Janusz Zemke
Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.
Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.

GALERIE FOTO

Obraz 4893

Uważam, że...

Czy z miliardów MON zyskały firmy regionu?

– Czy z wydanych przez MON 13 miliardów na modernizację polskiej armii skorzystały firmy zbrojeniowe w regionie kujawsko-pomorskim?
Minister Antoni Macierewicz informował przecież z dumą, że inwestował w polskie firmy zbrojeniowe i to uznaję za słuszny kierunek.

Tylko pamiętać trzeba, że np. w przypadku bydgoskiego Nitro-Chemu – podpisane kontrakty są zasługą poprzedniego zarządu spółki, a nie obecnego. Z Belmą na produkcję m.in. min umowy są rzeczywiście podpisane. Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 2 z kolei dają sobie znakomicie radę, ale jest to firma, która powinna zacząć myśleć o przyszłości. Firma daje sobie radę w obecnych czasach, problem jednak polega na tym, że za moment samoloty Su-22 czy MiG - w których remontach bydgoskie WZL się specjalizują - „skończą się”. Po prostu będą za stare, żeby ich używać. Za dziesięć lat myśliwski MiG-29 przestanie być samolotem użytecznym z prostego, technicznego punktu widzenia. Dlatego uważam, że zakład powinien już dziś starać się o coś nowego, powinien dać krok naprzód.

Minister zapowiadał, że w bydgoskich WZL–ach będzie centrum skupiające w sobie wszystkie technologie produkcji dronów dla polskiej armii. Tylko że z zamówień na drony nikt nie wyżyje.
Nie znaczy to jednak, że nie dostrzegam pozytywów działania MON. rozwiązał problem szeregowych zawodowych, żołnierzy z olbrzymim doświadczeniem na misjach, którzy nie mieli możliwości zostać w armii. Ich przymusowe odchodzenie do cywila było dla mnie niezrozumiałe, a był to stan utrzymywany przez poprzedni rząd. Na pewno pozytywem są także podwyżki dla uposażeń dla armii oraz dla pracowników cywilnych. Pierwszy, najważniejszy negatyw to wymiana kadry w zarządach firm pracujących dla armii. To są, moim zdaniem, w wielu przypadkach, fatalne decyzje.

Wiele innych też wydaje się nieracjonalnych wobec priorytetów armii. Tworzymy Wojska Obrony Terytorialnej, o których szef MON mówi, że kosztowały tylko 5 procent budżetu w 2017 roku. Przypomnę jedynie, że to więcej niż na Marynarkę Wojenną i wojska specjalne. WOT ma pomagać w usuwaniu zagrożeń. Kiedy mianowicie użyto tych sił podczas letnich nawałnic? Nigdy ich nie widziałem. Ciągle tylko słyszymy, że trwają ćwiczenia z mniejszym lub większym skutkiem. Na miejscu szefa MON inwestowałbym w obronę przed cyberatakami. Teraz można sparaliżować kraj z odległości kilku tysięcy kilometrów. I to jest prawdziwe zagrożenie, a nie straszenie agresją ze strony Rosji, która nie ma najmniejszego interesu, by nas (i zarazem całe NATO) atakować.

Janusz Zemke

Warszawa,
2 stycznia 2018 r.

***

Czytaj całość »

GALERIA STAŻYSTÓW POSŁA J. ZEMKE

Obraz 3909

Polska Prezydencja w Radzie UE

1 stycznia 2012 r. po raz siódmy w historii prezydencję w Radzie Unii Europejskiej przejęła DANIA. Tym samym zakończyło się, sprawowane od 1 lipca 2011 roku polskie przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej.

Czytaj całość »

Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.

W UNII EUROPEJSKIEJ

* W UE na jednego emeryta pracuje teraz czterech Europejczyków. W 2020 r. będzie ich pięciu, a w 2060 r. tylko dwoje.

* Średni wiek przejścia na emeryturę w 2010 r. to 61,4 lata.

* Przewidywana dziś długość życia mężczyzn to 76 lat, kobiet - 82. W 2060 r. będzie to już 84 lata dla mężczyzn i 89 lat dla kobiet.

* Odsetek liczby osób pracujących w porównaniu do liczby osób powyżej 75 roku życia wzrośnie z 25,4 proc. dziś do 53,5 proc. w 2060 r.

* W 2060 r. wydatki publiczne związane ze starzejącym się społeczeństwem będą wynosić już 4,75 proc. PKB, a wydatki związane z emeryturami 2,4 proc. PKB.

Czytaj całość »

Internauci piszą...

Niby nic, niby drobiazg...

* Szanowny Panie Pośle,
pozwoliłam sobie do Pana napisać, ponieważ dzisiaj wzruszyło mnie drobne acz wyjątkowe zachowanie Pana asystenta.

Mieszkam w Toruniu, w budynku gdzie na dole jest usytuowane Pana biuro poselskie. Pracuje tam bardzo grzeczny, taki wysoki Pan (nawet nie wiem, jak ma na imię…). Dwukrotnie zupełnie bezinteresownie pomógł mi rozwiązać problem mojej drukarki, zawsze dla wszystkich ma miły uśmiech, a dzisiaj na dzień dobry obdarzył mnie czerwonym kalendarzykiem posła na rok 2018, z życzeniami oby same dobre wiadomości „przynosił”. Niby nic, niby drobiazg, a ile aury życzliwości i piękna zasiał...

Przyznać muszę, że się wzruszyłam.
Tak mało ostatnio spotyka się miłych, bezinteresownie życzliwych ludzi…☹

Proszę Go brać za przykład dla pozostałych swoich pracowników.

Nie należę do żadnej partii, ale z okazji Nowego Roku życzę dużo zdrowia oraz wszelkiej pomyślności dla Pana i osób Panu bliskich.

Z pozdrowieniami
(dane adresowe do wiadomości posła J. Zemke), 11 stycznia 2018 r.

***

Czytaj całość »

Kurs obsługi komputera

Obraz 2282

EUROPEJSKIE DROGI – radio Pomorza i Kujaw

Polecamy Państwu wysłuchanie audycji Wojciecha Sobocińskiego pt. "Europejskie drogi", które cyklicznie nadawane są w środy o 12,15 na antenie Polskiego Radia Pomorza i Kujaw. 

 

Czytaj całość »

Licznik odwiedzin

9628924
Obecnie stronę przegląda
49 użytkownik(-ów)
  • RSS RSS: Aktualności
  • RSS RSS: Komunikaty
  • Zapraszamy seniorów z Kujaw i Pomorza na bezpłatne kursy “Komputer oknem na świat”. Zgłoszenia przyjmują biura poselskie Janusza Zemke w Bydgoszczy (tel. 737 48 75 71), Toruniu (tel. 736 83 29 27), Włocławku (tel. 736 83 29 28), Inowrocławiu (tel. 736 83 29 29), Grudziądzu (tel. 736 83 29 30) oraz Piotrkowie Kujawskim (tel. 604 43 83 72).

Sonda

Jak PE powinien wpływać na przyszłość Europy?

Komentarz na gorąco...

Nierealna efektywność energetyczna w sprawozdaniu PE

– Podczas zakończonych dopiero co obrad Parlamentu Europejskiego w Strasburgu, wypowiedziałem się na temat sprawozdania Komisji Przemysłu, Badań Naukowych i Energii dotyczącego zmiany dyrektywy PE i Rady Europejskiej w sprawie efektywności energetycznej.

Zgadzając się z ogólnymi celami sprawozdania, niestety, nie mogłem poprzeć jego ostatecznego kształtu.
Rozumiem, że powinniśmy sobie stawiać ambitne cele i dążyć do poprawy efektywności energetycznej. Wydaje mi się jednak, że przyjęte założenia, by do 2030 roku podnieść efektywność energetyczną, aż o 35 proc. jest założeniem iluzorycznym!

Nie powinniśmy przyjmować rozwiązań prawnych, które kierunkowo wydają się słuszne, jednak w praktyce będą nierealne do osiągnięcia, spowodują zastosowanie wielu wyjątków dla różnych sektorów gospodarki.

Moim zdaniem, przyjęte rozwiązania mogą doprowadzić do ubóstwa energetycznego, gdyż łatwiej redukuje się zużycie energii, w przypadkach, gdy jest ono bardzo wysokie, jak ma to miejsce w wielu krajach; zaś znacznie trudniej w państwach, które dopiero dynamicznie się rozwijają, gdyż rozwój ten także wymaga zużywania energii.

Janusz Zemke

Strasburg,
18 stycznia 2018 r.

***

Czytaj całość »

GALERIA LAUREATÓW KONKURSÓW

Obraz 1245

FUNDACJA im. JERZEGO SZMAJDZIŃSKIEGO

Obraz 1298

Strona Komisji Europejskiej po polsku

* Funkcjonuje specjalna strona internetowa Komisji Europejskiej w języku polskim. Zapraszamy do korzystania z jej treści TUTAJ

Staże i wizyty naukowe
w Parlamencie Europejskim

Pragnąc wnieść swój wkład w rozwój edukacji europejskiej i szkolenie zawodowe oraz umożliwić obywatelom poznanie zasad funkcjonowania instytucji, Parlament Europejski oferuje różne rodzaje staży i „wizyt naukowych” w Sekretariacie Generalnym PE oraz w innych instytucjach europejskich.

Czytaj całość »

Kalendarz

22 Stycznia 2018
Poniedziałek
Imieniny obchodzą: Anastazja, Gaudencjusz i Wincenty
Do końca roku zostało
343 dni.

Ostatnia aktualizacja

0

Aktualności

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

J. Zemke dla Tygodnika FAKTYCZNIE: Słono zapłacimy za rządy PiS

6.04.2017  W Tygodniku FAKTYCZNIE nr 14/2017 opublikowano wywiad, jaki z posłem Januszem Zemke przeprowadził redaktor Przemysław Prekiel pt. „Słono zapłacimy za rządy PiS”.
 

– Fala odejść polskich generałów i wysokich oficerów budzi Pana niepokój, czy to zjawisko w wojsku naturalne?
– Normalna sytuacja byłaby taka, gdyby kadra odchodziła po upływie swojej kadencji. W wojsku kadencja wynosi trzy lata i może być ona odnawiana. Kadencja jest po to, żeby żołnierz mógł się wykazać swoimi umiejętnościami, oraz po to, aby w międzyczasie przygotowywać następców. Te odejścia, które obecnie mają miejsce, są anormalne, ponieważ – po pierwsze, odejścia następują głównie w trakcie kadencji, a po drugie, odchodzą ludzie w sile wieku. Wbrew temu, co mówi obecne kierownictwo MON, to nie jest normalne. Są to ludzie przydatni dla polskiego wojska.

– To może mieć duże znaczenie dla naszego bezpieczeństwa?
– Szybsze odchodzenia w trakcie kadencji prowadzą do przyspieszonych awansów. Więc w miejsce tych, którzy odchodzą, bardzo często przychodzą ludzie nieprzygotowani do pełnienia swoich obowiązków. Ma więc to negatywny wpływ na jakość dowodzenia wojskiem.

– Jaki może być powód tej fali odejść?
– Powodów jest kilka, ale głównym jest z pewnością polityka ministra Antoniego Macierewicza. Wewnątrz MON panuje chaos, ciągła zmienność decyzji. Powodem jest też to, że minister absolutnie dyskwalifikuje oficerów, którzy choć jeden dzień służyli w wojsku do 1990 roku. Ktoś, kto kończył Akademię Wojskową w roku 1987, miał wówczas ponad 20 lat. Czyli dziś taki żołnierz ma około 50 lat. Powodem kolejnym jest oczywiście niechęć do dowódców mianowanych przez poprzedników, co jest absurdem, ponieważ żołnierz w trakcie służby może mieć nawet dziesięciu ministrów. Powodem wreszcie jest sposób traktowania ludzi. Jest to absolutnie nie do przyjęcia. Dziś najważniejsze decyzje w MON podejmują cywile, tacy jak pan Bartłomiej Misiewicz czy dyrektor departamentu kadr, którzy ani jednego dnia nie służyli w wojsku. Wspomniany dyrektor departamentu kadr znany jest tylko z tego, że pracował w IPN. Nie był nigdy na żadnej misji i nikim w wojsku nie dowodził. Taka osoba ma dziś największy wpływ na to, kto może w wojsku awansować. Dochodzą do mnie informacje, że żołnierze są wzywani nocami, że te decyzje im się komunikuje często przez osoby trzecie. To jest pomiatanie ludźmi.

– Co Pan czuł widząc żołnierza, który staje na baczność i salutuje przed 27-letnim rzecznikiem MON Bartłomiejem Misiewiczem?
– Ja się z wojskiem utożsamiam, jestem z nim związany od 1989 roku, przez cały ten okres byłem w komisji obrony narodowej, byłem wiceministrem obrony narodowej i powiem szczerze, że gdy widziałem ten obrazek, to było mi z jednej strony wstyd, ale z drugiej strony było mi żal tych żołnierzy. Była to jedna z bardziej żenujących scen, jakie widziałem w wojsku po 1989 roku.

– Czarne chmury zbierają się ostatnio nad młodym rzecznikiem MON? Skrytykowali go solidarnie prezydent Andrzej Duda i prezes Jarosław Kaczyński.
– Myślę, że najmniej chodzi o osobę pana Bartłomieja Misiewicza. Chodzi o pokazanie, kto tak naprawdę ma wpływ na wojsko i na MON. Pan Antoni Macierewicz chce na siłę pokazać, że to tylko i wyłącznie on i że nikt mu się nie będzie wtrącał. To jest próba sił. Dalsze pozostawanie rzecznika MON to obraza dla polskiego wojska i tego ministerstwa.

– List prezydenta do szefa MON też jest próbą sił?

– To już nawet nie jest próba sił, ale chęć dystansowania się prezydenta do szefa MON. To pierwsza taka próba. Jest rzeczą nienormalną, żeby prezydent RP, zwierzchnik sił zbrojnych, za pomocą listu, który został upubliczniony, kontaktował się w ten sposób. Jest on przecież również szefem ministra obrony. Takie sprawy powinny być załatwiane przez telefon. Prezydent jednak tej przepychanki nie wygra, ponieważ patronem szefa MON jest Jarosław Kaczyński. Ale prezydent Andrzej Duda zdaje sobie sprawę z tego, że patrzą na niego wojskowi i będą go później oceniać.

– Czym będą Wojska Obrony Terytorialnej? Czy taka armia jest nam w ogóle potrzebna?

– W kształcie, w którym jest obecnie zaproponowana, nie jest nam do niczego potrzebna. Pytanie bowiem brzmi: jakie są realne zagrożenia? Wojska Obrony Terytorialne są pomyślane w razie konfliktu z Rosją, który nam nie grozi. Żadnych danych wywiadowczych czy to polskich czy z NATO, świadczących o rzekomej chęci napaści przez Rosję, nie ma. Potrzebne byłoby zupełnie coś innego. Mianowicie stworzenie wojsk informacyjnych do walki w cyberprzestrzeni. I to jest realne zagrożenie. Bowiem z odległości kilku tysięcy kilometrów można sparaliżować system obrony innego państwa.

– Szef Centralnego Archiwum Wojskowego Sławomir Cenckiewicz powiedział swego czasu, że „żołnierze 1. i 2. Armii Wojska Polskiego nie są częścią polskiego oręża”. Co Pan wówczas poczuł?
– To haniebne słowa i to najbardziej delikatna formuła, jakiej mogę użyć. To naplucie w twarz setkom tysięcy żołnierzy, którzy nie mieli wpływu na to, do której idą armii. Niektórzy zdążyli do armii Andersa, pozostali nie mieli większego wyboru. Oni też wyzwalali kraj z narażeniem życia i zdrowia. Może pan Sławomir Cenckiewicz powiedziałby to tym, którzy zostali oswobodzeni z obozów koncentracyjnych lub byli na przymusowych robotach w Niemczech? Czy to było dla nich wyzwolenie, czy nie?

– Obniżka emerytur mundurowych to polityczna zemsta?
– Tę ustawę należy nazwać wprost, to nie jest ustawa dezubekizacyjna, tylko represyjna. Ta ustawa wprowadza odpowiedzialność zbiorową, dotyka dziesiątki tysięcy ludzi. Tych emerytów skazuje się dziś tak naprawdę na zasiłki. Taka będzie istota tej ustawy. To tylko i wyłącznie zemsta, a nie wyrównywanie sprawiedliwości. Ci, którzy zostali pozytywnie zweryfikowani, zawarli z polskim państwem niepisana umowę, a dziś państwo się z tego wycofuje. To również zaprzeczenie orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego, który w 2010 roku orzekł, że każdy funkcjonariusz organów bezpieczeństwa PRL pozytywnie zweryfikowany, ma w pełni gwarantowane prawa z tymi, którzy służbę rozpoczęli od połowy 1990 roku. Każda władza po PiS, oby nadeszła jak najszybciej, będzie musiała tę ustawę wyrzucić do kosza. Takiej ustawy nie zaproponowano w żadnym państwie, które było w bloku socjalistycznym. To zbiorowa represja, która sprowadzi ludzi do odbioru zasiłków. Ta sprawa jest bliska SLD i jak dotąd jesteśmy jedyną siłą polityczną, która tę sprawę podnosi i broni ludzi, którzy w czasach PRL, strzegli naszego bezpieczeństwa.

– Jak oceniana jest Polska przez inne kraje Unii? Nasz prestiż spadł po tym, jak polski rząd jako jedyny sprzeciwił się wyborowi Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej?
– Polska jest coraz bardziej osamotniona, jesteśmy pod stałą obserwacją. Za to wszystko przyjdzie nam zapłacić. Cała filozofia Unii Europejskiej polega na szukaniu kompromisów, a obecny polski rząd nie ma takich zdolności. Zapłacimy za to wszyscy przy okazji korekty budżetu UE. Pierwszym powodem tej korekty jest wyjście Wielkiej Brytanii ze wspólnoty, drugim jest szukanie pieniędzy na utrzymywanie uchodźców poza Unią Europejską. Przyjdzie nam słono płacić za samotność w UE.

Rozmawiał Przemysław Prekiel
Tygodnik FAKTYCZNIE, NR 14/2017, 6 kwietnia 2017 r.