Janusz Zemke
Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.
Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.

GALERIE FOTO

Obraz 4881

Uważam, że...

Transport kolejowy i wodny wymaga rozwoju w Europie

– Sytuacja w Unii Europejskiej dotycząca przepustowości transportu jest niestety z roku na rok gorsza. Wynika to z coraz częstszego, swobodnego przemieszczania się obywateli wewnątrz Unii Europejskiej oraz ze wzrostu skali transportu towarów.

Odzwierciedla to coroczny wzrost produkcji, zauważalny zwłaszcza w ostatnich trzech latach oraz rozbudowa powiazań kooperacyjnych.

Jedynym skutecznym sposobem przełamania problemów komunikacyjnych jest wprowadzenie efektywnego i zintegrowanego europejskiego obszaru transportu. Szczególnie ważne byłoby rozszerzenie usług kolejowych oraz żeglugi śródlądowej.

Prawdziwy, wspólny europejski rynek usług kolejowych wymaga jego otwarcia na konkurencję, zintegrowanego zarządzania korytarzami transportu towarów oraz niedyskryminacyjnego dostępu do infrastruktury kolejowej.

Niedocenianym nadal rodzajem transportu jest żegluga śródlądowa. W jej rozwoju tkwią nadal bardzo duże rezerwy, których uwolnienie wymagałoby likwidacji licznych barier technicznych, organizacyjnych i prawnych. Jest to bowiem najbardziej efektywny ekonomicznie i społecznie rodzaj transportu, którego dodatkowym walorem jest korzystny wpływ na ochronę środowiska naturalnego.

Zwróciłem uwagę na powyższe problemy podczas majowych obrad Parlamentu Europejskiego w Brukseli.

Janusz Zemke

Bruksela,

2 maja 2018 r.

***

Czytaj całość »

GALERIA STAŻYSTÓW POSŁA J. ZEMKE

Obraz 646

Polska Prezydencja w Radzie UE

1 stycznia 2012 r. po raz siódmy w historii prezydencję w Radzie Unii Europejskiej przejęła DANIA. Tym samym zakończyło się, sprawowane od 1 lipca 2011 roku polskie przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej.

Czytaj całość »

Pobierz Adobe Flash Player by odtworzyć animację.

W UNII EUROPEJSKIEJ

* W UE na jednego emeryta pracuje teraz czterech Europejczyków. W 2020 r. będzie ich pięciu, a w 2060 r. tylko dwoje.

* Średni wiek przejścia na emeryturę w 2010 r. to 61,4 lata.

* Przewidywana dziś długość życia mężczyzn to 76 lat, kobiet - 82. W 2060 r. będzie to już 84 lata dla mężczyzn i 89 lat dla kobiet.

* Odsetek liczby osób pracujących w porównaniu do liczby osób powyżej 75 roku życia wzrośnie z 25,4 proc. dziś do 53,5 proc. w 2060 r.

* W 2060 r. wydatki publiczne związane ze starzejącym się społeczeństwem będą wynosić już 4,75 proc. PKB, a wydatki związane z emeryturami 2,4 proc. PKB.

Czytaj całość »

Internauci piszą...

Skargi do Komisji Europejskiej

Szanowny Panie Pośle.
Jestem emerytowanym funkcjonariuszem, objętym tą nieszczęsną ustawą dezubekizacyjną. (...)
W związku z podejmowanymi przez Pana, panią K. Łybacką i B. Liberadzkim działaniami – w naszym środowisku powstają różne pomysły, aby wesprzeć Państwa działanie.
Rzecz w tym, iż w mojej ocenie, trzeba najpierw z Panem uzgodnić czy takie amatorskie działania mają sens, czy nie zaszkodzą, a dopiero potem je realizować.
Aktualnie inicjowana jest akcja pisania skarg do PE, korzystając z formularza internetowego.
Czy w Pana ocenie DZIŚ, powinniśmy takie skargi pisać?
Czy mamy na Pana ręce przesyłać grupowe zestawienia kto taką skargę napisał?

Czy możemy i powinniśmy pisać informacje do pani komisarz Marianne Thyssen? Mógłbym wspólnie z kolegami z Polski podjąć się organizacji zbiorowych wystąpień, np. osób mających po 1000 zl emerytury brutto, posiadających na utrzymaniu niepełnosprawnego męża, dziecko, którym w związku z tym, że mają emeryturę nie przysługuje pensja 1440 zl, jaka otrzymują ci, co się opiekują
niepełnosprawnymi, ale zrezygnują z pracy.

Ewentualnie o czym napisać do pani komisarz, co będzie efektywniejsze listy, e-maile indywidualne, a może z podpisami ale zbiorowe?
Serdecznie proszę o Pana wskazówki i dziękuję za dotychczasowe wsparcie.

Z poważaniem
(dane adresowe do wiadomości posła J. Zemke), 10 maja 2018 r.

***
Odpowiedź posła Janusza Zemke:


W związku z Pana pytaniami proponuję, by kierować nadal skargi do Pani Komisarz M. Thyssen - zarówno indywidualne, jak i zbiorowe. Jest rzeczą istotną, by Komisja Europejska miała nieustanną świadomość, że należy w Polsce rozwiązać problem osób, którym niesłusznie, drastycznie ograniczono świadczenia emerytalne i rentowe.
Nawiązując do Pana pytań, sugeruję, by skargi do Komisji Europejskiej miały charakter indywidualny i były składane za pośrednictwem oficjalnego formularza elektronicznego na stronie Komisji Europejskiej.

Proponuję także, by akcję tę skoordynować z Federacją Stowarzyszeń Służb Mundurowych (fssm.pl), która podejmuje w tym zakresie szereg inicjatyw.

Janusz Zemke

Bruksela, 15 maja 2018 r.

***

Czytaj całość »

Kurs obsługi komputera

Obraz 2935

EUROPEJSKIE DROGI – radio Pomorza i Kujaw

Polecamy Państwu wysłuchanie audycji Wojciecha Sobocińskiego pt. "Europejskie drogi", które cyklicznie nadawane są w środy o 12,15 na antenie Polskiego Radia Pomorza i Kujaw. 

 

Czytaj całość »

Licznik odwiedzin

10647560
Obecnie stronę przegląda
72 użytkownik(-ów)
  • RSS RSS: Aktualności
  • RSS RSS: Komunikaty
  • UWAGA członkowie grupy ZEMKE TEAM! 12 maja br. w Warszawie poseł Janusz Zemke wylosował dwa kolejne adresy e-mail sposród członków ZEMKE TEAM, których właścicieli zaprosi na wyjazd studyjny do Brukseli w dniach 22-26 czerwca 2018 r. Są to adresy: halina.baranowicz@...com oraz ejeli@...pl Gratulujemy!

Sonda

Jak PE powinien wpływać na przyszłość Europy?

Komentarz na gorąco...

Prawa żołnierzy w Unii Europejskiej

– Podczas wysłuchania na posiedzeniu Komisji SEDE w Parlamencie Europejskim 15 maja br. na temat "Praw żołnierzy w krajach członkowskich Unii Europejskiej" był obecny przewodniczący Europejskiej Organizacji Związków Żołnierzy (EUROMIL) Emmanuel JACOB. Ja zabrałem głos, mówiąc o różniących się od innych krajów, prawach polskich żołnierzy i tych, którzy zakończyli już służbę w armii.

Uznałem, że punktem wyjścia tej dyskusji w PE powinna być teza, że żołnierz to także obywatel. Natomiast problem polega na tym, że w państwach unijnych - jeżeli temu się dokładniej przyjrzeć - to żołnierze mają zupełnie różne prawa. Są państwa, gdzie mogą oni tworzyć związki zawodowe, ale ja, jako poseł z Polski wiem, że w Polsce żołnierz dopóki służy nie może tworzyć związku zawodowego, a przykładowo funkcjonariusz policji ma do tego prawo.

Jeżeli tak jest i żołnierz będąc w trakcie służby, nie może być członkiem ani żadnej partii, ani też żadnego związku, to szczególna rola przypada instytucjom, które się wypowiadają za żołnierzy i w ich imieniu, w warunkach Polski jest to Rzecznik Praw Obywatelskich.

Pragnąłem zwrócić uwagę na aspekt, który się tam nie pojawił. Otóż te różnice w trakcie służby mogą być i są często bardzo dotkliwe. Moim zdaniem, bardzo dotkliwą krzywdą i różnicą jest to, co się dzieje w Polsce, gdzie jakoby prawa żołnierza, czy też potem emeryta po zakończeniu jego służby w wojsku, zależą od tego, kiedy on tę służbę zaczął.

Po rewolucji 1990 r., która miała miejsce w Polsce i na szczęście była rewolucją pokojową – jeżeli ktoś zaczął służbę po 90-tym roku, to ma prawa wszelkie, a jak miał pecha i urodził się wcześniej, skończył szkołę oficerską kilka lat wcześniej, to niestety, części tych praw nie ma.

Wraz z przejściem na emeryturę ci żołnierze tworzą różne związki i stowarzyszenia, ale nie mają prawa wejścia do jednostek, a jak umierają, to żadna asysta wojskowa im nie przysługuje! Miałem na świeżo w pamięci niedawny pogrzeb gen. dyw. Zbigniewa Blechmana, długoletniego dowódcy Pomorskiego Okręgu Wojskowego w Bydgoszczy, gdzie nie dano zgody choćby na wojskową asystę.

Dlaczego o tym mówiłem? Ponieważ jest to dotkliwy problem polityczny oraz społeczny.

Apeluję, abyśmy głośno protestowali, kiedy żołnierzy oraz funkcjonariuszy dzieli się i różnicuje li tylko ze względu na moment, w którym rozpoczęli swoją służbę. Nie ciąży na nich żadna wina, nie byli karani, ale ten moment jest zbyt często czynnikiem dyskryminującym.

Prosiłem obecnych na wysłuchaniu w PE, aby w swoich pracach i wypowiedziach – ja wiem, że EUROMIL zna ten polski problem – zwracali uwagę na ten aspekt, ponieważ zaczynamy mieć podział na żołnierzy i funkcjonariuszy li tylko ze względu na moment rozpoczęcia służby.

W odpowiedziach na głosy w dyskusji, do mojego wystąpienia odniósł się Emmanuel Jacob, przewodniczący Europejskiej Organizacji Związków Żołnierzy (EUROMIL):

"– Bardzo cieszę, że wypowiedział się Pan, Panie Zemke, w imieniu Polski, i że akceptuje Pan fakt, iż żołnierze są obywatelami umundurowanymi, i że poszczególne prawa w państwach członkowskich są problematyczne.

Mówiliśmy o związkach zawodowych, o zrzeszaniu się żołnierzy w Polsce, ale jest również problem dyskusji o systemie emerytalnym, zdajemy sobie z tego sprawę. Staramy się śledzić wydarzenia na bieżąco i kontaktujemy się z polskimi stowarzyszeniami, a także obrońcami praw człowieka oraz Rzecznikiem Praw Obywatelskich, który z uwagą śledzi to, co się dzieje oraz to, co Państwo robią w Parlamencie Europejskim.

Pragnę powiązać to, w jaki sposób personel wojskowy jest reprezentowany w polskim wojsku i tam także widzimy problemy dla danych stowarzyszeń, które powinny bronić tego personelu wojskowego, aby dobrze działały, ponieważ w dużej mierze są one zależne od dobrej woli rządu oraz od wojska.

Tak więc automatycznie blokujemy głos oraz sposób wyrażania przedstawicieli wojska. Powinniśmy kontynuować ten kierunek, to jest nieakceptowalne, żeby personel wojskowy - tak jak w Państwa przypadku tyle lat po transformacji i bez sytuacji, w której ktoś popełnił przestępstwo – traci część swojej emerytury, tylko dlatego, że byli na jakimś stanowisku w danym momencie historycznym.

Nie pomogę państwu mówiąc, że Polska nie jest sama, ten sam problem mamy w Czechach i to już od wielu lat. Tam także staramy się otworzyć na nowo tę dyskusję, a obecny rząd nie chce z nami na ten temat rozmawiać.".

Myślę, że w ten sposób udało się nagłośnić problemy występujące w Polsce i zainteresować nimi odpowiednie europejskie gremia.

Janusz Zemke

Bruksela,

17 maja 2018 r.

Czytaj całość »

GALERIA LAUREATÓW KONKURSÓW

Obraz 1249

FUNDACJA im. JERZEGO SZMAJDZIŃSKIEGO

Obraz 1325

Strona Komisji Europejskiej po polsku

* Funkcjonuje specjalna strona internetowa Komisji Europejskiej w języku polskim. Zapraszamy do korzystania z jej treści TUTAJ

Staże i wizyty naukowe
w Parlamencie Europejskim

Pragnąc wnieść swój wkład w rozwój edukacji europejskiej i szkolenie zawodowe oraz umożliwić obywatelom poznanie zasad funkcjonowania instytucji, Parlament Europejski oferuje różne rodzaje staży i „wizyt naukowych” w Sekretariacie Generalnym PE oraz w innych instytucjach europejskich.

Czytaj całość »

Kalendarz

20 Maja 2018
Niedziela
Imieniny obchodzą: Wiktoria, Bazyli i Teodor
Do końca roku zostało
225 dni.

Ostatnia aktualizacja

0

Aktualności

Wersja PDF Powiadom znajomego Drukuj

"Wojsko w czasach zemsty i chaosu" – wywiad z Januszem Zemke

14.08.2017 Na łamach nr 33/2017 "Tygodnika Przegląd" ukazał się obszerny wywiad z posłem Januszem Zemke pt. "Wojsko w czasach zemsty i chaosu". Autorem wywiadu jest redaktor Robert Walenciak.

Wojsko w czasach zemsty i chaosu
Antoni Macierewicz uważa, że sam powinien decydować o wszystkim, co się dzieje w wojsku. A prezydentowi od tego wara


Święto Wojska Polskiego w tym roku będzie obchodzone w dziwnej atmosferze.
– Tego jeszcze w historii III RP nie było. Żeby minister zgłosił do awansu tak wielką grupę kandydatów, 46. I żeby prezydent odmówił, przeniósł nominacje na czas późniejszy. To kolejna odsłona wojny między szefem MON a prezydentem.

O co w niej chodzi? Konflikt między prezydentem a ministrem obrony trwa przynajmniej do roku. Świadczą o nim listy, które wymieniają.
– To niepojęte! My za czasów Aleksandra Kwaśniewskiego spotykaliśmy się z prezydentem raz na tydzień. A teraz, jak słyszę, prezydent z ministrem korespondują, a minister nie odpowiada na listy przez wiele miesięcy.

WOJNA O ARMIĘ

„W ocenie prezydenta trwające prace i brak uzgodnień dotyczących nowego systemu kierowania i dowodzenia Siłami Zbrojnymi RP nie stwarzają warunków do merytorycznej oraz uwzględniającej potrzeby armii oceny przedstawionych kandydatur do awansów generalskich”, brzmi komunikat Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
– Naczelną zasadą w wojsku jest odpowiedzialność jednoosobowa. Zawsze musi być jasne, kto dowodzi i kto za co ponosi odpowiedzialność. Obecny model systemu dowodzenia, wprowadzony w czasach PO, tego nie gwarantuje. Powoduje spory kompetencyjne. Dlatego w moim przekonaniu trzeba go zmienić, poprawić. Tylko że Antoni Macierewicz żadnego nowego rozwiązania na razie nie przedstawił. On jedynie zapowiada, że zmieni, ale nie wiadomo co i przede wszystkim nie wiadomo jak.

Minister Macierewicz chce dokonać zmiany struktury zarządzania wojskiem czy też jest ona pretekstem, by przyśpieszyć zmiany kadrowe?
– Sprawa jest bardzo poważna. To oczywiste, że Antoni Macierewicz chciał doprowadzić do hurtowego awansu bardzo dużej grupy generałów. Proszę zwrócić uwagę, co napisano w komunikacie MON po decyzji prezydenta Dudy. Że ci nowi generałowie są niezbędni, żeby przeprowadzić reformy w wojsku. A to oznacza, że obecni tej reformy nie przeprowadzą, czyli że są źli.

Możemy również przeczytać, że BBN było konsultowane w sprawach nowej struktury zarządzania.
– A jak te konsultacje wyglądały? Tego nie wiemy. Wiemy tylko, że minister nie ma ukończonego planu nowej struktury zarządzania i że chce awansować 46 nowych generałów. Prezydent odpowiada, że w obecnej chwili nie ma możliwości ocenić merytorycznie kandydatów. Co to znaczy? Przecież życiorysy kandydatów na generałów są znane. Chodzi więc raczej o to, że ma wątpliwości co do kwalifikacji wielu z nich.

Prezydent odrzucił wszystkich!
– W tej grupie na pewno są i tacy, którzy zasługują na awans. Na przykład szef Sztabu Generalnego gen. Leszek Surawski, który powinien mieć cztery gwiazdki chociażby z racji pełnionej służby. Spotyka się przecież z innymi natowskimi generałami i jeżeli nie ma czterech gwiazdek, a oni mają, to jest w gorszej sytuacji. W ten sposób go deprecjonujemy. Choć skoro na liście jest aż tylu kandydatów, z góry mogę zakładać, że w tej puli są tacy, którzy stopień generalski mieliby dostać „na skróty”. Że brakuje im kompetencji, ukończonych kursów.

HAK NA GENERAŁA

W państwie polskim zwierzchnikiem sił zbrojnych jest prezydent i jego Biuro Bezpieczeństwa Narodowego. Czy BBN jest skuteczne?
– BBN jest pasywne. Biuro zostało zdominowane przez MON. I tak naprawdę chyba dopiero teraz BBN i prezydent zaczynają odzyskiwać należne prezydentowi kompetencje.

Ofiarą tych starań padł gen. Kraszewski, dyrektor departamentu BBN, któremu Służba Kontrwywiadu Wojskowego odcięła dostęp do informacji niejawnych…
– Paskudna sprawa. Gen. Kraszewski jest w BBN dyrektorem Departamentu Zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi. To człowiek dobrze przygotowany, był dowódcą brygady, był na misji w Iraku, ma doktorat napisany w Akademii Obrony Narodowej. Nie jest przypadkową postacią. Ale, żeby wykonywać analizy dla prezydenta, musi mieć dopływ różnych materiałów. Tymczasem Służba Kontrwywiadu Wojskowego poinformowała go, że wszczęła wobec niego procedurę sprawdzającą, która ma to do siebie, że kiedy ją się zaczyna automatycznie takiej osobie nie można przekazywać żadnych materiałów od poufnych w górę. W ustawie o SKW zapisano, że procedura sprawdzająca powinna trwać trzy miesiące, ale jeśli są jakieś istotne przyczyny, może trwać dłużej. I nie określono, o ile dłużej – pół roku, rok, dwa lata.

W ten sposób odcięto gen. Kraszewskiego od informacji.
– SKW podlega bezpośrednio ministrowi. Wygląda to tak, że minister Macierewicz doszedł do wniosku, że skoro gen. Kraszewski krytykuje jego pomysły, to on mu pokaże i pozbawi kompetencji. Taka sytuacja nie zdarzyła się nigdy wcześniej. To oznacza, że szef MON prowadzi wojnę z prezydentem. Antoni Macierewicz uważa, że samodzielnie powinien decydować o wszystkim, co dzieje się w wojsku. A prezydentowi od tego wara.

Jak wyczytałem, powodem wdrożenia procedury sprawdzającej są jakieś uwagi dotyczące oświadczenia majątkowego generała.
– To szokujące! W normalnej sytuacji, jeżeli byłyby uwagi albo co do prezydenckiego ministra, albo co do jego dyrektora, to prezydent pierwszy powinien zostać o tym poinformowany. A tu cisza. Jak to rozumieć?

TRZY FAZY MINISTRA

Porozmawiajmy o obecnej armii. Gdy Antoni Macierewicz przejmował ministerstwo obrony, w wojsku mieliśmy 119 generałów. Teraz jest ich 68...
– To niestety szersze zjawisko. Nie dotyczy tylko generałów. Dla ekipy Macierewicza każdy, kto dostał awans od poprzedników, był przez nich dobrze widziany, z założenia stawał się człowiekiem podejrzanym. A jeżeli ktoś rozpoczynał służbę przed rokiem 1989, stawał się podejrzany w sposób szczególny. Te dwa lata nie były dla polskiego wojska dobre. Można by je określić krótko – że to czas chaosu i zemsty. Bo mamy chaos w zarządzaniu armią i zemstę wobec dużych grup oficerów i generałów.

Zemstę?
– A jak nazwać potraktowanie wszystkich osób, które starały się wyjaśniać przyczyny katastrofy smoleńskiej? Na nich się mszono, poniżano je. Zlikwidowano Akademię Obrony Narodowej, po to by się pozbyć stu kilkudziesięciu osób. A w jej miejsce utworzono nową placówkę – Akademię Sztuki Wojennej. Cel był jeden – zmienić kierownictwo, przyjąć tych, których chce się przyjąć.

Co to za ludzie, których Macierewicz promuje?
– Antoni Macierewicz rozłożył swoje działania na trzy fazy. Faza pierwsza – zachował część osób dobrze ocenianych w wojsku, z dorobkiem. Dlatego że trzeba było przygotować szczyt NATO w Warszawie i trzeba było przygotować bardzo duże ćwiczenia Anakonda 2016. Wiedział, że tego typu przedsięwzięcia mogą przygotować wyłącznie profesjonaliści. Dlatego przez jakiś czas ich tolerował. Ale po wykonaniu zadania ci ludzie odeszli. Na przykład gen. Gocuł czy gen. Różański. Oni są symbolem tej sytuacji. Teraz mamy kolejną fazę, która polega na gwałtownych awansach.

Kogo się awansuje?
– Mamy np. oficera, który pisał doktorat o „żołnierzach wyklętych” na Suwalszczyźnie, naprawdę nie miał żadnego doświadczenia bojowego, nie był na żadnej misji poza granicami Polski, nie dowodził żadną większą strukturą. Jego dorobek naukowy jest raczej o wymiarze historycznym niż wojskowym. Może by się nadawał do IPN. I tego oficera w krótkim czasie awansowano do stopnia generała i mianowano na stanowisko komendanta ASW. Ale moim zdaniem najpoważniejsza faza dopiero nas czeka.

Ta trzecia?
– Polegająca na tym, że do Wojsk Obrony Terytorialnej będzie przychodziło sporo ludzi po różnych skróconych szkołach oficerskich. Czyli ktoś kończy studia, jest silnie zmotywowany ideologicznie i idzie na przeszkolenie do szkoły oficerskiej. A po przeszkoleniu kierowany jest w stopniu podporucznika do obrony terytorialnej. Przypuszczam, że część będzie później bardzo szybko awansowała. Ludzie z Obrony Terytorialnej zaczną nasycać wojska operacyjne. Ta faza jest przed nami.

A nastąpi?
– Widzę różne ruchy w szkołach oficerskich. Zwiększono w nich liczbę miejsc dla absolwentów studiów cywilnych, żeby w przyśpieszonym trybie zostali oficerami. Nie w ciągu czterech-pięciu lat, ale w ciągu roku. I wydaje mi się, że to nie chodzi tylko o Obronę Terytorialną, lecz także o to, by ci ludzie za dwa–trzy lata poszli do wojsk operacyjnych.

CZAS WOJENNYCH AWANSÓW

Ile czasu wymaga wyszkolenie oficera?
– Normalnego oficera do podstawowych stopni kształci się w granicach czterech-pięciu lat. Poniżej czterech się nie da. I to nie jest przypadkowe. A tu mamy sytuację, że coraz więcej osób idzie na roczne kursy do szkół oficerskich i po 11 miesiącach już ma stopień, zostaje podporucznikiem.

A potem minister może awansować o dwa stopnie.
– Nastąpiła zmiana w ustawie o powszechnym obowiązku obronnym. Zapisano w niej, że można awansować na stanowisko wyższe o dwa stopnie wojskowe, a w szczególnie uzasadnionych przypadkach minister może podjąć decyzję o jeszcze szybszym awansie. W gruncie rzeczy może każdego awansować na każde stanowisko.

Mówiliśmy o kursach w szkołach oficerskich. Dodajmy więc, że w Akademii Sztuki Wojennej otwarte zostały kursy dla generałów.

– Jak słyszałem – przyśpieszone i sobotnio-niedzielne. Wcześniej, żeby dostać stopień generała, trzeba było ukończyć studia strategiczne w Akademii Obrony Narodowej. Na te studia co roku przyjmowano ok. 20 osób. Szkolenie trwało wiele miesięcy, na ten czas słuchaczy zwalniano z pełnienia obowiązków w wojsku. Musieli się skoncentrować tylko na nauce, na dokształcaniu się na bardzo wysokim poziomie. A teraz, jak słyszę, można takie kursy zaliczać eksternistycznie.

Jak w takich okolicznościach wojsko może funkcjonować?
– Wojsko cechuje się dużą inercją, to duża struktura. Dzisiaj większość stara się robić swoje, nie wypowiadać się w sprawach szerszych. Jest też część zafascynowana nową władzą, bo ta władza daje możliwość awansu w nadzwyczajnym trybie. Czytałem wywiad z gen. Wiesławem Kukułą, który został dowódcą Wojsk Obrony Terytorialnej. Mówił, że jak się spotykają z kolegami prywatnie, to pierwszy toast piją za Antoniego Macierewicza. Są też ci, którzy mają poczucie narastającej krzywdy – ktoś dowodził kolejnymi jednostkami, wyjeżdżał na misje, ryzykował życie, uczył się w Polsce i za granicą, a dziś jest traktowany jak żołnierz drugiego sortu.

28 lat po odejściu Polski Ludowej?
– O, tak! Zgodnie z koncepcją PiS komunizm był jeszcze długo po roku 1989. Potem, jak rządziła PO z PSL, to był postkomunizm, osiem lat. I dopiero teraz, od roku 2015 zaczyna się prawdziwa, wolna i niepodległa Polska. I to się oczywiście przekłada na stosunek do żołnierzy.

CZTERY ŁODZIE PODWODNE

Jeżeli z wojska zostało wypchniętych wielu generałów, którzy uczestniczyli w misjach, którzy współpracowali z NATO, to chyba NATO może się poczuć zaniepokojone osłabieniem sojuszniczej armii.
– Myślę, że najważniejsze osoby w NATO mają dobrą wiedzę o tym, co się dzieje w Polsce. Pamiętajmy, że kilkadziesiąt państw ma w Warszawie ataszaty...

I nic…
– Nie ma obyczaju, toczenia publicznych debat o kondycji poszczególnych armii. Natomiast jednego jestem pewien, znając nie najgorzej zasady współdziałania międzynarodowego – że wszystko to powoduje dużą ostrożność w kontaktach z polskim MON.

Rzeczywiście, Antoni Macierewicz praktycznie w ogóle nie spotyka się z ministrami obrony państw NATO, nie przypominam sobie, by spotkał się z sekretarzem obrony USA. Na tle poprzedników to się rzuca w oczy. Z punktu widzenia dziennikarza rzuca się w oczy również paplanina ministra, który ciągle coś obiecuje w uzbrojeniu.
– Po pierwsze, zaczęło się od tego, że w dość istotny sposób zmienia się doktryna obronna Polski. Obecne kierownictwo MON mówi wprost, że celem jest przygotowanie się na ewentualny atak Rosji. Przyjęto, że Rosja z jakichś przyczyn, nie do końca dla mnie jasnych, zaatakuje Polskę. Skoro przyjęto takie założenie, jego konsekwencją są próby przeprowadzenia różnych zmian. Próbuje się budować jednostki na wschodzie kraju. Po drugie, mamy próby (celowo używam słowa – próby) zmiany uzbrojenia. Oprócz uzbrojenia o charakterze defensywnym – np. temu służy obrona powietrzna – MON chce wprowadzić różne systemy rażenia na dalsze odległości. To znaczy, nową artylerię rakietową o zasięgu kilkuset kilometrów, nowe śmigłowce uderzeniowe, nowe generacje pocisków manewrujących. Łącznie z takim pomysłem, żebyśmy mieli okręty podwodne, z których będzie można te pociski odpalać…

Macierewicz ma więc założenie, o doktrynalnym charakterze, że Rosja ma zamiar zaatakować Polskę i próbuje na nie znaleźć odpowiedź...
– Tylko że tą odpowiedzią jest chaos. Weźmy marynarkę wojenną. Najpierw była koncepcja, że koncentrujemy się na okrętach nawodnych. Ale zaraz potem MON to sprostowało – jakie nawodne, podwodne! I to aż cztery. Takie, które będą zdolne do odpalania rakiet na ponad tysiąc kilometrów. I zgodnie z tezą, że mamy budować w Polsce – postanowiono, że te łodzie powstaną w polskich stoczniach. A to, że Polska nigdy okrętów podwodnych nie budowała – nie ma większego znaczenia.

Czy w związku z tymi planami coś się dzieje? Ogłoszono przetarg itp.?
– Nie. Nic się nie dzieje. Na razie – jak to się ładnie mówi – prowadzone są rozmowy. Z Niemcami, Francuzami i Szwedami. Ale żadnych decyzji nie ma. Następna sprawa – śmigłowce. Najpierw najważniejsze były śmigłowce o charakterze wielozadaniowym, Caracale. Potem była teza, że od wielozadaniowych ważniejsze są śmigłowce dla jednostek specjalnych i do morskiego ratownictwa. Mieliśmy kupić osiem jednych i osiem drugich. To szybko zarzucono, dziś się mówi, że najpierw musimy kupić śmigłowce szturmowe. Najlepiej kilkadziesiąt. Bo to robi wrażenie.

WUNDERWAFFE MACIEREWICZA

A
jakieś przetargi za tym poszły? Czy to tylko dwa lata gadania?
– Nic mi nie wiadomo o ogłoszeniu przetargu na śmigłowce szturmowe. Patrioty! Cały czas się mówi, że musimy zbudować nowoczesną obronę powietrzną kraju. I to jest priorytet. Odbywały się wokół tego różne spektakle polityczne i propagandowe. Nawet w noc, przed przylotem prezydenta Trumpa podpisano jakiś list intencyjny. A jakie są twarde fakty? Takie, że w stosunku do kalendarza, który MON przedstawiło dwa lata temu, opóźnienie w budowie tarczy antyrakietowej wynosi już 4 lata! Pierwsze baterie, które miały być w Polsce w roku 2018, będą najwcześniej, jeśli szybko zawrzemy umowę – w roku 2022. O pozostałych w ogóle nie ma co mówić.

A drony? Minister Macierewicz zapowiadał, że to będzie nasza superbroń.
– Są różne jego zapowiedzi. Najpierw wojsko miało kupić tysiąc małych dronów dla Wojsk Obrony Terytorialnej. Potem duże drony, do atakowania, takie, które mogłyby zrzucać bomb. Potem to się znów zmieniło. A dronów nie ma.

Gada się i nic poza tym.
– Minister ratuje się, mówiąc tak: przedtem, nie dość, że pieniądze na wojsko były za małe, to jeszcze MON ich nie wykorzystywało, oddawało ministrowi finansów miliardy niewykorzystanych złotych. A ja – mówi – wydaję wszystko. Ale to wydawanie wszystkiego oznacza, że większość środków jest przekazana jako zaliczka przemysłowi. Czyli MON wzięło na siebie obowiązek kredytowania przemysłu.

Polskiego?
– Armatohaubica Krab – zadatkowane na nią pieniądze idą do poddostawców. Do producenta podwozia z Korei Południowej i producenta wieży z Wielkiej Brytanii. W przemyśle zbrojeniowym również nastąpiła głęboka czystka. Jakie są efekty? Ten przemysł robi się autarkiczny, zamiera. Liczy tylko na kontrakty MON. Nie ma bodźca do kooperacji ani eksportu.

MON chciałoby najnowocześniejszych technologii w związku z tarczą antyrakietową…
– 12 lipca MON wysłał do Amerykanów pismo, w którym żąda dostępu do 12 najnowocześniejszych technologii, związanych z budową tarczy antyrakietowej. I to w tonie ultimatum: jeżeli nie otrzymamy dostępu, zrywamy negocjacje. Pismo jest po polsku. Na razie odpowiedź nie przyszła.

A ten pociąg pancerny, który MON chce zamówić?
– Już nawet nie chcę mówić, kto miał takie pociągi pancerne. Przecież, gdyby taki pociąg dowodzenia powstał, natychmiast stałby się jednym z głównych celów. I po pierwszych pięciu minutach konfliktu przestałby istnieć. Z wojskowego punktu widzenia to pieniądze wyrzucone w błoto.

Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał: Robert Walenciak
Przegląd nr 33/14–20.08.2017