Wydruk pochodzi ze strony: http://janusz-zemke.pl/internauci_pisza/_news/5/40/280/zapomniany__przemilczany_.html

Zapomniany, przemilczany sukces?

* 19 marca br. przy "pełnych" ławach parlamentarnych, "trzeszczących" od tłumów widzów galeriach sejmowych pan premier D. Tusk, w świetle jupiterów kamer TV przedstawił parlamentarzystom i RP, dokonania i sukcesy swego rządu na przestrzeni ostatnich lat.

Pan premier dużo mówił, przekonywał, wtórował, sekundował mu właściciel dwojga paszportów - minister finansów.
- Orliki, reforma armii, wycofanie wojsk z Iraku oraz wybranie Jerzego Buzka na szefa PE - to zdaniem Donalda Tuska największe sukcesy po 2,5 roku jego rządów.
To, co ma ograniczyć deficyt budżetowy, to ograniczenie wydatków. Jestem gotowy na wasze propozycje. Bo dziś każdy polityk, który wstaje i mówi: "Największym zagrożeniem dla Polski jest wysoki deficyt budżetowy i wzrost długu", a potem w drugim zdaniu mówi: "Trzeba wydać więcej pieniędzy" - oszukuje Polaków. Proponuję ws. deficytu zawarcie paktu - mówił w Sejmie w czasie przedstawienia informacji na temat działań rządu Donald Tusk.
Jeśli nie zrozumiecie, że ta współpraca jest potrzebna, wyginiecie jak dinozaury
- podsumował premier.

Dzielnie ripostowała opozycja. Tu doszło do małego "prztyczka" z sali. Premier stwierdził, że prowokując do dyskusji zagranicznych kolegów, na pytanie o sposób wyjścia Polski z kryzysu mówi: "Sam nie wiem". - Bo to prawda - odezwał się głos z sali.

Po wysłuchaniu debaty sejmowej, poczułem się nieswojo, trapią mnie mieszane uczucia.
Nie rozumiem, dlaczego premier, opozycja, parlamentarzyści zapomnieli o niewątpliwym, spektakularnym sukcesie, jakim była po 20 latach demokracji, ustawa dezubekizacyjna, czyniąca "oszczędności " w budżecie państwa.
Dlaczego ten "sukces" nie był eksponowany z trybuny sejmowej, wszak TK potwierdził jego zasadność? Co było przyczyną? Wstyd?

Nie próżnowała "Rzepa" - po swojemu (17-03-2010) rozpoczęła kolejną "nagonkę": "Wciąż nie rozumieją, że służyli złej sprawie", "Byli esbecy kontratakują: już 15 tysięcy odwołań" - to tytuły artykułów "porażające" czytelników, negatywnie nastawiające opinie publiczną.

Dominik Zdort z „Rzepy” pisze: cyt.: Na ok. 40 tys. osób, które mają być pozbawione przywilejów, już ponad 15 tysięcy zwróciło się z wnioskami do Zakładu Emerytalno-Rentowego MSWiA. Oznacza to nie tylko, że dawni pracownicy komunistycznej bezpieki wciąż trzymają się razem i potrafią świetnie się zorganizować, ale też, że bardzo wielu z nich to ludzie niezdolni do głębszej refleksji nad swoim życiem, pozbawieni elementarnego poczucia wstydu.

Lew Tołstoj kiedyś napisał: Człowiek żeby żyć musi mieć rację.
Racja jest jak instynkt samozachowawczy. Pracowali dla Polski takiej, jaka wtedy była, po pozytywnej weryfikacji, kontynuowali swoją robotę, uczyli, szkolili następców za przyzwoleniem władz RP. Tego nie muszą się wstydzić. To nie ma nic wspólnego z poczuciem wstydu.
Byli pracownicy służb, zweryfikowani i nie tylko, szukają swoich racji, bo czują się drastycznie pokrzywdzeni na starość, oszukani.
Ci co ich "wynagrodzili obficie po 07%", powinni się wstydzić glorii swego sukcesu.

My jednakże pamiętajmy, iż naszym sukcesem będzie skuteczne odwołanie się do MTPCz w Strasburgu i o tym nie wolno zapomnieć…
Nie wstydźmy się tego, bo wyginiemy jak dinozaury.

Co wtedy Pan Zdort napisze?

Zweryfikowany 07, (adres do wiadomosci posła),  20 marca 2010 r.

***