Janusz Zemke
Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.
Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.

Uważam, że...

Eksport broni z państw Unii pod większą kontrolą

– Państwa Unii Europejskiej są dużym dostawcą broni na świecie, a wartość wywozu z UE stanowi 26 procent ogólnego eksportu broni. Oznacza to, że UE jest po Stanach Zjednoczonych (33 procent) drugim, co do wielkości eksporterem broni, przed Rosją (23 procent).

W ostatnich kilku latach podwoił się w praktyce wywóz broni na Bliski Wschód. Problem polega jednak na tym, że część tej broni trafia do niestabilnych państw i bywa używana nie tylko w konfliktach zbrojnych, ale także do stosowania represji wewnętrznych. Zdarzają się także przypadki, że broń pochodząca z państw UE trafia do grup terrorystycznych, np. w Syrii i Iraku.

Uważam, że wszystko to oznacza, że Unia powinna radykalnie zwiększyć kontrolę eksportu broni. Zezwolenia wydawane na eksport muszą także zawierać oceny ryzyka, że broń trafi do innego odbiorcy, niż podany w zamówieniu.

Janusz Zemke

Strasburg,

12 września 2017 r.

Czytaj całość »

GALERIA STAŻYSTÓW POSŁA J. ZEMKE

Obraz 2102

Polska Prezydencja w Radzie UE

1 stycznia 2012 r. po raz siódmy w historii prezydencję w Radzie Unii Europejskiej przejęła DANIA. Tym samym zakończyło się, sprawowane od 1 lipca 2011 roku polskie przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej.

Czytaj całość »

Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.

W UNII EUROPEJSKIEJ

* W UE na jednego emeryta pracuje teraz czterech Europejczyków. W 2020 r. będzie ich pięciu, a w 2060 r. tylko dwoje.

* Średni wiek przejścia na emeryturę w 2010 r. to 61,4 lata.

* Przewidywana dziś długość życia mężczyzn to 76 lat, kobiet - 82. W 2060 r. będzie to już 84 lata dla mężczyzn i 89 lat dla kobiet.

* Odsetek liczby osób pracujących w porównaniu do liczby osób powyżej 75 roku życia wzrośnie z 25,4 proc. dziś do 53,5 proc. w 2060 r.

* W 2060 r. wydatki publiczne związane ze starzejącym się społeczeństwem będą wynosić już 4,75 proc. PKB, a wydatki związane z emeryturami 2,4 proc. PKB.

Czytaj całość »

GALERIE FOTO

Obraz 2792

Internauci piszą...

Ustawą napiętnowano rodzaj "służby", a nie "osoby"

* Panie Pośle, zostałem objęty "ustawą dezubekizacyjną" za to, że w latach 1988–1990 studiowałem w Wyższej Szkole Oficerskiej MSW oraz Wydziale Bezpieczeństwa Państwa ASW w Legionowie.

Przed podjęciem studiów dwa lata służyłem w Milicji Obywatelskiej. Po rozwiązaniu WBP ASW kontynuowałem naukę w Wyższej Szkole Policji w Szczytnie. W ubiegłym roku odszedłem na emeryturę po 26 latach służby w Policji. Mając na uwadze Pana zaangażowanie w sprawy związane z tzw. ustawą dezubekizacyjną – pragnę przedstawić następujący problem związany z jej stosowaniem:

Uważam, iż Zakład Emerytalno-Rentowy MSWiA dokonując interpretacji przepisów ustawy emerytalnej uwzględnia wyłącznie jedną datę, tj. 31 lipca 1990 roku. Tymczasem należało uwzględnić, że w 2005 roku uzyskałem uprawnienia emerytalne z tytułu służby w Policji. Zatem, moje roszczenia do emerytury policyjnej znajdują uzasadnienie w postaci służby na rzecz demokratycznego państwa, bez konieczności uwzględnienia innych okresów. Nie sposób uznać za właściwe i zgodne z zasadami państwa prawnego doliczenie mi okresu „służby na rzecz totalitarnego państwa” tylko po to, aby drastycznie obniżyć emeryturę za lata służby po 1990 r. samodzielnie wystarczającą do uzyskania świadczeń emerytalnych.

Przy czym, niekoniecznie wynika to z niekonstytucyjności noweli ustawy emerytalnej, co z nieprawidłowej jej interpretacji i stosowania. Art. 13 ust. 1 pkt 1c stanowi, że okresy służby na rzecz totalitarnego państwa, o której mowa w Art. 13b, traktuje się jako równorzędne ze służbą w Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służbie Kontrwywiadu Wojskowego, Służbie Wywiadu Wojskowego, Centralnym Biurze Antykorupcyjnym, Straży Granicznej, Biurze Ochrony Rządu, Państwowej Straży Pożarnej, Służbie Celnej, Służbie Celno-Skarbowej i w Służbie Więziennej na zasadach określonych w Art. 15c.
Przepis ten odnosi się wyłącznie do „okresów służby”, a nie do osób. Jest to szczególnie istotne, gdyż wskazuje na negatywną ocenę takiej służby, a nie konkretnych ludzi, którzy wprawdzie służbę tą pełnili, ale żadnej winy przypisać im nie można. Inaczej mówiąc, napiętnowany został określony rodzaj służby. Nie można jednak uznać, że osoby pełniące taką służbę zasługują wyłącznie na potępienie i późniejsze zasługi nie mają żadnego znaczenia, a ich służba po 1990 r. miała mniejszą wartość dla społeczeństwa.

Natomiast Art. 15c określa sposób wyliczenia emerytury „osobie, która pełniła służbę na rzecz totalitarnego państwa”, o której mowa w Art. 13b, i która pozostawała w służbie przed dniem 2 stycznia 1999 r. Jeżeli uznamy, iż celem przedmiotowej ustawy nie może być wymierzenie kary, to konieczne staje się zastosowanie wykładni zwężającej interpretatio restrictiva Art. 15c, a w szczególności określenia „osoba, która pełniła służbę na rzecz totalitarnego państwa”, gdyż wykładnia językowa staje się niewystarczająca.

Zatem, Art. 15c może znajdować bezpośrednie zastosowanie wyłącznie wobec tych osób, które bez zaliczenia służby wskazanej w Art. 13b, nie uzyskałyby 15-letniego okresu służby uprawniającego do emerytury policyjnej.
Natomiast osoby, które posiadają okresy służby, o której mowa w Art. 13b, ale jednocześnie posiadają ustalony ustawowo okres innej służby uprawniającej do uzyskania emerytury policyjnej, powinny mieć ją ustalaną na podstawie Art. 15 ustawy emerytalnej. Jednocześnie, zgodnie z jej Art. 13 ust. 1 pkt 1c w związku z Art. 15c ust. 1 pkt. 1, okresy „służby na rzecz totalitarnego państwa” należałoby pominąć przy takim wyliczeniu (przelicznik 0,0 %). Takie stosowanie przepisów ustawy znajduje uzasadnienie w wykładni celowościowej, funkcjonalnej i systemowej.

Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 12 czerwca 2015 r. w sprawie II CSK 518/14 stwierdził, iż odstępstwo od wykładni językowej dopuszcza się dopiero wtedy, gdy po jej zastosowaniu dochodziłoby do rażąco niesprawiedliwych, czy irracjonalnych wniosków. W uchwale Sądu Najwyższego z 20.06.2000 (I KZP 14/00, OSNKW 2000/7-8/59) odnajdujemy także uzasadnienie konieczności kreatywnej interpretacji przepisu i odstąpienia od jego literalnego sensu koniecznością zapewnienia zgodności wykładni przepisu z Konstytucją. Z taką sytuacją mamy do czynienia w przypadku Art. 15c, 22a i 24a ustawy emerytalnej.

Czytaj całość »

Kurs obsługi komputera

Obraz 2879

EUROPEJSKIE DROGI – radio Pomorza i Kujaw

Polecamy Państwu wysłuchanie audycji Wojciecha Sobocińskiego pt. "Europejskie drogi", które cyklicznie nadawane są w środy o 12,15 na antenie Polskiego Radia Pomorza i Kujaw. 

 

Czytaj całość »

Licznik odwiedzin

8610796
Obecnie stronę przegląda
88 użytkownik(-ów)
  • RSS RSS: Aktualności
  • RSS RSS: Komunikaty
  • UWAGA adresaci decyzji ZER MSWiA: Odwołanie MUSI być złożone w ciągu 30 dni! Wzory odwołań do Sądu Okręgowego w Warszawie znajdują się tutaj: http://www.janusz-zemke.pl/_poradnik/_news/18/2/4098/wzory_odwolan_do_wlasciwe.html lub na stronie Federacji SSM: https://www.fssm.pl/wzory-odwolan-od-decyzji-zer

Sonda

Jak PE powinien wpływać na przyszłość Europy?

Komentarz na gorąco...

Manewry Zapad 2017

– Analizuję na bieżąco to, co się zmienia w rosyjskiej armii i ona
w ostatnich latach bardzo podniosła swój poziom działania.
Ma coraz więcej nowoczesnego uzbrojenia, a kładziony
jest w niej silny nacisk na zdolność do manewru i przerzutu. Na  ćwiczenia Zapad 2017 skierowali jednostki z dość odległych rejonów. Uważam jednak, że w związku z tymi manewrami nic nam nie grozi. Nie wyobrażam sobie, by ćwiczenia te były przygotowaniem do ofensywy na któreś z państw NATO.

Powodów jest kilka. Podstawowy to taki, że Rosjanie musieliby się liczyć z odpowiedzią całego NATO, a w tym czasie sojusz prowadzi swoje manewry na Litwie i Łotwie. Duże ćwiczenia odbywają się
też w państwach nie należących do NATO, jak Szwecja i Finlandia. Zatem jakakolwiek próba ze strony Rosji spowodowałaby natychmiastową reakcję NATO, a sojusz na wschodniej flance ma duży potencjał.

Kolejny powód jest taki, że Rosja jest obecnie uwikłana w kilka bardzo poważnych konfliktów – przede wszystkim angażuje ją mocno to, co dzieje się na Ukrainie, bo tam przecież wspierają separatystów. Gdyby Rosjanie chcieli zaangażować się teraz w działania w kierunku zachodnim, utraciliby potencjał na Ukrainie. Wtedy ukraińska armia, która jest coraz lepsza, natychmiast przeprowadziłaby szturm na Donbas.

Trzecia sprawa to fakt, że Rosjanie coraz bardziej żyją piłkarskim
mundialem, który ma się u nich odbyć w 2018 r. To jest wielkie wydarzenie, także dla nich. Nie sądzę zatem, żeby chcieli sobie komplikować relacje z państwami zachodnimi, bo retorsje mogłyby zakończyć się bojkotem, a oni sobie na to pozwolić nie mogą.

Janusz Zemke,

19 wrzesnia 2017 r.

***

Czytaj całość »

GALERIA LAUREATÓW KONKURSÓW

Obraz 1243

FUNDACJA im. JERZEGO SZMAJDZIŃSKIEGO

Obraz 2950

Strona Komisji Europejskiej po polsku

* Funkcjonuje specjalna strona internetowa Komisji Europejskiej w języku polskim. Zapraszamy do korzystania z jej treści TUTAJ

Staże i wizyty naukowe
w Parlamencie Europejskim

Pragnąc wnieść swój wkład w rozwój edukacji europejskiej i szkolenie zawodowe oraz umożliwić obywatelom poznanie zasad funkcjonowania instytucji, Parlament Europejski oferuje różne rodzaje staży i „wizyt naukowych” w Sekretariacie Generalnym PE oraz w innych instytucjach europejskich.

Czytaj całość »

Kalendarz

21 Września 2017
Czwartek
Imieniny obchodzą: Bożydar, Hipolit i Mateusz
Do końca roku zostało
101 dni.

Ostatnia aktualizacja

0

Aktualności

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

"Wojsko w czasach zemsty i chaosu" – wywiad z Januszem Zemke

14.08.2017 Na łamach nr 33/2017 "Tygodnika Przegląd" ukazał się obszerny wywiad z posłem Januszem Zemke pt. "Wojsko w czasach zemsty i chaosu". Autorem wywiadu jest redaktor Robert Walenciak.

Wojsko w czasach zemsty i chaosu
Antoni Macierewicz uważa, że sam powinien decydować o wszystkim, co się dzieje w wojsku. A prezydentowi od tego wara


Święto Wojska Polskiego w tym roku będzie obchodzone w dziwnej atmosferze.
– Tego jeszcze w historii III RP nie było. Żeby minister zgłosił do awansu tak wielką grupę kandydatów, 46. I żeby prezydent odmówił, przeniósł nominacje na czas późniejszy. To kolejna odsłona wojny między szefem MON a prezydentem.

O co w niej chodzi? Konflikt między prezydentem a ministrem obrony trwa przynajmniej do roku. Świadczą o nim listy, które wymieniają.
– To niepojęte! My za czasów Aleksandra Kwaśniewskiego spotykaliśmy się z prezydentem raz na tydzień. A teraz, jak słyszę, prezydent z ministrem korespondują, a minister nie odpowiada na listy przez wiele miesięcy.

WOJNA O ARMIĘ

„W ocenie prezydenta trwające prace i brak uzgodnień dotyczących nowego systemu kierowania i dowodzenia Siłami Zbrojnymi RP nie stwarzają warunków do merytorycznej oraz uwzględniającej potrzeby armii oceny przedstawionych kandydatur do awansów generalskich”, brzmi komunikat Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
– Naczelną zasadą w wojsku jest odpowiedzialność jednoosobowa. Zawsze musi być jasne, kto dowodzi i kto za co ponosi odpowiedzialność. Obecny model systemu dowodzenia, wprowadzony w czasach PO, tego nie gwarantuje. Powoduje spory kompetencyjne. Dlatego w moim przekonaniu trzeba go zmienić, poprawić. Tylko że Antoni Macierewicz żadnego nowego rozwiązania na razie nie przedstawił. On jedynie zapowiada, że zmieni, ale nie wiadomo co i przede wszystkim nie wiadomo jak.

Minister Macierewicz chce dokonać zmiany struktury zarządzania wojskiem czy też jest ona pretekstem, by przyśpieszyć zmiany kadrowe?
– Sprawa jest bardzo poważna. To oczywiste, że Antoni Macierewicz chciał doprowadzić do hurtowego awansu bardzo dużej grupy generałów. Proszę zwrócić uwagę, co napisano w komunikacie MON po decyzji prezydenta Dudy. Że ci nowi generałowie są niezbędni, żeby przeprowadzić reformy w wojsku. A to oznacza, że obecni tej reformy nie przeprowadzą, czyli że są źli.

Możemy również przeczytać, że BBN było konsultowane w sprawach nowej struktury zarządzania.
– A jak te konsultacje wyglądały? Tego nie wiemy. Wiemy tylko, że minister nie ma ukończonego planu nowej struktury zarządzania i że chce awansować 46 nowych generałów. Prezydent odpowiada, że w obecnej chwili nie ma możliwości ocenić merytorycznie kandydatów. Co to znaczy? Przecież życiorysy kandydatów na generałów są znane. Chodzi więc raczej o to, że ma wątpliwości co do kwalifikacji wielu z nich.

Prezydent odrzucił wszystkich!
– W tej grupie na pewno są i tacy, którzy zasługują na awans. Na przykład szef Sztabu Generalnego gen. Leszek Surawski, który powinien mieć cztery gwiazdki chociażby z racji pełnionej służby. Spotyka się przecież z innymi natowskimi generałami i jeżeli nie ma czterech gwiazdek, a oni mają, to jest w gorszej sytuacji. W ten sposób go deprecjonujemy. Choć skoro na liście jest aż tylu kandydatów, z góry mogę zakładać, że w tej puli są tacy, którzy stopień generalski mieliby dostać „na skróty”. Że brakuje im kompetencji, ukończonych kursów.

HAK NA GENERAŁA

W państwie polskim zwierzchnikiem sił zbrojnych jest prezydent i jego Biuro Bezpieczeństwa Narodowego. Czy BBN jest skuteczne?
– BBN jest pasywne. Biuro zostało zdominowane przez MON. I tak naprawdę chyba dopiero teraz BBN i prezydent zaczynają odzyskiwać należne prezydentowi kompetencje.

Ofiarą tych starań padł gen. Kraszewski, dyrektor departamentu BBN, któremu Służba Kontrwywiadu Wojskowego odcięła dostęp do informacji niejawnych…
– Paskudna sprawa. Gen. Kraszewski jest w BBN dyrektorem Departamentu Zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi. To człowiek dobrze przygotowany, był dowódcą brygady, był na misji w Iraku, ma doktorat napisany w Akademii Obrony Narodowej. Nie jest przypadkową postacią. Ale, żeby wykonywać analizy dla prezydenta, musi mieć dopływ różnych materiałów. Tymczasem Służba Kontrwywiadu Wojskowego poinformowała go, że wszczęła wobec niego procedurę sprawdzającą, która ma to do siebie, że kiedy ją się zaczyna automatycznie takiej osobie nie można przekazywać żadnych materiałów od poufnych w górę. W ustawie o SKW zapisano, że procedura sprawdzająca powinna trwać trzy miesiące, ale jeśli są jakieś istotne przyczyny, może trwać dłużej. I nie określono, o ile dłużej – pół roku, rok, dwa lata.

W ten sposób odcięto gen. Kraszewskiego od informacji.
– SKW podlega bezpośrednio ministrowi. Wygląda to tak, że minister Macierewicz doszedł do wniosku, że skoro gen. Kraszewski krytykuje jego pomysły, to on mu pokaże i pozbawi kompetencji. Taka sytuacja nie zdarzyła się nigdy wcześniej. To oznacza, że szef MON prowadzi wojnę z prezydentem. Antoni Macierewicz uważa, że samodzielnie powinien decydować o wszystkim, co dzieje się w wojsku. A prezydentowi od tego wara.

Jak wyczytałem, powodem wdrożenia procedury sprawdzającej są jakieś uwagi dotyczące oświadczenia majątkowego generała.
– To szokujące! W normalnej sytuacji, jeżeli byłyby uwagi albo co do prezydenckiego ministra, albo co do jego dyrektora, to prezydent pierwszy powinien zostać o tym poinformowany. A tu cisza. Jak to rozumieć?

TRZY FAZY MINISTRA

Porozmawiajmy o obecnej armii. Gdy Antoni Macierewicz przejmował ministerstwo obrony, w wojsku mieliśmy 119 generałów. Teraz jest ich 68...
– To niestety szersze zjawisko. Nie dotyczy tylko generałów. Dla ekipy Macierewicza każdy, kto dostał awans od poprzedników, był przez nich dobrze widziany, z założenia stawał się człowiekiem podejrzanym. A jeżeli ktoś rozpoczynał służbę przed rokiem 1989, stawał się podejrzany w sposób szczególny. Te dwa lata nie były dla polskiego wojska dobre. Można by je określić krótko – że to czas chaosu i zemsty. Bo mamy chaos w zarządzaniu armią i zemstę wobec dużych grup oficerów i generałów.

Zemstę?
– A jak nazwać potraktowanie wszystkich osób, które starały się wyjaśniać przyczyny katastrofy smoleńskiej? Na nich się mszono, poniżano je. Zlikwidowano Akademię Obrony Narodowej, po to by się pozbyć stu kilkudziesięciu osób. A w jej miejsce utworzono nową placówkę – Akademię Sztuki Wojennej. Cel był jeden – zmienić kierownictwo, przyjąć tych, których chce się przyjąć.

Co to za ludzie, których Macierewicz promuje?
– Antoni Macierewicz rozłożył swoje działania na trzy fazy. Faza pierwsza – zachował część osób dobrze ocenianych w wojsku, z dorobkiem. Dlatego że trzeba było przygotować szczyt NATO w Warszawie i trzeba było przygotować bardzo duże ćwiczenia Anakonda 2016. Wiedział, że tego typu przedsięwzięcia mogą przygotować wyłącznie profesjonaliści. Dlatego przez jakiś czas ich tolerował. Ale po wykonaniu zadania ci ludzie odeszli. Na przykład gen. Gocuł czy gen. Różański. Oni są symbolem tej sytuacji. Teraz mamy kolejną fazę, która polega na gwałtownych awansach.

Kogo się awansuje?
– Mamy np. oficera, który pisał doktorat o „żołnierzach wyklętych” na Suwalszczyźnie, naprawdę nie miał żadnego doświadczenia bojowego, nie był na żadnej misji poza granicami Polski, nie dowodził żadną większą strukturą. Jego dorobek naukowy jest raczej o wymiarze historycznym niż wojskowym. Może by się nadawał do IPN. I tego oficera w krótkim czasie awansowano do stopnia generała i mianowano na stanowisko komendanta ASW. Ale moim zdaniem najpoważniejsza faza dopiero nas czeka.

Ta trzecia?
– Polegająca na tym, że do Wojsk Obrony Terytorialnej będzie przychodziło sporo ludzi po różnych skróconych szkołach oficerskich. Czyli ktoś kończy studia, jest silnie zmotywowany ideologicznie i idzie na przeszkolenie do szkoły oficerskiej. A po przeszkoleniu kierowany jest w stopniu podporucznika do obrony terytorialnej. Przypuszczam, że część będzie później bardzo szybko awansowała. Ludzie z Obrony Terytorialnej zaczną nasycać wojska operacyjne. Ta faza jest przed nami.

A nastąpi?
– Widzę różne ruchy w szkołach oficerskich. Zwiększono w nich liczbę miejsc dla absolwentów studiów cywilnych, żeby w przyśpieszonym trybie zostali oficerami. Nie w ciągu czterech-pięciu lat, ale w ciągu roku. I wydaje mi się, że to nie chodzi tylko o Obronę Terytorialną, lecz także o to, by ci ludzie za dwa–trzy lata poszli do wojsk operacyjnych.

CZAS WOJENNYCH AWANSÓW

Ile czasu wymaga wyszkolenie oficera?
– Normalnego oficera do podstawowych stopni kształci się w granicach czterech-pięciu lat. Poniżej czterech się nie da. I to nie jest przypadkowe. A tu mamy sytuację, że coraz więcej osób idzie na roczne kursy do szkół oficerskich i po 11 miesiącach już ma stopień, zostaje podporucznikiem.

A potem minister może awansować o dwa stopnie.
– Nastąpiła zmiana w ustawie o powszechnym obowiązku obronnym. Zapisano w niej, że można awansować na stanowisko wyższe o dwa stopnie wojskowe, a w szczególnie uzasadnionych przypadkach minister może podjąć decyzję o jeszcze szybszym awansie. W gruncie rzeczy może każdego awansować na każde stanowisko.

Mówiliśmy o kursach w szkołach oficerskich. Dodajmy więc, że w Akademii Sztuki Wojennej otwarte zostały kursy dla generałów.

– Jak słyszałem – przyśpieszone i sobotnio-niedzielne. Wcześniej, żeby dostać stopień generała, trzeba było ukończyć studia strategiczne w Akademii Obrony Narodowej. Na te studia co roku przyjmowano ok. 20 osób. Szkolenie trwało wiele miesięcy, na ten czas słuchaczy zwalniano z pełnienia obowiązków w wojsku. Musieli się skoncentrować tylko na nauce, na dokształcaniu się na bardzo wysokim poziomie. A teraz, jak słyszę, można takie kursy zaliczać eksternistycznie.

Jak w takich okolicznościach wojsko może funkcjonować?
– Wojsko cechuje się dużą inercją, to duża struktura. Dzisiaj większość stara się robić swoje, nie wypowiadać się w sprawach szerszych. Jest też część zafascynowana nową władzą, bo ta władza daje możliwość awansu w nadzwyczajnym trybie. Czytałem wywiad z gen. Wiesławem Kukułą, który został dowódcą Wojsk Obrony Terytorialnej. Mówił, że jak się spotykają z kolegami prywatnie, to pierwszy toast piją za Antoniego Macierewicza. Są też ci, którzy mają poczucie narastającej krzywdy – ktoś dowodził kolejnymi jednostkami, wyjeżdżał na misje, ryzykował życie, uczył się w Polsce i za granicą, a dziś jest traktowany jak żołnierz drugiego sortu.

28 lat po odejściu Polski Ludowej?
– O, tak! Zgodnie z koncepcją PiS komunizm był jeszcze długo po roku 1989. Potem, jak rządziła PO z PSL, to był postkomunizm, osiem lat. I dopiero teraz, od roku 2015 zaczyna się prawdziwa, wolna i niepodległa Polska. I to się oczywiście przekłada na stosunek do żołnierzy.

CZTERY ŁODZIE PODWODNE

Jeżeli z wojska zostało wypchniętych wielu generałów, którzy uczestniczyli w misjach, którzy współpracowali z NATO, to chyba NATO może się poczuć zaniepokojone osłabieniem sojuszniczej armii.
– Myślę, że najważniejsze osoby w NATO mają dobrą wiedzę o tym, co się dzieje w Polsce. Pamiętajmy, że kilkadziesiąt państw ma w Warszawie ataszaty...

I nic…
– Nie ma obyczaju, toczenia publicznych debat o kondycji poszczególnych armii. Natomiast jednego jestem pewien, znając nie najgorzej zasady współdziałania międzynarodowego – że wszystko to powoduje dużą ostrożność w kontaktach z polskim MON.

Rzeczywiście, Antoni Macierewicz praktycznie w ogóle nie spotyka się z ministrami obrony państw NATO, nie przypominam sobie, by spotkał się z sekretarzem obrony USA. Na tle poprzedników to się rzuca w oczy. Z punktu widzenia dziennikarza rzuca się w oczy również paplanina ministra, który ciągle coś obiecuje w uzbrojeniu.
– Po pierwsze, zaczęło się od tego, że w dość istotny sposób zmienia się doktryna obronna Polski. Obecne kierownictwo MON mówi wprost, że celem jest przygotowanie się na ewentualny atak Rosji. Przyjęto, że Rosja z jakichś przyczyn, nie do końca dla mnie jasnych, zaatakuje Polskę. Skoro przyjęto takie założenie, jego konsekwencją są próby przeprowadzenia różnych zmian. Próbuje się budować jednostki na wschodzie kraju. Po drugie, mamy próby (celowo używam słowa – próby) zmiany uzbrojenia. Oprócz uzbrojenia o charakterze defensywnym – np. temu służy obrona powietrzna – MON chce wprowadzić różne systemy rażenia na dalsze odległości. To znaczy, nową artylerię rakietową o zasięgu kilkuset kilometrów, nowe śmigłowce uderzeniowe, nowe generacje pocisków manewrujących. Łącznie z takim pomysłem, żebyśmy mieli okręty podwodne, z których będzie można te pociski odpalać…

Macierewicz ma więc założenie, o doktrynalnym charakterze, że Rosja ma zamiar zaatakować Polskę i próbuje na nie znaleźć odpowiedź...
– Tylko że tą odpowiedzią jest chaos. Weźmy marynarkę wojenną. Najpierw była koncepcja, że koncentrujemy się na okrętach nawodnych. Ale zaraz potem MON to sprostowało – jakie nawodne, podwodne! I to aż cztery. Takie, które będą zdolne do odpalania rakiet na ponad tysiąc kilometrów. I zgodnie z tezą, że mamy budować w Polsce – postanowiono, że te łodzie powstaną w polskich stoczniach. A to, że Polska nigdy okrętów podwodnych nie budowała – nie ma większego znaczenia.

Czy w związku z tymi planami coś się dzieje? Ogłoszono przetarg itp.?
– Nie. Nic się nie dzieje. Na razie – jak to się ładnie mówi – prowadzone są rozmowy. Z Niemcami, Francuzami i Szwedami. Ale żadnych decyzji nie ma. Następna sprawa – śmigłowce. Najpierw najważniejsze były śmigłowce o charakterze wielozadaniowym, Caracale. Potem była teza, że od wielozadaniowych ważniejsze są śmigłowce dla jednostek specjalnych i do morskiego ratownictwa. Mieliśmy kupić osiem jednych i osiem drugich. To szybko zarzucono, dziś się mówi, że najpierw musimy kupić śmigłowce szturmowe. Najlepiej kilkadziesiąt. Bo to robi wrażenie.

WUNDERWAFFE MACIEREWICZA

A
jakieś przetargi za tym poszły? Czy to tylko dwa lata gadania?
– Nic mi nie wiadomo o ogłoszeniu przetargu na śmigłowce szturmowe. Patrioty! Cały czas się mówi, że musimy zbudować nowoczesną obronę powietrzną kraju. I to jest priorytet. Odbywały się wokół tego różne spektakle polityczne i propagandowe. Nawet w noc, przed przylotem prezydenta Trumpa podpisano jakiś list intencyjny. A jakie są twarde fakty? Takie, że w stosunku do kalendarza, który MON przedstawiło dwa lata temu, opóźnienie w budowie tarczy antyrakietowej wynosi już 4 lata! Pierwsze baterie, które miały być w Polsce w roku 2018, będą najwcześniej, jeśli szybko zawrzemy umowę – w roku 2022. O pozostałych w ogóle nie ma co mówić.

A drony? Minister Macierewicz zapowiadał, że to będzie nasza superbroń.
– Są różne jego zapowiedzi. Najpierw wojsko miało kupić tysiąc małych dronów dla Wojsk Obrony Terytorialnej. Potem duże drony, do atakowania, takie, które mogłyby zrzucać bomb. Potem to się znów zmieniło. A dronów nie ma.

Gada się i nic poza tym.
– Minister ratuje się, mówiąc tak: przedtem, nie dość, że pieniądze na wojsko były za małe, to jeszcze MON ich nie wykorzystywało, oddawało ministrowi finansów miliardy niewykorzystanych złotych. A ja – mówi – wydaję wszystko. Ale to wydawanie wszystkiego oznacza, że większość środków jest przekazana jako zaliczka przemysłowi. Czyli MON wzięło na siebie obowiązek kredytowania przemysłu.

Polskiego?
– Armatohaubica Krab – zadatkowane na nią pieniądze idą do poddostawców. Do producenta podwozia z Korei Południowej i producenta wieży z Wielkiej Brytanii. W przemyśle zbrojeniowym również nastąpiła głęboka czystka. Jakie są efekty? Ten przemysł robi się autarkiczny, zamiera. Liczy tylko na kontrakty MON. Nie ma bodźca do kooperacji ani eksportu.

MON chciałoby najnowocześniejszych technologii w związku z tarczą antyrakietową…
– 12 lipca MON wysłał do Amerykanów pismo, w którym żąda dostępu do 12 najnowocześniejszych technologii, związanych z budową tarczy antyrakietowej. I to w tonie ultimatum: jeżeli nie otrzymamy dostępu, zrywamy negocjacje. Pismo jest po polsku. Na razie odpowiedź nie przyszła.

A ten pociąg pancerny, który MON chce zamówić?
– Już nawet nie chcę mówić, kto miał takie pociągi pancerne. Przecież, gdyby taki pociąg dowodzenia powstał, natychmiast stałby się jednym z głównych celów. I po pierwszych pięciu minutach konfliktu przestałby istnieć. Z wojskowego punktu widzenia to pieniądze wyrzucone w błoto.

Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał: Robert Walenciak
Przegląd nr 33/14–20.08.2017