktoś w razie zagrożenia przyjdzie nam z pomocą.

Historia nas też nauczyła, że różnie z tą pomocą bywało. Święta zasada polega na tym, żeby najpierw liczyć na siebie. To, niestety kosztuje.

Jeżeli chcemy w najbliższych latach wydać spore środki finansowe na modernizację wojska, to nie rzecz tylko w tym, żebyśmy gdzieś na zachodzie kupowali gotowe uzbrojenie, ale chodzi o to, by te pieniądze wydać głównie na sprowadzenie do Polski nowoczesnych technologii. Z kolei, żeby te technologie tworzyły nowe miejsca pracy w polskim przemyśle obronnym i różnych placówkach naukowo-badawczych.

Janusz Zemke
Bruksela, 27 marca 2014 r.


 

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Korytarze transportowe – dwa problemy

W budżecie na 2014-2020 Unia Europejska przewiduje po raz pierwszy wydzielenie na poziomie europejskim specjalnej puli, w wysokości 33 mld euro, na rozwój wspólnej infrastruktury w ramach projektu "Łącząc Europę". Nareszcie zdefiniowano priorytetowe europejskie korytarze w dziedzinie transportu, energetyki i telekomunikacji.

Dwa spośród dziesięciu korytarzy mają prowadzić przez terytorium Polski. Jeden z północy na południe, łączący kraje bałtyckie z krajami adriatyckimi, a drugi – przez Berlin, Poznań i Warszawę do wschodniej granicy Polski.

Z tym przedsięwzięciem wiążą się dwa ważne problemy.

Po pierwsze, trzeba doprowadzić do tego, by inwestycje dotyczyły wszystkich rodzajów transportu, a nie tylko transportu drogowego i kolejowego. Poważnym błędem jest niedocenianie transportu śródlądowego, którego rozwój jest ważny dla wielu regionów, w tym dla mojego województwa kujawsko-pomorskiego.

Po drugie, Komisja Europejska powinna aktywnie weryfikować szczegółowe propozycje infrastrukturalne, zgłaszane przez poszczególne państwa, co jak wiemy, wymaga zawsze zgody Komisji Europejskiej (w przypadku inwestycji przekraczających swoją wartością 50 mln euro).

Powstająca sieć musi łączyć najważniejsze miasta w poszczególnych regionach, gdyż w przeciwnym przypadku budowane drogi i linie kolejowe nie będą należycie wykorzystywane.

Janusz Zemke, Strasburg, 21 listopada 2013 r.

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Polityka bezpieczeństwa i obrony w Europie

Pomimo różnych przeszkód, postępuje stopniowo integracja Unii Europejskiej, obejmując coraz więcej dziedzin życia społeczeństw. Prowadzimy unijną politykę handlową, infrastrukturalną, finansową i w wielu innych sferach.

Wystarczających postępów nie notujemy jednak w obszarze wspólnej polityki bezpieczeństwa i obrony. Co prawda, od 2003 roku, Unia Europejska przeprowadziła kilkanaście wspólnych operacji cywilno-wojskowych, jak na przykład w Demokratycznej Republice Konga, Somalii, czy Czadzie. Jednak jest prawdą, że większego postępu w tym obszarze nie widać. Są tutaj problemy zarówno w sferze politycznej, jak i wojskowej.

W obszarze politycznym, niestety, utrzymuje się dalej stała różnica w podstawowych interesach bezpieczeństwa poszczególnych państw. Słabe jest wspólne artykułowanie celów, bo nadal każde z 28 państw inaczej definiuje strategię bezpieczeństwa UE. Nie zmieni się to szybko.

W dziedzinie wojskowej zaś, słabością Unii jest brak wspólnych struktur dowódczych i niedostatek wspólnych zdolności wojskowych. Poseł zaproponował, by położyć większy nacisk na rozwiązania pragmatyczne. W szczególności powinno to dotyczyć tworzenia wspólnego transportu powietrznego, ujednolicenia wzorów broni, czy oprzyrządowania, zwłaszcza teleinformacyjnego.

Brakuje również wspólnych zdolności wywiadowczych i rozpoznawczych.

Jeżeli w tych obszarach uda się uczynić postęp, wówczas będzie znacznie więcej elementów integralnych wspólnej polityki bezpieczeństwa i obrony w Europie.

Janusz Zemke

Strasburg, 23 października 2013 r.

Czytaj całość »

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Programy modernizacji polskiej armii

Do 2023 roku na nowy sprzęt polskie wojsko wyda 130 miliardów złotych. Nasz system jest jasny i przejrzysty. Większość zakupów odbywa się w procedurze przetargowej, czasami z wolnej ręki. Komisja przetargowa składa się ze specjalistów z konkretnych dziedzin, a także przedstawicieli służb specjalnych. Do pomocy ma zespoły: techniczny, prawny, finansowy. Jednak ostateczną decyzję w zasadzie podejmuje minister.

Przy każdym wielkim przetargu kręcą się lobbyści. Generał Skrzypczak (wiceminister MON) próbuje to ukrócić, wprowadzając zasadę bezpośrednich kontaktów MON z producentami, gdy w przeszłości odbywało się to przeważnie za pośrednictwem kancelarii prawniczych. Wywołało to wściekłość ludzi, którzy żyli z lobbowania.

W przypadku zamówień wojskowych rywalizacja producentów jest o wiele ostrzejsza niż w świecie cywilnym. Głównym tego powodem jest to, że transporter albo samolot kupujemy na 30 – 40 lat. Przez ten czas producent czerpie korzyści z serwisowania, modernizowania sprzętu, sprzedaży części.

Polski program obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej będzie kosztował więcej niż zakup F-16. Gdzie kupimy rakiety, tego jeszcze nie wiadomo, ale będziemy starali się kupić technologię, a nie produkt, żeby wytwarzać wszystko w kraju. W niewiele lepszym stanie od rakiet są nasze śmigłowce. Na początek musimy kupić ich 70, a docelowo – 150. Mają to być śmigłowce bojowe, transportowe, rozpoznawcze i ewakuacyjne. Trzeci program dotyczy samolotów bezzałogowych. Czwarty – okrętów. Jeszcze w latach osiemdziesiątych mieliśmy ponad sto jednostek. Dziś średni wiek tych nielicznych, które nam zostały, wynosi 29 lat.

Gdy w Europie większość państw znacznie ogranicza zakupy wojskowe, my w tym czasie mamy duży program modernizacyjny i dlatego jesteśmy szczególnie atrakcyjnym partnerem dla wielkich zbrojeniowych koncernów.

Walka na polskim rynku robi się więc niebywale brutalna.

Janusz Zemke

(Angora, 6 października 2013 r.)

***


 

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Interwencja w Syrii

Uczestniczyłem wczoraj w posiedzeniu Komisji Spraw Zagranicznych Parlamentu Europejskiego, zwołanej nadzwyczajnie i poświęconej sytuacji w Syrii i Egipcie.

W odniesieniu do Syrii są dwa problemy: jaki może być cel ewentualnej interwencji i czy uda się wskazać sprawców użycia broni chemicznej.

W Syrii toczy się wojna domowa, jeśli upadnie w wyniku interwencji rząd Assada, to nie wiadomo kto mógłby przejąć władzę. A druga sprawa to – czy i w jaki sposób ukarać sprawców użycia broni chemicznej w Syrii. Podkreślam – sprawców użycia, bo – moim zdaniem – tak na 100 procent, to jeszcze nic do końca nie jest pewne. Istnieją silne przypuszczenia, że za użyciem broni chemicznej stoją syryjskie władze, ale to są tylko silne przypuszczenia. Żadnych ostatecznych twardych dowodów nie ma!

Trzeba uwzględniać różne scenariusze. Może być taka sytuacja, że broń została użyta po decyzjach władz syryjskich, choć to mi się wydaje dość absurdalne. Dlaczego te władze miałyby wydać takie polecenie, akurat w momencie, kiedy na terenie Syrii przebywali wysłannicy ONZ-etu? Albo też, być może, została użyta w jakiś niekontrolowany sposób przez któregoś z dowódców na niższych szczeblach, czego się wykluczyć nie da. Jest bardzo wysokie prawdopodobieństwo, że użyto broni chemicznej, a w wyniku tego zginęły setki niewinnych ludzi i świat musi na to zareagować w jakiś sposób, ale niekoniecznie zaraz używając całej potęgi Stanów Zjednoczonych.

Gotowość sił USA do interwencji jest elementem silnego nacisku na syryjskie władze, tak to oceniam w tym momencie. Z interwencją jest związana masa problemów. Załóżmy teoretycznie taką sytuację, że dochodzi do użycia siły przez wojska Stanów Zjednoczonych i jeszcze kilku innych państw (bo już na pewno wiadomo, że to nie będzie interwencja NATO). To użycie siły mogłoby nieszczęścia w Syrii spotęgować, bo dla przykładu, niszcząc wojskowe cele można by zniszczyć składowiska broni chemicznej czy biologicznej (jaką na pewno Syryjczycy mają). A mogą one być umyślnie wystawiane jako cel. Może to spowodować kataklizm w skali wielokrotnie większej. Wszystko to nakazuje zachowanie wyjątkowej wstrzemięźliwości.

Na rozwiązanie spraw Syrii świat ma inny pomysł, pokojowy. Równolegle z pomysłem użycia siły przygotowywana jest konferencja pokojowa w Genewie, o nazwie Genewa 2 i oczywiście, optymalnym wariantem byłaby taka sytuacja, że zarówno przedstawiciele syryjskich władz, jak i przedstawiciele opozycji siadają za stołem do rozmów w Genewie. Póki co się na to nie zanosi, ale każdy konflikt wojskowy, każda wojna domowa kiedyś się – na szczęście – musi skończyć, a koniec konfliktu oznacza, że ludzie muszą siąść i rozmawiać z sobą.

Moim zdaniem, Polska nie powinna brać udziału w ewentualnej interwencji wojskowej w Syrii.

Po pierwsze, gdyby do takiej interwencji doszło, to nie ma ona podstaw w prawie międzynarodowym, bo póki co nie ma żadnego stanowiska Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Po drugie, to nie będzie operacja całego NATO, bo mówimy o wojnie domowej, która się toczy w państwie poza NATO-wskim. Czyli, inaczej mówiąc, byłaby to interwencja zorganizowana głównie wokół wojsk amerykańskich i brytyjskich. Jeżeli tak, to my w takiej interwencji nie mamy obowiązku uczestniczyć. To jest powód polityczny.

Jest i sprawa inna – Polska nie ma zdolności do takiej operacji. Być może, na nasze szczęście – ani nie mamy bombowców strategicznych, ani niszczycieli albo wyrzutni rakietowych, które byłyby w stanie rakietami manewrującymi niszczyć cele w odległości kilkuset kilometrów. Czasem nas martwi, że czegoś nie mamy, ale  czasem, kiedy są stany takich napięć, to być może lepiej, że się pewnych rzeczy nie ma.

Janusz Zemke

Bruksela, 29 sierpnia 2013 r.

Czytaj całość »

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Koniec misji w Afganistanie w 2014 r.

Prezydent Bronisław Komorowski i premier Donald Tusk w dniu Święta Wojska Polskiego zapowiedzieli koniec polskich misji wojskowych na antypodach i akcję „powrót do domu”. Jest to moim zdaniem decyzja kierunkowo słuszna. Trzeba jednak pamiętać, że jesteśmy członkiem NATO i obowiązują nas wspólne działania.

Na tej zasadzie, jako jeden z członków NATO zaangażowaliśmy się w misje w Afganistanie. Na początku charakter naszej misji był wspomagający, mieliśmy tam tylko logistyków i saperów. Od 2008 r. Polska zmieniła charakter tej misji na bojowy, a to oznacza, że jest ona bardzo ciężka, ryzykowna i przynosząca straty.

Warto przypomnieć, że czołowi polscy politycy zapowiadali, iż nasza polska misja w Afganistanie zakończy się w roku 2014. Bardzo liczę na to, że data zostanie dotrzymana, że to będzie ostatni rok, kiedy polscy żołnierze będą uczestniczyli – jak to się ładnie mówi: w stabilizowaniu sytuacji w Afganistanie. Dobrze wiemy, że tam stabilizacji długo nie będzie. I tę misję trzeba po prostu skończyć. Ja należę do tych, którzy uważają. że musi być data graniczna końca tej misji…

Myślę, że w połowie 2014 roku ostatni polski żołnierz powinien z Afganistanu wyjechać, a tym ostatnim żołnierzem będzie logistyk, pewnie z Bydgoszczy. Bo to jest tak, że logistycy są zawsze pierwsi, gdyż trzeba przygotować bazę i potem zjeżdżają ostatni. Bardzo bym chciał, by ostatni polski żołnierz za tych kilka miesięcy wrócił do Polski. Ale legalnemu afgańskiemu rządowi powinniśmy w jakiś sposób pomagać. Taką pomocą mogłoby być szkolenie żołnierzy czy też dowódców afgańskich w bydgoskim Centrum Szkolenia Sił Połączonych NATO, pod warunkiem, że NATO taką decyzję by podjęło, i takie szkolenie w pełni sfinansowało.

W Afganistanie jest strasznie skomplikowana sytuacja, bo społeczeństwo afgańskie jest od wieków bardzo podzielone. To jest kraj, w którym się żyje w permanentnym stanie wojny, podzielony narodowościowo, historycznie, religijnie itd. Co będzie dalej nie wiadomo. Ja mogę powiedzieć tylko, że jest tam legalny rząd i życzmy sobie, by ten legalny rząd był w stanie zapanować nad terytorium tego państwa, co też nie jest proste, bo 90 proc. tego kraju stanowią góry, a ich średnia wysokość wynosi ponad 4,5 tys. m. W Afganistanie są możliwe różne scenariusze, w tym taki, że talibowie mogą ponownie zdobyć władzę, albo może dojść do jakiejś długotrwałej wewnętrznej wojny domowej. Moim zdaniem, niestety, długo tam spokoju nie będzie.

Janusz Zemke

Bydgoszcz, 15 sierpnia 2013 r.

Czytaj całość »

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

Armia bez techniki, firmy bez zamówień...

Szukając pieniędzy na załatanie dziury budżetowej ministra Rostowskiego, tylkow tym roku wydatki państwa mają być obcięte o ponad 8 mld zł, z tego w przypadku wojska o 3,5 mld. Mówi się: dobrze, że się wojsku pieniądze zabierze. Nie pamiętamy jednak, że jeżeli polskie wojsko nie wyda tych pieniędzy, to ileś podmiotów polskich tych pieniędzy nie zarobi. A te firmy liczyły na zamówienia z wojska. Ja się boję, że mogą to odczuć przedsiębiorstwa przemysłu obronnego, których sporo mamy w województwie kujawsko-pomorskim. Obraz cięć  jest więc bardziej skomplikowany.

Ustalono, by łożyć z budżetu na obronność teoretycznie 1,95 proc. PKB, ale tylko teoretycznie, bo nigdy w ostatnich kilku latach wojsko tyle nie dostało i nie wydało. W ubiegłym roku wojsko nie dostało 1,3 mld zł, w br. – 3,5 mld. Efektywne środki, jakie otrzymuje polskie wojsko to jest poziom ok. 1,7 proc. PKB i to klasyfikuje Polskę na bardzo przeciętnym poziomie w NATO.
Chciałbym przypomnieć, że jeszcze 20 lat temu przekazywaliśmy na wojsko ok. 6 proc. PKB.
Wydatki na wojsko w sumie, w dłuższym horyzoncie czasowym, w Polsce, podobnie jak i w innych europejskich krajach, drastycznie spadły.
Jest pytanie, kiedy chcemy mieć wojsko? Bo jeżeli chcemy mieć teraz wojsko, to musi ono mieć nowoczesną technikę, która sporo kosztuje. Uważam, że jeżeli stać nas tylko na armię 100-tysięczną, a przypominam, że mamy niecałe sto tysięcy żołnierzy, to ta armia winna być wyposażona w dobrą technikę. Inaczej takie wojsko nie ma sensu. Zamiast żołnierzy, będą urzędnicy wojskowi, którzy nie będą w stanie wykonywać żadnych zadań. Ja bym był bardzo ostrożny w takim ostrym cięciu środków na wojsko, bo pamiętajmy cały czas – że wojsko jest jednym z największych zamawiających w każdym państwie, w Polsce także, że bardzo wiele firm żyje z zamówień dla wojska, więc tnąc wydatki na wojsko – utrzymamy te 100 tysięcy żołnierzy, tylko przemysł dookoła wojska przestanie istnieć!
Jestem w stanie wymienić w naszym regionie kilka przedsiębiorstw, które są wprost uzależnione od zamówień wojskowych. Dla przykładu: Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 2 w Bydgoszczy, Wojskowe Zakłady Uzbrojenia w Grudziądzu, Belma, Nitrochem i Polon w Bydgoszczy. Mógłbym wskazać więcej. Jest tak, że jak się tnie, to te cięcia nie mogą ograniczać zamówień, bo wtedy trzeba zwalniać ludzi, wpadamy w spiralę…

Janusz Zemke

Bory Tucholskie, 24 lipca 2013 r.

***
 

Strona: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11 z 12